Nie masz konta? Zarejestruj się

Porady

Jest się czego bać

25.04.2018 13:35 | 0 komentarzy | 2 400 odsłony | red

Gdy tylko zaczyna się robić cieplej, kleszcze wychodzą na żer. Atakują ludzi i zwierzeta. Tylko w ubiegłym roku na boreliozę zachorowało 255 mieszkańców powiatu chrzanowskiego. To prawie sześć razy więcej niż w 2010 roku!

0
Jest się czego bać
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W pierwszym, zimowym kwartale tego roku przypadków zachorowań było 24.

Zima w tym roku znów była łagodna. A to oznacza, że kleszczy może być wyjątkowo dużo. Gdy tylko temperatury przekroczyły 7 stopni Celsjusza, rozpoczęły polowanie. Są praktycznie wszędzie. Nie tylko w lasach czy na łąkach, ale również w domowych ogródkach, parkach, skwerach dużych miast.

- W tym roku pojawiły się wcześniej niż zwykle. Regularnie spaceruję z psami. Z reguły problem z kleszczami rozpoczynał się w kwietniu, maju. Tymczasem już końcem marca widziałam je na skórze zwierząt - mówi nasza Czytelniczka.
Psy, jak również koty, można chronić przed kleszczami zakładając im specjalne obroże, odstraszające pajęczaki. Ich skuteczność sięga nawet ośmiu miesięcy. Na rynku dostępne są też specjalne preparaty na skórę. Są z reguły tańsze niż obroże, ale trzeba je stosować częściej. W lecznicach dla zwierząt dostępne są również specjalne szczepionki.

Dla ludzi też są preparaty, którymi można się spryskać przed pójściem na spacer. Nie są jednak w stu procentach skuteczne. Jak zatem chronić się przed kleszczami?

Wybierając się na spacer, warto pamiętać o nakryciu głowy i zakładać jasne ubrania. Nie dlatego, że jasny kolor odstrasza. Na nim łatwiej zauważyć wędrującego kleszcza. Lepiej też zakładać długi rękaw i długie spodnie, wysokie skarpety, pełne obuwie - nie sandały. Po powrocie trzeba dokładnie obejrzeć całe ciało i najlepiej umyć się pod prysznicem. Jeśli zauważymy, że kleszcz zdążył wbić się w ciało, należy go jak najszybciej usunąć.
- Trzeba go uchwycić pęsetką jak najbliżej skóry i usunąć delikatnym, ale zdecydowanym ruchem równoległym do linii wkłucia, ze stałą siłą. Miejsce po usunięciu przemyć środkiem odkażającym a ręce starannie umyć. Podczas zabiegu lepiej nie wykonywać ruchów obrotowych, które sprzyjają oderwaniu tułowia lub wręcz jego zmiażdżeniu - informuje Jacek Żak, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie.

Pod żadnym pozorem nie wolno smarować kleszcza masłem, kremem czy innym tłuszczem albo polewać spirytusem w nadziei, że zacznie się dusić i sam wyjdzie. Może bowiem zwymiotować, a wtedy ryzyko zakażenia wzrasta. Od kleszcza, poza boreliozą, można się zarazić odkleszczowym zapaleniem mózgu, babeszjozą, bartonellozą. Trzeba też pamiętać, że nie każdy musi być zarażony.

Można to sprawdzić. Po wyciągnięciu kleszcza z ciała najlepiej włożyć go do jałowego pojemniczka (na przykład na mocz czy kał) albo do czystego woreczka, ewentualnie zamrozić. Nie należy zalewać go wodą ani spirytusem. Testy można wykonać w laboratoriach. Takie usługi świadczą też miejscowe ośrodki zdrowia. Są płatne.
Anna Jarguz
Przełom nr 16 (1341) 18.4.2018