Nie masz konta? Zarejestruj się

Do poczytania

Skreślaj wszystkich, których nie lubisz

09.10.2019 00:00 | 0 komentarzy | 1 516 odsłona | Lucjan Siewiorek

Ludzie, którzy przez kilkadziesiąt lat nie interesowali się wyborami - nagle, w maju i czerwcu 1989 roku, zaczęli z ciekawością oglądać plakaty wyborcze. Na ziemi chrzanowskiej nie patrzyli na te słynne, zaprojektowane przez Tomasza Sarneckiego, z napisem „W samo południe” i z postacią Gary`ego Coopera, bo ich u nas nie było. Były natomiast takie ze zdjęciem kandydatów obok Lecha Wałęsy. One zastępowały wszelkie rekomendacje.

0
Skreślaj wszystkich, których nie lubisz
Plakat wyborczy Konfederacji Polski Niepodległej dobrze oddawał uczucia wielu Polaków pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W 1989 roku wyborcy chyba nie mieli świadomości historyczności chwili, tylko raczej widzieli światełko w tunelu. I poszli za nim na wybory 4 czerwca...

Do senatu tylko drużyna Wałęsy

Zgodnie z instrukcjami wydawanymi przez Komitet Obywatelski „Solidarność", należało zapamiętać nazwiska opozycyjnych kandydatów i na kartach do głosowania ich nie skreślać.
Trzeba się było pilnować, bo w prawie całej Polsce należało pozostawić dwa nazwiska kandydatów na senatorów, a u nas - wtedy w województwie katowickim - były trzy miejsca do senatu. Wzięli je oczywiście kandydaci „Solidarności": Andrzej Wielowieyski, August Chełkowski i Leszek Piotrowski.
W Krzeszowicach wybrano popieranych przez opozycję krakowskich intelektualistów: Romana Ciesielskiego i Krzysztofa Kozłowskiego.

Do sejmu idą i od Wałęsy, i od Jaruzelskiego

W sejmie było inaczej, bo tam obowiązywał kontrakt. Nasz okręg wyborczy nr 34 do Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej obejmował: Jaworzno, Babice, Chrzanów, Libiąż, Olkusz i Trzebinię. Wybierano w nim 4 posłów.
Kandydatem Solidarności był Zbigniew Drela. Mieszkaniec Olkusza, urodzony 25 stycznia 1931 roku, był nauczycielem, związkowcem i działaczem Klubu Inteligencji Katolickiej. Pracował w Olkuskiej Fabryce Naczyń Emaliowanych i jako nauczyciel psychologii w tamtejszym studium nauczycielskim. W 1989 roku wybory wygrał, ale w 1991 roku zdecydował rozstać się z polityką i nie ubiegał się o reelekcję.
Wśród walczących o pozostałe trzy mandaty był późniejszy burmistrz Chrzanowa - Ryszard Kosowski, który pokonał w wyborach Krzysztofa Bieleckiego i Bronisława Piwczyka.
Mandat w okręgu 34 zdobyło także dwóch kandydatów, o których, gdyby nie było Wikipedii, dawno by zapomniano: Michał Zbylut - członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, związany z Jaworznem i Józef Starczynowski - urodzony w Imielinie koło Chełmka, startujący, jak się wtedy mówiło: z ramienia Polskiego Związku Katolicko-Społecznego.
Kandydaci wystawieni przez Komitet Obywatelski „Solidarność" mieli, na przykład w Krakowie, poważnych przeciwników. O elekcję walczył tam m.in. Leszek Moczulski, którego ulotki wyborcze trafiały do pochodzących z ziemi chrzanowskiej studentów. Wtedy jednak bez poparcia Lecha Wałęsy raczej się sukcesów wyborczych nie odnosiło.
Najbardziej niezwykłą rzeczą w wyborach z 4 czerwca 1989 roku była tzw. lista krajowa. Według strony rządowej - były to najważniejsze postacie, bez których parlament nie mógł się obyć. Opozycja zalecała natomiast, aby całą ekipę z tej kartki skreślać.
Mam jednak wrażenie, że instrukcja KO „S" nie była precyzyjna. Jej autor pisał: „nazwiska kandydatów, na których nie chcesz głosować musisz skreślić linią poziomą, każde z osobna. Jeśli przekreślisz całą kartę Twój głos będzie nieważny!", ale podobno komisje wyborcze nie do końca przejmowały się tymi zasadami, tworząc własne interpretacje. Można przypuszczać, że ich wynikiem było „przemycenie" do senatu z ogólnopolskiej listy, obejmującej 35 kandydatów, dwóch osób. Pozwalającą na wybór połowę głosów ważnych otrzymali tylko Mikołaj Kozakiewicz i Adam Zieliński.

Tym z listy krajowej już dziękujemy

Wyborcy skreślali urzędującego premiera - Mieczysława Rakowskiego, ministrów - Czesława Kiszczaka i Floriana Siwickiego oraz liderów Stronnictwa Demokratycznego i Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Pomysłodawcy listy krajowej uznali, że nikomu nie będzie się chciało skreślać osobno nazwisk tylu kandydatów, ale się zawiedli.
Klęski listy krajowej nie przewidziano, bo, prawdę mówiąc, nawet KO „S" nie agitował szczególnie mocno za skreślaniem wszystkich kandydatów na niej umieszczonych. To stało się chyba ku zaskoczeniu wszystkich i 33 wolne mandaty obsadzono dopiero w drugiej turze głosowania, 18 czerwca 1989 roku.
A co dzisiaj po tych wyborach zostało? Trochę karteczek zalecający głosowanie na Zbigniewa Drelę, parę innych ulotek i wątpliwości, kto tym wszystkim kręcił...

Przełom nr 21/2019