Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Te skamieliny świadczą o tym, że człowiek nie pochodzi od małpy

14.05.2024 13:00 | 13 komentarzy | 1 881 odsłona | Ewa Solak

Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM". Podczas wypraw mam ze sobą 5 kg młot, różne przecinaki, a także inne narzędzia do rozłupywania skał. Oprócz okolic Chrzanowa czy Krzeszowic często odwiedzałem również hałdy kopalń węgla na Śląsku - o swojej pasji zbierania skamielin w rozmowie z Ewą Solak opowiada Wiesław Szkopiński z Balina.

13
Te skamieliny świadczą o tym, że człowiek nie pochodzi od małpy
Wiesław Szkopiński
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Liczył pan je wszystkie?
Nie, nie liczyłem. W każdym razie przestały mi się mieścić w domu. Żeby je przechowywać, trzeba mieć odpowiednie warunki, no i miejsce. Poza tym, szkoda, że są schowane i ludzie nie mają okazji ich na co dzień oglądać.

Teraz mogą - na wystawie w bibliotece.
Przetransportowanie ich wszystkich tutaj i ułożenie zajęło mi cztery dni. Nie było to łatwe. Wiele z nich to delikatne eksponaty. Trzeba uważać, żeby ich nie uszkodzić.

Który jest najcenniejszy?
Każdy kolekcjoner powie, że to naprawdę trudno ocenić. Największą wartość mają dla nas samych - osób, które je zbierają i pasjonują się nimi. Natomiast dla laików mogą być zwykłymi, niewiele znaczącymi kamieniami.

A dla pana, który jest najbardziej wartościowy?
Chyba skamielina meduzy. Znalazłem ją w okolicach Jaworzna-Szczakowej. Ale też odcisk śladów dinozaura karłowatego na pewno jest dla mnie istotny. Według moich informacji są takie tylko dwa na świcie. Niektóre z nich przebadali eksperci, naukowcy.

Od dawna pan je zbiera?
Od dawna. Zawsze pasjonowała mnie prehistoria i najstarsze cywilizacje, a także kwestie związane z ewolucją i kreacjonizmem. Do tego geologia, paleontologia - wszystko to bardzo mnie zawsze pochłaniało.

Ale jako młody człowiek zdecydował się pan być jednak duchownym.
To wszystko się ze sobą łączy, choć trzeba by było zacząć od tego, że najpierw zostałem marynarzem! Mieszkałem w Warszawie z rodzicami, gdy zdecydowałem, że pójdę do Liceum Morskiego w Gdyni. Wiele się tam nauczyłem i faktycznie zdobyłem tytuł marynarza Polskich Linii Oceanicznych. Zanim skończyłem szkołę, poznałem kolegę, z którym często spędzałem czas na rozmowach. Był Adwentystą Dnia Siódmego. Jego matka pożyczała mi Pismo święte i dyskutowaliśmy później na różne tematy. Bardzo mnie to wciągnęło. Na tyle, że zdecydowałem się na seminarium duchowne Adwentystów Dnia Siódmego w Podkowie Leśnej. W ten sposób zostałem duchownym.

Skąd pan znalazł się w Balinie?
Wiele podróżowałem po Polsce, bo oprócz religii fascynowały mnie przecież skamieliny. Poznałem lokalne środowisko dzięki kościołowi. A okolicę dzięki swojej pasji. Tu w rejonie Chrzanowa, Krzeszowic, Jaworzna, Jury i Śląska sporo jest pięknych rzeczy. Często przyjeżdżałem tu, żeby ich szukać. Bywałem coraz częściej, bo Warszawa stała się dla mnie miejscem nie do zniesienia, pełnym chaosu, jazgotu i zamieszania, a ja tęskniłem za spokojem. Mieszkam w Balinie od sześciu lat.

A gdzie odnajdywał pan skamieliny?
W różnych miejscach, hałdach kopalnianych, kamieniołomach, łomikach wapienia i miejscach gdzie odsłaniają się skały osadowe. Wiele uczyłem się na ten temat, mnóstwo czytałem, dowiadując się, gdzie mogą występować. Szukałem takich skał, żeby móc je wydobyć.

Rękami?
Nie, podczas wypraw mam ze sobą 5 kg młot, różne przecinaki, a także inne narzędzia do rozłupywania skał. Oprócz okolic Chrzanowa czy Krzeszowic często odwiedzałem też hałdy kopalń węgla na Śląsku. To również miejsca, gdzie natknąłem się na przepiękne okazy skamielin flory od drobnych mchów po lepidendrony. Były to drzewa dorastające do 30 metrów wysokości i około 2 metrów średnicy.

Na wystawie prezentuje pan również eksponaty wulkaniczne.
Pochodzą z moich wypraw na Etnę. To jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na ziemi i przez naukowców określany prawdziwym laboratorium wulkanologicznym.

Niektóre są naprawdę duże. Ile ważą?
Różnie, niektóre po kilkanaście kg. Najważniejsze jednak, żeby były dobrze zabezpieczone, bo choć to skamieliny, to mogą się skruszyć. A to naprawdę cenne rzeczy. Wszystkie one stanowią kopalny zapis historii ziemi. Wiele można się dzięki temu dowiedzieć.

Na przykład?
Na przykład tego, że teoria ewolucji Darwina nie jest słuszna. Takie jest moje zdanie, ale przecież sam Darwin nawet kiedyś przyznał, że jego teoria nie do końca odpowiada zapisowi kopalnemu skamielin. Dlaczego? Bo nie odnajdujemy w nich ogniw pośrednich. Nie ma w nich okazów świadczących o tym, że jedne organizmy przechodziły w inne. Zapis skamielin mówi natomiast o tym, że był potop, o którym można dowiedzieć się z Biblii.

Ile te skamieliny mają lat?
Według naukowców hołdujących teorii ewolucji mogą mieć wiele milionów lat. Trudno to sobie w ogóle wyobrazić. Ale według mnie ich wiek, kształt, struktura świadczą o tym, że możemy się skłaniać bardziej do początku świata opisanego w Biblii. Nie tylko ja tak myślę, ale i wielu naukowców, którzy doszli do wniosku, że kreacjonizm (nauka potwierdzająca wiarygodność biblijnego stworzenia świata i potopu) jest bardziej prawdopodobny, niż hipotetyczna teoria ewolucji.

Co na to pańska rodzina?
Och, moja żona jest bardzo wyrozumiała i szanuje moje pasje. Tym bardziej, że teraz na wyprawy w poszukiwaniu skamielin zabieram dwóję swoich wnuków: Olka i Bartusia. Poza tym angażuję się w działalność Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Balinie. Żona pewnie cieszy się, że będziemy tworzyć muzeum kreacjonizmu przy powstającym Kościele w Chrzanowie. Znajdą się tam gabloty, gdzie powędrują moje zbiory. To dobre miejsce na takie okazy.

______________________________

Wiesław Szkopiński (l. 62) mieszka w Balinie, skończył Liceum Morskie w Gdyni i seminarium duchowne Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Podkowie Leśnej i Wyższą Szkołę Humanistyczną w Łowiczu. Przez wiele lat był duchowym. Zaangażowany w działalność kościoła w Balinie.

Archiwum Przełomu nr 06/2024