Nie masz konta? Zarejestruj się

Blogi

Wykrzyczeć, że Chrzanów brudny, a Trzebinia zarośnięta trawą

05.09.2018 23:19 | 4 komentarze | 3 264 odsłony | Alicja Molenda

Z dzieciństwa zapamiętałam drogę z Trzebini na Śląsk. Jeździliśmy przez Chrzanów, Libiąż, Chełmek i dalej do Rybnika. Nie wiem czemu, ale już na granicy Chrzanowa i Libiąża, pod względem estetycznym wszystko wydawało mi się inne.

4
Wykrzyczeć, że Chrzanów brudny, a Trzebinia zarośnięta trawą
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Za tą granicą oglądałam porządnie utrzymane pobocza, zadbane skwery, ładne ogródki wokół domów. Takie wszystko zadbane, wypucowane. A tutaj, w Chrzanowie i Trzebini - galicyjski bałagan.
To subiektywne niewątpliwie odczucie towarzyszy mi do dzisiaj, a nawet narasta jak wjeżdżam do Libiąża albo do Oświęcimia. Mam wrażenie, że w Chrzanowie i w Trzebini, po prostu brakuje dobrego ogrodnika, oglądającego świat nie zza szyby szybkiego samochodu, ale z chodnika, z ulicy, co najwyżej z roweru. Takiego kogoś, kto zajrzy do parku, na plac przy pomniku, co kilka tygodni zlustruje skwery, oceni jak sprawuje się firma dbająca o miejską zieleń, sprzątanie ulic, mycie ławek. Pogoni kogo trzeba. Gościa, który chodzi po ziemi i wie co trzeba zrobić, żeby było ładnie i czysto.

Nie spodziewam się, że stać na to jakiegokolwiek burmistrza, a nawet radnego, choć słyszałam, że np. prezydent Rzeszowa taką zdolność posiada. Nawet przystanki lustruje. Z  całym szacunkiem dla najwyższej władzy lokalnej, ale na tym, jak skutecznie pozbyć się trawy rosnącej między chodnikowymi płytkami, trzeba się jednak znać.

Powie ktoś, że przecież mamy wydziały gospodarki komunalnej. Owszem mamy, ale wszystko wskazuje na to, że w tym zakresie działają one wyłącznie interwencyjnie. Tutaj chodzi natomiast o stałą troskę o przestrzeń publiczną, o to, by było na czym oko zawiesić i nie wstydzić się przed gośćmi za brudne ławki, śmierdzące zaułki centrum (jak w Chrzanowie), albo bujne trawy i przypadkowe rośliny na rondach czy zarośnięty krzakami pomnik na Trzebionce, o którym niedawno pisałam, i bardzo się cieszę, że jakaś niewidzialna ręka o niego trochę zadbała. Trzeba też kogoś, kto przy okazji zainteresuje się tzw. krajobrazem, czyli radosną twórczością reklamową zasłaniającą w naszych miastach i to co brzydkie, i to co ładne. Są miasta, które ten temat już wzięły na tapetę. 

Żeby się przekonać, że są to są rzeczy ważne, warto poczytać dyskusję pod tekstem o brudnej ulicy Krakowskiej w Chrzanowie. Takich tematów mamy w redakcji na tapecie kilka, a to oznacza, że nadszedł czas, że swoje potrzeby estetyczne ludzie postanowili wykrzyczeć. I ja się pod tym podpisuję. Też mi zależy, żeby było ładnie i czysto.