Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

OPINIA. Kierowcy pomyślcie o innych kierowcach

24.11.2023 15:17 | 7 komentarzy | 3 132 odsłony | Grażyna Kaim

Parkujemy na zakazach, bo jest za mało parkingów. A parkingów brakuje ze względu na słabą komunikację lokalną. Każdy, jeśli tylko ma taką możliwość, wybiera samochód dający mu mobilność.

7
OPINIA. Kierowcy pomyślcie o innych kierowcach
Grażyna Kaim
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Sama mam na sumieniu grzech parkowania na zakazie, płaciłam też za to mandaty. Kiedy przy Świętokrzyskiej w Chrzanowie była jeszcze szkoła Edisona, to w dniu wywiadówki wielu rodziców parkowało częściowo na chodniku. Niestety zostawało na nim trochę mniej miejsca niż przepisowe półtora metra, ale swobodnie dało się nim przejść.

Pilnowała nas jednak pewna mieszkanka obserwująca świat przez okno swojego mieszkania. Zawsze dzwoniła na policję i sypały się mandaty. Ja zakwalifikowałabym to jej zachowanie w kategoriach czystej złośliwości, ale dura lex sed lex.

Kiedy jednak już zdarzy mi się zostawić samochód tam, gdzie nie powinnam, to nigdy nie staję tak, żeby zasłonić widoczność wyjeżdżającym na drogę kierowcom albo utrudnić im przejazd ulicą.

Stosuję te zasady, bo wiem, jak sama się denerwuję, gdy przez zaparkowane przy ulicy lub na chodnikach samochody, swój muszę wystawić prawie do połowy drogi, aby zobaczyć, czy da się bezpiecznie wyjechać. Notorycznie mam z taką sytuacją do czynienia przy wyjeździe z bocznego parkingu Biedronki na Świętokrzyskiej.

Często też jeżdżę ulicą Kadłubek w Chrzanowie i wspomnianym w tekście pt. "Wieczny problem z parkowaniem w tym miejscu w Chrzanowie" fragmentem od skrzyżowania z 3 Maja i Sądową do Berka Joselewicza. Nie zgadzam się z opinią internautki, że przy zachowaniu odpowiedniej prędkości, nawet przy zostawionych przy drodze samochodach (mimo znajdującego się zakazu) da się swobodnie tamtędy przejeżdżać. Otóż nie zawsze się da.

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu, w czwartek, około 17, utknęłam tam w kompletnym zatorze. Jadący z góry, od 29 Listopada wóz czyszczący ulice (z tych mniejszych) czołowo spotkał się z jadącymi od dołu w stronę Berka Joselewicza samochodami. Wszystkie musiały się cofać, co przy dość dużym o tej porze ruchu, było manewrem mocno ryzykownym. Nie było innego wyjścia, ale naprawdę zrobiło się niebezpiecznie. Sytuacje, kiedy trzeba wjechać na chodnik, żeby się minąć z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem, zdarzają się co rusz.

Dlatego akurat tam zakaz postoju jest jak najbardziej uzasadniony. Przynajmniej do czasu, aż wielu z nas będzie mogło przesiąść się do dobrze funkcjonującej komunikacji lokalnej.

Grażyna Kaim, redaktor naczelna "Przełomu"