Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

OPINIA. Talent potrzebuje pieniędzy

07.12.2023 15:00 | 2 komentarze | 1 839 odsłona | Grażyna Kaim

Kiedy czytam o problemach finansowych lokalnych klubów piłkarskich (wracają jak bumerang to tu, to tam), nad którymi pochylają się i radni, i burmistrzowie, i różni działacze, zawsze towarzyszy mi refleksja dotycząca innych dyscyplin sportu i sportowców, dla których walka o pieniądze to chleb powszedni. Ale ich problemami nikt aż tak się nie przejmuje i nie są roztrząsane na tak szerokim forum.

2
OPINIA. Talent potrzebuje pieniędzy
Grażyna Kaim, redaktor naczelna "Przełomu"
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Młodym sportowcom często brakuje pieniędzy na starty w zawodach, na sprzęt, na wystarczającą liczbę treningów. Często bariera finansowa jest główną przeszkodą, by przybywało nam takich zawodniczek i zawodników jak tenisistka Iga Świątek, skoczek narciarski Dawid Kubacki czy lekkoatletka, sprinterka Ewa Swoboda.

Jestem przekonana, że po całej Polsce jest rozsianych wielu młodych ludzi z talentem i determinacją do walki. Jeśli jednak nie zdobędą pieniędzy na bilet lotniczy, by wziąć udział w liczących się zawodach, świat o nich nie usłyszy.

W bieżącym numerze "Przełomu" piszę o Ani Garlacz, 16-latce z Żarek, która od dwóch lat trenuje biegi z przeszkodami i już może się pochwalić tytułem mistrzyni świata w swojej kategorii wiekowej.

To mało znana z nazwy dyscyplina sportu, mylona z biegiem przez płotki. Biegi z przeszkodami spopularyzowała w Polsce impreza Runmageddon. W trakcie takiego biegu na określonym dystansie pokonuje się po drodze różne przeszkody wymagające siły, zręczności, wytrzymałości, sprytu, a czasem odwagi.

W 2028 roku zawodniczki i zawodników tej dyscypliny po raz pierwszy będziemy mogli zobaczyć na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles (bieg z przeszkodami stanie się elementem pięcioboju nowoczesnego - zamiast jazdy konnej). Może i Ania miałaby szansę na nich wystąpić. Bez wsparcia finansowego będzie jednak bardzo trudno rozwijać się jej karierze.

Piszę o Ani, bo akurat niedawno rozmawiałam z nią i jej rodzicami, ale nie chodzi tyko o nią. Koleżanka żaliła mi się jakiś czas temu, że jej syn-licealista, trenujący piłkę ręczną, nie pojechał z drużyną na zawody organizowane gdzieś w Polsce, bo klub nie miał pieniędzy na transport i inne opłaty. Chłopakom jakby ktoś podciął skrzydła - opowiadała.

Z dekadę temu spotkałam się z innym utalentowanym nastolatkiem - Michałem z Pogorzyc. Trenował jeździectwo. To droga dyscyplina, więc na jego wyjazdy i treningi składała się cała bliższa i dalsza rodzina. Nie wiem, na jak długo starczyło jej zasobów i jak potoczyła się jego kariera.

Nie słyszałam o możliwościach systemowych dedykowanych temu problemowi, więc jeśli są, to na pewno niewielu o nich wie. Stypendia przyznawane przez samorządy to kropla w morzu potrzeb. Dlatego obecnie bezcenna jest w tym temacie rola biznesu. Otwarte serca i portfele ludzi z nim związanych są na razie jedynym, efektywnym rozwiązaniem.

Grażyna Kaim