Nie masz konta? Zarejestruj się

Do poczytania

Samotność bywa bardzo trudna

29.11.2019 13:21 | 0 komentarzy | 1 523 odsłona | Ewa Solak

Pan Józef ma 80 lat. Od dziesięciu lat jest całkiem sam. Nie ma już nikogo z rodziny, a życie w czterech ścianach coraz bardziej mu doskwiera.

0
Samotność bywa bardzo trudna
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Z pozoru otwarty, uśmiechnięty człowiek. Wiele osób tak go kojarzy, bo na osiedlu Gaj, gdzie mieszka często jest widywany. Zagląda do sklepów, zagaduje sąsiadów, ale niewiele osób wie, jak ciężko jest mu na duszy. Puste mieszkanie, cisza, którą przerywa jedynie głos z telewizora.

Chciałem coś zarobić
Pan Józef pochodzi ze Lwowa. Trafił do Trzebini jako repatriant razem z matką i dwójką braci. Miał wtedy 17 lat. Od razu poszedł do pracy. Najpierw w rafinerii, potem w Górce, aż trafił do krakowskiego przedsiębiorstwa, skąd skierowano go do Kongo i stolicy Brazaville.
- Byłem młody, byłem sam. Chciałem coś zarobić. Budowaliśmy tam rafinerię - wspomina pan Józef.
Przyznaje, że temperatury 50 stopni w cieniu były ciężkim przeżyciem, ale dzięki pracy za granicą, mógł zarobić i odłożyć pieniądze. Dwa lata tam pracował, gdy miał wypadek samochodowy. Dopiero po ośmiu dniach odzyskał przytomność, ale czekały go jeszcze trzy miesiące leżenia w szpitalu. Nie mógł wrócić do pracy. Wrócił więc do Polski.

Samochód mi tylko został
Szczęściem w nieszczęściu poznał kobietę. Jadwiga towarzyszyła mu wiele lat, aż zachorowała na raka. Nigdy nie doczekali dzieci, więc, gdy w 2009 r. zmarła, pan Józef został całkiem sam. Przez jakiś czas próbował sobie radzić z nową rzeczywistością. Kiedy skończył 80 lat, problem zaczął narastać. Zmarli najbliżsi znajomi, zmarła rodzina.
- Jeszcze tylko samochód mi został. Uwielbiam jeździć autem, ale czuję, że zdrowie nie będzie mi na to zbyt długo pozwalać. Teraz auto to cały mój świat - przyznaje pan Józef.
Na razie z domowymi obowiązkami radzi sobie sam. Sprząta, pierze, gotuje. Uwielbia rosół i gulasz.
- Nie ma się do kogo odezwać. Puszczam więc telewizor. Lubię sport: siatkówkę, piłkę ręczną, nożną. Ale ileż można siedzieć i patrzeć w ekran? - pyta pan Józef.

Już nie tak, jak w młodości
W domu wszystko naprawia sam. Potrafi zrobić z elektryką, wodą i kanalizacją. Nie jest już tak sprawny, jak w młodości, wzrok i słuch już nie ten sam. Porusza się wolniej, ale jeszcze daje radę. Gdyby tylko nie przytłaczająca go samotność.
Chciałby móc z kimś co dzień porozmawiać, może ktoś mógłby pomóc w codziennych sprawach. Bo przecież co chwilę trzeba coś załatwić, jechać do lekarza.

Nie warto zamykać się w czterech ścianach
Katarzyna Noga, dyrektor OPS w Trzebini mówi, że osoby w podeszłym wieku, mające problemy ze zdrowiem mogą korzystać z usług opiekuńczych. Pracownik ośrodka kilka razy w tygodniu może odwiedzić taką osobę, pomóc w zakupach czy załatwianiu spraw. Są to usługi płatne, a ich cena nie jest wygórowana i zależy od dochodów. Wystarczy mieć na nie zlecenie lekarskie.
- Poza tym w gminie funkcjonuje sporo organizacji emeryckich, klubów seniora, gdzie zawsze można pójść i porozmawiać z rówieśnikami. Mamy również grupę wsparcia dla seniorów działającą przy Klubie Integracji Społecznej przy Szkole Podstawowej nr 4 w Krystynowie. Funkcjonuje cała sieć poradnictwa dla osób w podeszłym wieku. Jest Uniwersytet III Wieku. Czasem po prostu trzeba wyjść z domu i popytać. Nie warto zamykać się w czterech ścianach. Każdej osobie potrzebującej jesteśmy w stanie podpowiedzieć, co robić, żeby samotność tak bardzo jej nie doskwierała - zapewnia Katarzyna Noga.
Ewa Solak
Przełom nr 29 (1404) 24.7.2019