Nie masz konta? Zarejestruj się

Do poczytania

Komórką robię zdjęcia starym szybom

12.06.2019 14:37 | 0 komentarzy | 845 odsłon | Marek Oratowski

Swoje hobby traktuję jako nietypową formę turystyki, ale również jako sposób dokumentacji zmian zachodzących w otaczającej nas przestrzeni. Czasem wyprawa kończy się rozczarowaniem, bo na przykład niebo jest szare, nie ma odpowiedniego światła i zdjęcia wychodzą słabo - mówi Kamil Kosowski z Żarek, fotografujący industrialne krajobrazy, m.in ZG Janina w Libiążu.

0
Komórką robię zdjęcia starym szybom
Kamil Kosowski nie jest górnikiem, ale lubi uwieczniać na zdjęciach kopalnie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Marek Oratowski: Skąd pomysł, żeby fotografować szyby górnicze?

Kamil Kosowski: Moi dziadkowie byli górnikami. Aktualnie na libiąskiej kopalni pracuje mój tata. Przez kilka miesięcy pracowałem na Janinie i ja. Przygoda z zatrudnieniem na dole szybko się skończyła, ale fascynacja przestrzenią i atmosferą zakładu górniczego została. Kilka lat temu, w czasie wakacji, odwiedziłem rejon Kosówek, gdzie stała wieża szybu Janina V, po drugim ruchu zakładu, zamkniętym w 2004 roku. Z tak bliska zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mając przy sobie telefon, zacząłem pstrykać fotki. Gdy po jakimś czasie tam wróciłem, wieży już nie było. Została zlikwidowana. Przeżyłem taki mały szok, bo chciałem jeszcze wykonać kilka innych ujęć. Zacząłem wówczas czytać na różnych internetowych forach o likwidowanych zakładach górniczych i je odwiedzać. Robiłem zdjęcia, które udostępniam głównie na Instagramie i na Facebooku. Do postów na fb dołączam czasem opisy. Lubię pisać, bo z wykształcenia jestem polonistą.

Które obiekty zrobiły na panu największe wrażenie?

- Jednym z moich ulubionych miejsc jest likwidowana właśnie kopalnia Mysłowice, w centrum miasta. Miała typowo górnośląską architekturę. Monumentalne budynki części przeróbczej i sortowni wzniesione były z czerwonej cegły, najbardziej charakterystycznej dla industrialnych zabudować z przełomu XIX i XX wieku. Lokalni pasjonaci historii walczą tam o uratowanie przynajmniej wież szybowych. Jedna z nich, wieża szybu Łokietek, to zabytek i ma ocaleć, ale druga - wieża szybu Sas - pochodzi z późniejszego okresu i jest przeznaczona do likwidacji. Szkoda, bo to właśnie ona przez wielu uznawana jest za symbol Mysłowic.

Wchodzi pan do fotografowanych obiektów?

- Tak, kilkakrotnie odwiedzałem m. in. kopalnię Mysłowice czy katowicką kopalnię Boże Dary. Udało mi się również wejść na wieżę szybu Kazimierz V w Sosnowcu, po zlikwidowanej kopalni Kazimierz-Juliusz. Dosłownie dwa tygodnie później wieża została przewrócona. Przyznam szczerze, że jestem amatorem, nie posiadam aparatu i w dalszym ciągu fotografuję te kopalnie przy pomocy telefonu. Robienie zdjęć komórką ma tę przewagę nad fotografowaniem profesjonalnym, że zawsze ma się ją pod ręką, można w każdej chwili wyciągnąć, zrobić zdjęcie i schować. Myślę jednak, że chyba pora, aby sięgnąć po bardziej profesjonalny sprzęt i kupić sobie aparat. Wtedy jakość zdjęć będzie znacznie lepsza. Jednak z lepszym sprzętem pewnie każdą wolną chwilę będę chciał spędzić gdzieś między kopalniami na Śląsku lub w Małopolsce. Jeżdżę też na takie wydarzenia, jak przewrócenie wież szybowych. Mam, na przykład, fotografię wieży szybu Karol w Sosnowcu, wykonaną chwilę przed jej zniszczeniem. Również była zabytkowa. Niestety, dysponująca majątkiem likwidowanych zakładów górniczych Spółka Restrukturyzacji Kopalń przeprowadziła ekspertyzy, z których wynikało, że wieża ma odchylenia od pionu i Karol został na jesieni zrównany z ziemią. To przykre, że te wiekowe obiekty są niszczone głównie po to, by pozyskać z nich stal.

 

„Bardzo lubię też jedno z moich ostatnich zdjęć – fotografię kopalni Janina o wschodzie słońca, widzianą od strony Obieżowej i osadnika. Janina z tej strony jest zresztą szczególnie fotogeniczna. Jej zabudowania, układ kominów, szybów, przenośników transportowych, tworzą niesamowitą kompozycję. Przy bezwietrznej pogodzie wszystko to odbija się w wodach kopalnianego osadnika. Polecam wybrać się do Libiąża i zobaczyć ten obraz na własne oczy.”

 

 

 

 

Wieża szybu Ewa dawnej KWK Szombierki w Bytomiu, widziana z wnętrza wieży szybu Krystyna. Więcej zdjęć Kamila Kosowskiego można zobaczyć na www.instagram.com/perlik_i_zelazo/

 

 

 

 

Pana ulubione fotografie?

- Na przykład zdjęcie wykonane z wieży szybu Krystyna na wieżę szybu Ewa, na Szombierkach, w Bytomiu. Albo zdjęcie szybu Poniatowski po kopalni Wieczorek, która w ubiegłym roku, po 190 latach, zaprzestała eksploatacji, ze starym, opuszczonym polonezem, stojącym pod jej bramą. Bardzo lubię też jedno z moich ostatnich zdjęć – fotografię kopalni Janina o wschodzie słońca, widzianą od strony Obieżowej i osadnika. Janina z tej strony jest zresztą szczególnie fotogeniczna. Jej zabudowania, układ kominów, szybów, przenośników transportowych, tworzą niesamowitą kompozycję. Przy bezwietrznej pogodzie wszystko to odbija się w wodach kopalnianego osadnika. Polecam wybrać się do Libiąża i zobaczyć ten obraz na własne oczy. Co więcej, wkrótce powinien się tam pojawić dodatkowy obiekt – nowa wieża nad szybem numer VI. Okoliczny krajobraz ulegnie więc nowej, ciekawej zmianie.

A co fascynującego może być w widoku wieży szybowej?

- Szczerze powiedziawszy, uważam, że nie są to tylko obiekty użytkowe. To nieodłączne elementy lokalnego krajobrazu, będące w nim nieraz od ponad setki lat. Niemal każda ma swoją, inną, unikatową konstrukcję. Tylko pozornie wszystkie są do siebie podobne. W pewien sposób są to również symbole tożsamości dla społeczeństw i miejsc, które wyrosły wokół kopalni. Libiąż jest doskonałym tego przykładem. Janina była tutaj kluczowa w procesie miastotwórczym. Gdyby nie jej powstanie, być może Libiąż nie uzyskałby nigdy statusu miasta i nie świętowalibyśmy w tym roku jubileuszu 50 lat od nadania mu praw miejskich.

Ludzi nie chce pan uwieczniać?

- Mam takie małe, osobiste marzenie, by znów zjechać na dół, ale tym razem, aby fotografować górników, maszyny, tamtą przestrzeń i przynajmniej w taki, wizualny sposób spróbować oddać doświadczenie trudu pracy pod ziemią. Do takich zdjęć jednak konieczny będzie już aparat i chęć współpracy ze strony któregoś z zakładów górniczych.