Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Inflacja zjadła pługi motorowe

18.04.2019 12:55 | 0 komentarzy | 1 520 odsłona | red

W czasach, gdy nie wszystkich rolników na ziemi chrzanowskiej stać było na utrzymanie choć jednego konia - znalazła się grupa osób skłonnych zainwestować w fabrykę maszyn rolniczych w Balinie, koło Chrzanowa.

0
Inflacja zjadła pługi motorowe
Pług Excelsior przy orce (,,Przegląd Techniczny" z 10 lipca 1917 roku)
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

6 kwietnia 1921 roku minister Przemysłu i Handlu zatwierdził statut spółki akcyjnej: „Balin Polska Fabryka Pługów Motorowych i Narzędzi Rolniczych". Siedzibą spółki i jej zarządu miał być Kraków, a nazwa wskazuje, że fabrykę planowano wybudować w Balinie. Podstawowym celem spółki było założenie fabryki, kupno potrzebnych do tego narzędzi i surowców, a potem „obrabianie we własnym zarządzie i sprzedaż (...) wykończonych narzędzi i pługów motorowych korporacjom rolniczym i pojedynczym rolnikom oraz wypożyczanie pługów motorowych i narzędzi rolniczych na czas kampanii rolniczej wspomnianym wyżej podmiotom prawnym". Założycielami spółki byli: Adam Zygmunt Sapieha z Bobrka, baron Marian Czecz z Kóz (w powiecie bielskim), Franciszek Maślanka - poseł do sejmu z ziemi oświęcimskiej, dr Ignacy Wróbel, dr Karol Smoleń - chrzanowski adwokat, dr Feliks Gutmann - dyrektor warszawskiej spółki akcyjnej Przyszłość, dr Michał Wyrostek - zajmujący się ubezpieczeniami, także działający w Warszawie - dr Florian Kępiński, Andrzej Rudziński z Osieka koło Oświęcimia, Tadeusz Tabaczyński - poseł z terenu ziemi chrzanowskiej, dr Konrad Krukowski - pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz krakowski adwokat - dr Władysław Bartmański. Kapitał zakładowy spółki miał wynosić 10 mln marek polskich. Przewidywano podzielenie go na 20 tys. akcji, po 500 marek polskich każda. W statucie przewidziano od razu, że może być konieczne ustalenie równowartości akcji w nowej walucie, której wprowadzenie było bardzo prawdopodobne. 60 % akcji miało być imiennych a reszta na okaziciela. Właścicielami akcji imiennych mogły być jedynie polskie instytucje i obywatele Polski. Spółka przewidywała możliwość prowadzenia działalności także poza granicami kraju, ale na planach się skończyło.

W latach po zakończeniu I wojny światowej, a nawet jeszcze w czasie jej trwania, w prasie fachowej pisano o konieczności mechanizacji rolnictwa. Utrzymywanie dużej liczby koni, potrzebnych tylko w czasie sezonu prac polowych, było drogie i maszyny wydawały się dobrą alternatywą. Pomysłodawcy spółki Balin zainteresowali się pługami motorowymi, który miały ogromnie ułatwić i przyspieszyć pracę. Czerpać trzeba było ze wzorów zagranicznych. Ówczesne, duże, sześciolemieszowe pługi miały silniki o mocy 50-60 koni mechanicznych. Na glebach lekkich i przy trójlemieszowych pługach wystarczała nawet moc 30 koni mechanicznych. Całkowity ciężar pługów wynosił kilka ton; na przykład - znany pług Stocka, prekursora tego typu konstrukcji, ważył 6 ton. Przy wielu oczywistych zaletach takich urządzeń obawiano się, że nacisk powodowany przez wąskie, metalowe koła maszyn będzie wytwarzał zbite grudy ziemi, które trudno będzie rozkruszyć i będą one utrudniać uprawę i orkę w kolejnych latach. W „Przeglądzie Technicznym" z 10 lipca 1917 roku podano, że ziemia po przejeździe pługu motorowego może być ugnieciona nawet na głębokość pół metra. Właściwie trudno się dziwić, skoro koła pojazdu Stocka miały średnicę ponad 2 metry, ale tylko
17 cm szerokości. W czasie, gdy Adam Sapieha ze wspólnikami tworzył spółkę, konstruktorzy proponowali zastąpienie kół gąsienicami, powodującymi mniejszy nacisk.

Zamiary twórców krakowskiej spółki nie zostały zrealizowane być może ze względu na wielką inflację i maszyny rolnicze marki Balin nie wyruszyły na pola.
(LS)
Przełom nr 15 (1890) 10.4.2019