Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Osiedle na wodzie pod osiedlem domków jednorodzinnych?

14.08.2018 14:59 | 2 komentarze | 1 554 odsłona | red

Gdy w 1873 roku Adam Honory Kirkor ogłosił, że w Kwaczale znalazł ślady zbudowanej na wodzie osady, uczeni z krakowskiej Akademii Umiejętności postanowili wysłać tam ekspedycję naukową. "Kłosy", jeden z poczytniejszych ówczesnych tygodników, poświęcił odkryciu sporo miejsca w dwóch numerach czasopisma. Potem właściwie o sprawie zapomniano.

2
Osiedle na wodzie pod osiedlem domków jednorodzinnych?
W tygodniku "Kłosy" zamieszczona została ilustrowana relacja z badań prowadzonych przez Adama Honorego Kirkora
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

O Kirkorze i jego badaniach wspominają zawsze autorzy monografii dotyczących ziemi chrzanowskiej, ale zajmują się raczej efektami wykopalisk na cmentarzyskach, które ten archeolog prowadził m.in. w okolicach Kwaczały. Sprawa domniemanej osady palafitowej przywoływana jest rzadko.

Adam Kirkor zainteresował się leżącymi w torfie kłodami za sprawą mieszkańców obserwujących badania prowadzone na cmentarzysku. Sołtys Kwaczały poinformował, że w pobliżu jest miejsce, gdzie ludzie od dawna wydobywali z torfu obrobione kłody i że nadal można je tam znaleźć. Wykopy w torfie, prowadzone w miejscu zwanym Jeziorzysko, potwierdziły te informacje. Odnalezione kłody były ułożone w kilku poziomach, okorowane, pozbawione gałęzi i po jednej stronie nadpalone. Naukowiec uznał, że tylko ludzką ręką mogły być tak przygotowane i ułożone. Doszukał się także śladów materiałów organicznych, którymi wyłożono pomost oraz ułamków ceramiki.

Komisja z Krakowa, która wkrótce pojawia się na Jeziorzysku uznała co prawda, że konstrukcja była dziełem rąk ludzkich, ale twierdzenie o istnieniu osady uznała za nadinterpretację.

Skoro już w czasie gdy Kirkor podzielił się swoimi odkryciami sceptyków nie brakowało, to trudno się dziwić, że po latach zainteresowanie spadło zupełnie. Archeolodzy przyjeżdżali, co prawda, do Kwaczały jeszcze parokrotnie, ale ostatecznego potwierdzenia lub zaprzeczenia tezy o istnieniu obronnej osady zbudowanej na palach wbitych w dno jeziora nie ma.
Nawet jeśli przyjąć, że drewniana konstrukcja to pozostałości czegoś w rodzaju pomostu, to i tak otwarte pozostaje pytanie, do czego ów pomost prowadził. Na odnalezienie czeka także miejsce lub miejsca, gdzie mieszkali ci, co chowali swoich bliskich na ciałopalnych i szkieletowych cmentarzyskach, które w Kwaczale i okolicach odkryto.

Wyjaśnienie zagadki nie będzie łatwe, a wkrótce nawet niemożliwe, bo tereny, które warto archeologicznie przebadać, staną się niedługo osiedlami.
(LS)

Przełom nr 31 (1356) 8.8.2018