Nie masz konta? Zarejestruj się

Blogi

Pieczemy placek drożdżowy z truskawkami i posypką. To nie jest trudne

27.06.2018 14:35 | 0 komentarzy | 1 530 odsłona | Alicja Molenda

Nauczyłam się go piec od babci. Jej drożdżowe placki z owocami uwielbiała cała rodzina. Czasem nie zdążyły nawet dobrze wystygnąć i znikały ze stołu. Spróbujcie takie zrobić. Na pewno się uda!

0
Pieczemy placek drożdżowy z truskawkami i posypką. To nie jest trudne
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

ój drożdżowy placek nie jest zbyt wysoki. Dodaję do niego dużo owoców. Mogą to być np. truskawki, jagody, rabarbar, w zimie jabłka. Czasem jest to mix różnych owoców, albo każda część z czymś innym. Z podanych niżej składników robię zwykle dwa placki.  Nie są wtedy zbyt "wysokie", ale schodzą szybko do zera.

Posypka na placek, zwana przez niektórych kruszonką, nie jest robiona na drożdżach, tylko na proszku do pieczenia, bo to ciasto kruche. Można zrobić tej posyki nieco wiecej, na zapas, i trzymać w zamrażalniku. Wtedy kolejny placek robi się szybciej.

Ciasto drożdżowe trzeba wyczuć, dlatego ilości składników podane niże w przepisie, są umowne i trzeba je w pewnym sensie dostosować do własnego smaku. Jedni wolą ciasto bardziej suche (wtedy trzeba dać więcej mąki), inni wilgotne. I jeszcze jedna uwaga. Wszystkie składniki muszą mieć tempetarurę pokojową. Do dzieła!

Składniki na ciasto

1/4 l mleka

pół paczki drożdży

1/2 szklanki cukru

cukier waniliowy

otarta skórka z cytryny (świeża)

sól

3/4 kg mąki

margaryna

3 żółka, jedno całe  jajo

świeże owoce

mielony cynamon

Składniki na posypkę (kruszonkę) i wykonanie

1/4 kostki masła

1/4 szklanki cukru

łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 szklanki mąki

Wszystkie składniki na posypkę zgniatamy ręką aż uzyskamy twardawą kulkę. Jak jest już gotowa, to wrzucamy ją do foliowego woreczka i wkładamy do lodówki. Posypkę trzeba zrobić dużo wcześniej niż ciasto, żeby stwardła. Dobrze jest zrobić ją wcześniej, by potem spokojnie zając się robieniem ciasta.

Wykonanie ciasta:

Mleko lekko podgrzać w większym 3-, 4-litrowym, płaskim garnku, dodać drożdże, kilka łyżek cukru i trochę mąki, aby uzyskać rozczyn konsystencji jogurtu. Dobrze wymieszać, żeby nie było grudek i odstawić na kilkanaście minut w ciepłe miejsce, przykrywając ściereczką. Trzymać tak długo, aż rozczyn potroi objętość.

Do garnka z rozczynem dodać roztopioną wcześniej margarynę, trzy żółtka i jedno całe jajko. Wrzucone do garnka jajka trzeba koniecznie lekko posolić, bo niesolone ciasto jest niedobre. Następnie dodać skórkę otartą z cytryny, cukier waniliowy. Ciasto mieszać w garnku, dodając mąkę w takiej ilości, aż ciasto zacznie odchodzić od ręki. Wtedy można je wyjąć na kuchenny blat lub stolnicę, trochę jeszcze pozagniatać i rozwałkować. Powinno się lekko ciągnąć. Ja tego nie robię. Wszystko udaje się robić w garnku. Blachę wykładam papierem do pieczenia albo wysypuję tartą bułką. Wykładam ciasto. Zanim rozłożę na nim owoce, dobrze jest posypać także to ciasto bułką tartą. Na ciasto i owoce trzeba zetrzeć wyjętą z lodówki posypkę.

 

Ciasto drożdżowe piecze się ok. 50 minut w temperaturze 180 st. C. Jak włożony do niego patyczek, nie oblepi się ciastem, to znaczy, że się upiekło.

Uwaga: Mistrzostwa w pieczeniu ciasta drożdżowego nie osiąga się za pierwszym razem. Trenując tę sztukę wyrzuciłam do kosza kilka zakalców, ale warto było eksperymentować. Teraz drożdżowy mogę upiec z zamkniętymi oczami, choć w innych kuchennych sprawach nie jestem ekspertką.