Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Z Trzebini do Chrzanowa bez wiaduktów i tuneli

23.05.2018 12:16 | 0 komentarzy | 2 831 odsłony | red

Jeszcze pół wieku temu radzono sobie z bezpiecznym pokonywaniem torów kolejowych przy dworcu w Trzebini, wykorzystując opuszczane na czas przejazdu pociągu zapory. Jednak w całym ówczesnym województwie krakowskim było wtedy zarejestrowanych tylko 100 (1965 r.) czy 150 (1971 r.) tysięcy pojazdów. Teraz mniej więcej tyle jeździ po naszym powiecie.

0
Z Trzebini do Chrzanowa bez wiaduktów i tuneli
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Jak u nas zabezpieczano przejazd przez tory w pierwszych latach funkcjonowania kolei dokładnie nie wiadomo, ale zapewne wystarczały ostrzegawcze sygnały dźwiękowe z lokomotywy, uruchamiane przed przejechaniem przez drogę. W XX wieku ruch na drogach się powiększył i budki dróżników oraz opuszczane bariery były już częstym widokiem przy uczęszczanych przejazdach. Na zachowanej fotografii z pierwszego okresu niemieckiej okupacji widać ulicę Kościuszki w Trzebini, przegrodzoną ruchomą barierką. Dróżnik otwierał ją i zamykał, ale kolejki pojazdów chyba często nie oglądał. Aut na przełomie lat 30. i 40. było niewiele, a jak wynika z informacji w ówczesnej prasie, furmanki częściej i żwawiej poruszały się po drogach miejskich tylko w czasie sezonu zakupów węgla.

Uciążliwości związane z takim przejazdem chyba w ogóle nie były wielkie, bo nawet obecnie, w czasie obowiązywania objazdu, kierowcy są w stanie pokonać przejazd kolejowy z zaporami na ulicy Słowackiego.
(LS)
Przełom nr 19 (1344) 16.5.2018