Nie masz konta? Zarejestruj się

Eko Przełom

Sołtysi nie chcą donosić

12.06.2013 13:04 | 0 komentarzy | 3 833 odsłony | red
- Nic bardziej skomplikowanego samorządy nie otrzymały do zrealizowania w przeszło 20-letniej historii - mówi Henryk Kultys, prezes zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie, mając na myśli wdrażaną właśnie w życie tzw. ustawę śmieciową. Dotyczy ona bowiem wszystkich mieszkańców i walczy z wieloletnimi przyzwyczajeniami.
0
Sołtysi nie chcą donosić
Taki poradnik można pobrać ze strony internetowej Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- Nic bardziej skomplikowanego samorządy nie otrzymały do zrealizowania w przeszło 20-letniej historii - mówi Henryk Kultys, prezes zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie, mając na myśli wdrażaną właśnie w życie tzw. ustawę śmieciową. Dotyczy ona bowiem wszystkich mieszkańców i walczy z wieloletnimi przyzwyczajeniami.
W ubiegłym tygodniu Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski zorganizowało konferencję poświęconą rewolucji śmieciowej, czyli wdrażaniu znowelizowanej ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach. Brali w niej udział przedstawiciele urzędów gmin, którzy w praktyce zajmują się tym tematem. Mimo że nowe zasady, zgodnie z zapisami ustawy, zaczynają funkcjonować już za dwa tygodnie, to samorządowcy mają ciągle sporo pytań i wątpliwości.

Zmienić mentalność
Problemem jest np. weryfikacja niektórych zapisów w deklaracjach.
- Jak mamy sprawdzić, ile osób faktycznie zamieszkuje daną nieruchomość - dopytywali urzędnicy, bo właśnie ten wskaźnik wybrało większość samorządów do naliczenia wysokości opłaty za odbiór śmieci. Niektórzy, np. w gminach wiejskich starali się w to „ubrać” sołtysów. Ci jednak niezbyt chętnie się zgadzają, bo nie chcą być traktowani jak donosiciele. Niektórzy wprost odmawiają.
- Dlatego między innymi mówi się o tej ustawie, że jest rewolucyjna, bo ona wprowadza nie tylko nowe zasady gospodarowania odpadami, ale również ma zmienić nasze utrwalone przez lata przyzwyczajenia. Trzeba wielkiej akcji propagandowej i edukacyjnej, żeby to nie ten co mówi, np. sołtys, traktowany był jak donosiciel, tylko, ten co oszukuje lub nie płaci, traktowany był jak złodziej - sugerowano z sali.

Po co to wszystko?
- Niestety, ministerstwo środowiska zostawiło gminy samym sobie. Nie przygotowało ani wzorów uchwał, ani deklaracji śmieciowych. Wiele gmin działało intuicyjnie. Stąd teraz tyle skarg czy kontrowersji związanych z tymi drukami - mówił Wojciech Piontek z Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej, ekspert na czwartkowej konferencji w Krakowie.
Z kolei Henryk Kultys, prezes krakowskiego MPO, zwrócił uwagę na brak akcji promocyjnej uzasadniającej wprowadzane zmiany.
- Nikt nie ma odwagi powiedzieć, że obecny system jest droższy, a wręcz padały głosy, że będzie taniej. To jest, moim zdaniem, najgorsze zaniechanie - mówił Kultys. - Dla wielu ludzi nic się nie zmienia. A najdroższe jest przetwarzanie odpadów. A tego mieszkaniec już nie widzi. I tak cel wprowadzania tego systemu został utracony i niewielu wie o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.
Dodajmy, że nie tylko o objęcie systemem większej niż dotychczas liczby osób, ale również m.in. odpowiednie zagospodarowanie odpadów czy osiągnięcie wymaganych przez Unię wskaźników, co do odzysku surowców wtórnych.

Jak radzą sobie pionierzy
Rzezawa, gmina licząca ok. 11 tys. mieszkańców, ustaliła stawkę za posegregowane śmieci na poziomie 10 zł od osoby miesięcznie. W nowym systemie funkcjonuje od 1 stycznia tego roku.

- Jak na razie system się finansuje, przy aktualnej ściągalności na poziomie około 60 procent. Stąd pomysł na wprowadzenie w przyszłości ulg - mówi wójt Rzezawy Józef Słonina. W Rzezawie mieszkańcy dokonują wpłat co kwartał, toteż zdaniem wójta, dopiero analiza planowana na koniec czerwca da więcej informacji na temat funkcjonowania systemu.
Podobnie od 1 stycznia 2013 roku w systemie są prawie 30-tysięczne Golice. Jednak już od 16 lat obowiązuje tam wprowadzona na mocy referendum powszechna opłata za śmieci. W tym roku drastycznie, bo o 64 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym, wzrosła kwota jaką gmina płaci firmie zajmującej się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów. Rodzą się więc obawy o zbilansowanie systemu. Konieczne będzie najprawdopodobniej rozprowadzenie nowych deklaracji. Zdaniem reprezentantki gorlickiego samorządu, może być problem z ich zebraniem. Aktualnie w Gorlicach obowiązuje stawka 5,70 zł miesięcznie od osoby. Z doświadczenia tej gminy wynika, że ok. 13 procent należności za odpady nie daje się w żaden sposób ściągnąć.
Grażyna Kaim
Przełom nr 23.6.2013