Bunt w Miękini w 1908 roku - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Bunt w Miękini: Zapomniana bitwa o postęp

Tadeusz Jachnicki Tadeusz Jachnicki 16:00, 28.06.2026
Skomentuj Bunt w Miękini: Zapomniana bitwa o postęp

U progu 1908 roku spokojna wieś Miękinia stała się areną sporu, który na szpaltach „Tygodnika Chrzanowskiego” (nr 13) nazwano „smutnym objawem” oporu przeciwko rozwojowi regionu. Zarzewiem konfliktu była decyzja firmy H. Kulka i Sp. o budowie kolejki linowej, mającej połączyć kamieniołomy z rampą kolejową w Krzeszowicach.

Przedsiębiorca został zmuszony do tej inwestycji przez mieszkańców. Gospodarze z Miękini, którzy dotąd zarabiali na dowożeniu kamienia końmi, byli niesolidni – w czasie robót polnych, wesel czy chrzcin niemal nikt nie zgłaszał się do pracy, co paraliżowało wysyłkę kruszcu. 

Chcąc uniknąć konfliktów, Herman Kulka zaproponował właścicielom gruntów warunki, które redakcja „Tygodnika” nazwała niezwykle korzystnymi. Firma nie chciała wykupu ziemi, a jedynie służebności (prawa do przelotu wagoników i postawienia słupów). Oferowała wysoki czynsz - 320 koron rocznie z jednej morgi (kwota ta dwukrotnie przewyższała realną wartość gruntu), a także 3000 koron gotówką na budowę nowej szkoły w Miękini oraz darmowy kamień na jej fundamenty i schody.

Mimo to, ani jeden gospodarz nie zgodził się na ugodę. Sprawa trafiła przed oblicze komisji sądowej. Podjudzeni przez lokalnych „krzykaczy” i kilku furmanów obawiających się utraty zarobku, mieszkańcy stawili czynny opór komisji. Doszło do interwencji żandarmerii i aresztowania trzech włościan. 

Finał buntu był tragiczny dla portfeli mieszkańców. Zamiast dobrowolnych 320 koron rocznie, sąd orzekł przymusowe wywłaszczenie na wieczność za ułamek tej kwoty - 1 koronę i 25 halerzy za sążeń kwadratowy (ok. 3,6 mkw.) pasa pod kolejką. Rada gminna z dumy odrzuciła też fundusze na szkołę, twierdząc, że ofiary firmy „nic ich nie obchodzą”.

Jak wynika ze współczesnych opracowań historycznych, mimo burzliwych początków kolejka została oddana do użytku jeszcze w 1908 roku. Było to urządzenie super nowoczesne jak na standardy Austro-Węgier. Trasa liczyła 3,6 km długości, a urobek trafiał do nowoczesnej ładowni w Woli Filipowskiej. 

W okresie międzywojennym (lata 20. i 30. XX wieku) system był tak wydajny, że pozwalał na załadunek 1000 ton kamienia dziennie.

Kres funkcjonowania tej technicznej dumy regionu nadszedł wraz z zamknięciem kopalni 31 grudnia 1975 roku. Urządzenia zdemontowano, a metalowe elementy trafiły na złom lub do innych kopalń. Dziś jedynymi śladami po sporze z 1908 roku są ukryte w lasach betonowe podstawy pod stojaki oraz zarys dawnej trasy widoczny na archiwalnych mapach.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

HISTORIAHISTORIA

Przejdź do wątku

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%