Czarny poniedziałek chrzanowskiej kolei. Trzy tragedie w 1907 r. - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Czarny poniedziałek chrzanowskiej kolei. Trzy dramaty jednego dnia

Tadeusz Jachnicki Tadeusz Jachnicki 12:00, 14.06.2026 Aktualizacja: 10:53, 14.06.2026

Początek XX wieku w powiecie chrzanowskim miał swoją ciemną stronę – ukrytą za fasadą kolejowego postępu i industrialnej nowoczesności. Choć pociągi symbolizowały rozwój i przyspieszenie cywilizacji, listopadowy poniedziałek 1907 roku brutalnie przypomniał, że żelazna droga potrafi być równie często narzędziem tragedii, co postępu.

Zaglądając do pożółkłych stron „Tygodnika Chrzanowskiego” z 23 listopada 1907 roku, odnajdujemy obraz kolei, która choć była symbolem nowoczesności, zbierała wyjątkowo krwawe żniwo.

Szczególnie mrocznym echem odbił się poniedziałek, 11 listopada, kiedy to w krótkim odstępie doszło do serii wstrząsających wypadków, które na zawsze zmieniły życie kilku rodzin.

Trzebinia. Pierwszy dramat rozegrał się na stacji w Trzebini, a jego przyczyną była ciasnota i przepełnienie torów. Pociąg towarowy, niemogący wjechać na dworzec, zmuszony był stać przed nim przez ponad pół godziny. W tym czasie z pełną siłą pary nadjechał drugi skład towarowy, którego maszynista zbyt późno dostrzegł przeszkodę.

Nastąpiło potężne zderzenie, w wyniku którego trzy wagony zostały całkowicie zdruzgotane. Największą ofiarę poniósł jednak konduktor Letocha, który odniósł tak ciężkie rany m.in. nóg, że po przewiezieniu do szpitala św. Łazarza lekarze musieli podjąć decyzję o amputacji obu kończyn. Stos odłamków wagonów na długo zablokował ruch na sąsiednim torze.

Libiąż. Z kolei w Libiążu 52-letni Józef Branicki, miejscowy zwrotniczy, wracał pociągiem towarowym z Chrzanowa do domu. Ponieważ skład nie zatrzymywał się w Libiążu, mężczyzna zdecydował się na ryzykowny krok i wyskoczył z jadącego kolosa.

Manewr zakończył się fatalnie – Branicki upadł tak nieszczęśliwie, że koła pociągu odcięły mu całkowicie obie stopy powyżej kostek. Po udzieleniu pierwszej pomocy przez dr. Hochbauma, nieprzytomnego kolejarza odwieziono specjalnie zatrzymanym pociągiem „błyskawicznym” do Krakowa.

Regulice. Czarna seria na torach dopełniła się w pobliżu Regulic. Włościanin Franciszek Porsza szedł torem kolejowym do domu, gdy nadjechał pociąg od strony Trzebini. Maszyna uderzyła mężczyznę, odcinając mu kawał ręki z palcami i łamiąc lewą nogę. Tragizm tej sytuacji potęgował fakt, że zaledwie kilka dni wcześniej Porsza pochował swoją żonę, a teraz sam, w wyniku własnej nieostrożności, stał się kaleką.

Seria wypadków z 11 listopada 1907 roku nie była jedynie zbiorem nieszczęśliwych zdarzeń, lecz przejmującym obrazem epoki, w której techniczny rozwój wyprzedzał bezpieczeństwo człowieka.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • Angielski

    10.06.2026

    KOREPETYCJE z angielskiego dla ósmoklasistów i mat...

  • KIEROWCĘ C+E. Trasy międzynarodowe - głównie Skand...

  • wynajmę

    31.05.2026

    WYNAJMĘ działki 919/9, 919/11 Trzebinia ul. Dąbrow...

  • MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...

OSTATNIE KOMENTARZE

0%