Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Płaza i Wapiennik nadal ważne i pamiętane

03.04.2019 14:49 | 0 komentarzy | 1 446 odsłona | red

Stowarzyszenie Za Piecem, którego członkowie interesują się industrialnymi pamiątkami na ziemi chrzanowskiej, a szczególnie płaziańskim piecem Hoffmanna, wzbogaciło swoje zasoby. Za pośrednictwem internetu o rodzinnych związkach z Wapiennikiem i Płazą opowiedziała Ewa Różycka.

0
Płaza i Wapiennik nadal ważne i pamiętane
Strony z legitymacji ubezpieczeniowej należącej do Wiktora Kaczorowskiego
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Znajdując stronę internetową stowarzyszenia, ucieszyła się, że Jan Naturski wciąż jest znany i ważny w Płazie, a przy okazji poszerzyła naszą wiedzę o tej rodzinie. Do archiwum stowarzyszenia trafiły skany pamiątek rodzinnych. Bardzo ważnych dla historii Płazy, bo w Wapienniku pracowali dziadkowie pani Ewy Różyckiej.

Okres ich zawodowego życia związany z Płazą dokumentuje legitymacja ubezpieczeniowa z pieczątką Wapiennika, należąca do Wiktora Kaczorowskiego. Jego żoną była Elżbieta Naturska-Kaczorowska (siostra Jana Naturskiego), która także związana była z Wapiennikiem. Postać Jana Naturskiego, który unowocześnił i rozbudował Wapiennik, jest dobrze znana. Nieobca jest także osoba jego brata, Józefa, który przez pewien czas sprawował zarząd nad zakładem, ale o związku z Płazą ich siostry wiedziało zapewne niewielu.
Pani Ewa Różycka nigdy w Płazie nie była, z tym miejscem wiążą ją tylko opowieści krewnych. Poszukiwania prowadzone przez nią za pośrednictwem internetu zaowocowały nie tylko odnalezieniem strony stowarzyszenia Za Piecem, ale także wielu innych ciekawych miejsc w sieci.

Wśród efektów tropienia rodzinnej przeszłości jest zwrócenie uwagi na książkę „Pod znakiem gęsi", autorstwa Marii Odyniec, córki Jana Naturskiego. Czytelnik znajdzie w niej wspomnienie z Płazy, napisane z perspektywy uczennicy szkoły powszechnej. Choć zapiski te to zaledwie parę stron, warto ich fragmenty zacytować. Opisane w książce miejsce na spędzenie wakacji wyglądało tak: „Pomiędzy kamieniołomem a przystankiem kolejowym ciuchci wzniesiono dwa budynki mieszkalne dla pracowników przedsiębiorstwa górniczego oraz jednopiętrową willę, w której mieszkał kierownik Wapiennika i mieścił się zarząd. Pierwsze piętro wykończono wiosną jako czteroizbowe mieszkanie z kuchnią i toaletą i tam postanowili rodzice spędzić „tanie" wakacje." Opis stolicy powiatu, delikatnie mówiąc mało pochlebny, może zaskakiwać przekonanych, że fabryka lokomotyw, gimnazjum czy siedziba starostwa czyniły tę miejscowość kulturalną i gospodarczą potęgą. Maria Odyniec pisała: „Chrzanów był podówczas małym, brudnym miasteczkiem, gdzie tylko u żydowskich rzeźników można było kupić mięso i to koszerne, a w polskich sklepach spożywczych mąkę, cukier i inne towary spożywcze, których wieś Płaza nie dostarczała. W jedynej polskiej cukierence spożywaliśmy potem smaczne rurki z kremem i popijali cierpkim sokiem jagodowym." Romantyczna dla autorki była natomiast Płaza i jej okolice: „Robiliśmy też całą gromadką, pod okiem Fraulein, dalekie spacery do ruin zamku w Lipowcu, do uroczej Alwerni, oraz obozowisk Cyganów, których liczne tabory przemierzały gościniec płaziański.
(LS)
Przełom nr 13(1388) 27.3.2019