Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Dziadunio chrzanowian

03.02.2010 14:32 | 1 komentarz | 6 850 odsłon | red
Ludwik Nowakowski, weteran powstania styczniowego 1863 roku, cieszył się wielkim uznaniem mieszkańców Chrzanowa, choć nie był dowódcą licznego oddziału, nie przeprowadził zwycięskiej kampanii czy choćby jednej tylko bitwy. Ceniono go za osobistą odwagę, pracowitość i uczciwość, a gdy był już w podeszłym wieku, z szacunkiem mówiono o nim ,,nasz Dziadunio”.
1
Dziadunio chrzanowian
Ludwik Nowakowski (w środku, z laską) fot. z ,,Ilustrowanego Kuriera Codziennego” nr 13/1933
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ludwik Nowakowski, weteran powstania styczniowego 1863 roku, cieszył się wielkim uznaniem mieszkańców Chrzanowa, choć nie był dowódcą licznego oddziału, nie przeprowadził zwycięskiej kampanii czy choćby jednej tylko bitwy. Ceniono go za osobistą odwagę, pracowitość i uczciwość, a gdy był już w podeszłym wieku, z szacunkiem mówiono o nim ,,nasz Dziadunio”.

Urodził się w Mirowie koło Poręby Żegoty 9 sierpnia 1844, w rodzinie Feliksa i Anieli Nowakowskich. Miał liczne rodzeństwo: Amelię, Helenę, Stanisława, Józefa i Wacława. Dorastał w rodzinie, która miała ambicje wykształcenia dzieci. Ludwik trafił na nauki do Krakowa. Edukacja w szkole technicznej nie trwała jednak długo. Przerwał ją udział w powstaniu, opisany przez Nowakowskiego w pamiętniku, a przytaczany w monografii Chrzanowa autorstwa Jana Pęckowskiego.

W 1863 roku dziewiętnastoletni Ludwik wyruszył do powstania w partii Lipczyńskiego. Oddział, w którym miał walczyć, skierował się w stronę granicy, na komorę celną Szyce. Tam powstańcy palili portrety dygnitarzy rosyjskich, a portret cara powiesili na drzewie. Po przekroczeniu granicy rosyjskiej i dotarciu do obozu powstańczego w Ojcowie Nowakowski został przydzielony do kawalerii. Oddział pod dowództwem Rozego przeprowadzał zwiad na ziemi kieleckiej. Krwawy chrzest otrzymał pod Miechowem. Do bitwy doszło 17 lutego 1863. Było to jedno z najtragiczniejszych starć powstania styczniowego. Oddział polski pod dowództwem pułkownika Apolinarego Kurowskiego, w sile około 2500 ludzi, zaatakował miasto licząc na słabość Rosjan. Ci jednak zaalarmowali okoliczne oddziały, które zaatakowały Polaków od tyłu. Bitwa zakończyła się klęską Polaków, zginęło 200 powstańców. Aby ukarać mieszkańców, Rosjanie podpalili miasto, a mieszkańcom nie pozwolili go gasić. Z oddziału, do którego należał Ludwik Nowakowski, udało się ujść z życiem tylko jemu i jego dwóm współtowarzyszom. Partie walczące pod Miechowem zostały zmuszone do wycofania się w kierunku Słomnik, gdzie doszło do kolejnej potyczki. Ostatecznie oddziały te dotarły do Krzeszowic i zostały tam przez Austriaków rozbrojone.

Ludwik Nowakowski po krótkim czasie ponownie się zaciągnął. Tym razem trafił pod dowództwo hrabiego Ludwika Mycielskiego. Po licznych utarczkach z Rosjanami oddział jego zmuszony był wycofać się za granicę austriacką. Nowakowski nie zamierzał jednak składać broni. Po raz trzeci zaciągnął się do oddziału powstańczego formowanego przez hrabiego Adama Potockiego a dowodzonego przez Jana Popiela. Walczył pod Szycami, Ojcowem,Wolbromiem.

Po zakończeniu powstania zamieszkał w Chrzanowie. Ożenił się z Karoliną Jabłońską, z którą miał dziewięcioro dzieci: Stanisławę, Elżbietę, Marię, Jadwigę, Adama, Karolinę, Antoniego, Zofię i Anielę. Pracował wiele lat jako zarządca dóbr hrabiego Wodzickiego w Kościelcu pod Chrzanowem. Dobrze radził sobie w rolnictwie, choć w szkole zapoznawał się raczej z zagadnieniami związanymi z techniką. Był pewnie dumny, gdy jego zięć Karol Rudolphi założył w Trzebini odlewnię żeliwa. Firma ta mieściła się w okolicach stacji kolejowej, ale dziś stoją tam już nowe budynki.

Władze II Rzeczypospolitej nie zapomniały o weteranie powstania. Zarządzeniem Prezydenta Rzeczpospolitej z 8 listopada 1930 został odznaczony Medalem Niepodległości.

Zmarł w 1939 roku. W jego pogrzebie, obok licznej asysty wojskowej, brało udział wielu mieszkańców Chrzanowa i sąsiednich miejscowości. Ceremonia pogrzebowa przerodziła się w patriotyczną manifestację. Kondukt z Chrzanowa dotarł na cmentarz w Porębie Żegoty. Miejscem ostatniego spoczynku Ludwika był grób, w którym pochowany był już jego ojciec Feliks, zmarły w 1870 roku, żona Karolina zmarła w 1916 roku i dwoje ich dzieci.

Rodzinny grób, w którym pochowano powstańca, jest już mocno zniszczony przez upływ czasu. Obecny układ alejek na cmentarzu w Porębie Żegoty sprawia, że grób i pomnik powstańca mija się bez możliwości zauważenia napisów.
(l)

Przełom nr 4 (923) 27.01.2010