Nie masz konta? Zarejestruj się

Praca, biznes, edukacja

Z wózkiem pod górkę

01.10.2008 13:28 | 1 komentarz | 4 672 odsłony | red
Podróżowanie z wózkiem dziecięcym w autobusach ZKKM to prawdziwa droga przez mękę. Na dodatek za ten „luksus” trzeba jeszcze zapłacić.
1
Z wózkiem pod górkę
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Podróżowanie z wózkiem dziecięcym w autobusach ZKKM to prawdziwa droga przez mękę. Na dodatek za ten „luksus” trzeba jeszcze zapłacić.
- Często jeździmy z wnuczką autobusem z osiedla Południe. Gdy jedzie niskopodłogowy, jeszcze jakoś można wejść. Ale gdy podjeżdża taki ze schodami, sprawa się komplikuje. Tym bardziej, że często z wózkiem jeżdżą same matki, a chętnych do pomocy zwykle brakuje. W dodatku, nawet jeśli wózek jest złożony, trzeba płacić jak za bagaż – denerwuje się Marian Zabawa z Chrzanowa.
- Zgodnie z cennikiem zatwierdzonym przez ZKKM, wózek podlega opłacie za bagaż. Również wózek złożony, przekraczający gabaryty. Dlatego kontrolerzy firmy Vector mają prawo nałożyć mandat osobie, która przewozi wózek bez biletu. Jednak osobiście nie podchodzę do sprawy bardzo rygorystycznie. W kilku przypadkach, uzasadnionych trudną sytuacją materialną ukaranego pasażera, anulowałem mandaty – przyznaje Tadeusz Gruber, przewodniczący zarządu ZKKM.
Jego zdaniem, przewoźników nie stać na to, by po ulicach jeździły wyłącznie niskopodłogowe autobusy.
- Oczywiście można by opracować bardzo ambitne i rygorystyczne warunki przetargu. Ale za stawkę za wozokilometr, jaką możemy zapłacić, trudno w praktyce wymagać najnowocześniejszego taboru – dodaje.
(RAT)

Komentują internauci

Wujek SamoZło: Do autobusu wejdzie tylko jeden rower lub jeden średni wózek. Oczywiście zmieści się drugi, ale kosztem komfortu pasażerów, bo nie ma wtedy przejścia przez środek autobusu. Ale w końcu ileż to poczekać matce z dzieckiem kolejną godzinkę do kolejnego autobusu, szczególnie w zimie, prawda?

Ruda: Na wiosnę sama bym doprowadziła do nieszczęścia. Chciałam pomóc włożyć wózek do autobusu pewnej młodej kobiecie. A że był wysoki stopień, potknęłam się. Dzieciak o mały włos nie wypadł z wózka. Zdrętwiałam. Od tej pory mam stracha i wolę prosić przygodne osoby, żeby pomogli samotnym kobietom.

TM SA: Już niejeden raz widziałem, jak kobiety same sobie musiały radzić w wprowadzaniu i wyprowadzaniu wózków, bo nikt łaskawie nie raczył im pomóc (...). No jasne, chciałoby się niskopodłogowego, nowego, przegubowego solarisa urbino, z klimatyzacją i pełnymi otwieranymi oknami. Za 2,80 zł za wozokilometr, można sobie pomarzyć o takim komforcie, bo póki funkcjonuje ZKKM będziemy „sto lat za Murzynami”.

Przełom nr 38 (854) 17.09.2008