Nie masz konta? Zarejestruj się

Trzebinia

W Trzebini historia się powtarza. Od 2-0 do 2-3 (WIDEO, ZDJĘCIA)

12.04.2024 22:52 | 0 komentarzy | 2 782 odsłony | Michał Koryczan

Piłkarze czwartoligowego MKS Trzebinia przegrali w piątkowy wieczór przed własną publicznością z Lubaniem Maniowy.

0
W Trzebini historia się powtarza. Od 2-0 do 2-3 (WIDEO, ZDJĘCIA)
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

PIŁKA NOŻNA

IV liga małopolska

MKS Trzebinia - Lubań Maniowy 2-3 (2-1)

1-0 Kacper Kikla (4), 2-0 Rostyslav Shkitun (20), 2-1 Jakub Kasperczyk (35), 2-2 Damian Firek (65), 2-3 Kacper Kęska (73)

MKS: Wróbel - Sz. Kurek, Sucharski, Jampich, Zembol, Shkitun, Kikla (83. K. Kalinowski), Hurenko, Balcer (70. Koźlik), Raźniak (60. Uchacz), A. Wójcik (60. Karcz)

Trzebinianie po raz drugi w tym roku zagrali mecz przy jupiterach i podobnie jak za pierwszym razem schodzili z boiska pokonani.

Scenariusz meczu z Lubaniem był podobny jak w marcowym spotkaniu z Dalinem Myślenice. „Żółto-czarni" prowadzili 2-0, ale mecz zakończył się ostatecznie ich porażką 2-3.

Można więc powiedzieć, że MKS-owi nie idzie grając przy sztucznym świetle, choć przykładowo pomocnik trzebińskiego zespołu Kacper Kikla czuje się w takich warunkach jak ryba w wodzie.

W konfrontacji z Lubaniem znów zdobył gola (z Dalinem dwukrotnie wpisał się na listę strzelców), otwierając wynik meczu. Młody pomocnik wykorzystał sprytnie rozegrany rzut rożny i uderzeniem z 16. metrów nie dał szans golkiperowi gości. Asystę przy tym trafieniu zanotował Konrad Balcer.

W 20. minucie było 2-0 dla MKS. Konrad Balcer wypuścił w bój Adriana Wójcika, ten podał do Rostyslava Shkituna, który pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali.

Przyjezdni długo nie mogli znaleźć sposobu na sforsowanie zasieków obronnych MKS. Dopiero w 35. minucie Jakub Kasperczyk przedarł się w pole karne i uderzeniem w długi róg nie dał szans Tomaszowi Wróblowi.

Niespełna kwadrans po zmianie stron bliski wyrównania był Piotr Bryja, ale jego mocne uderzenie obronił golkiper MKS.

W 65. minucie było już jednak 2-2. Po centrze z rzutu wolnego i biernej postawie zawodników gospodarzy, zamykający akcję Damian Firek z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki.

Zespół gości nie zamierzał na tym poprzestać i osiem minut później wyszedł na prowadzenie. Po ładnej akcji Bartłomiej Gruszkowski dośrodkował w pole karne do Kacpra Kęski, a ten pokonał Tomasza Wróbla.

Trzebinianie walczyli o zmianę niekorzystnego rezultatu. Najlepszą okazję do zdobycia bramki na 3-3 mieli w 79. minucie. Norbert Uchacz wpadł w pole karne i podał piłkę do Jana Koźlika, który jednak w kapitalnej sytuacji spudłował z kilku metrów.

W doliczonym czasie gry groźnie z dystansu strzelał Kacper Zembol, ale futbolówka minęła bramkę.