Nie masz konta? Zarejestruj się

Ziemia chrzanowska

W tej leśniczówce gościł pruski książę

29.03.2020 09:00 | 1 komentarz | 4 465 odsłony | Michał Koryczan

Była własnością hrabiów, a nawet księcia. Dzisiaj leśniczówka w Mętkowie jest najstarszym takim budynkiem w Nadleśnictwie Chrzanów.

1
W tej leśniczówce gościł pruski książę
Leśniczówka w Mętkowie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ulica Nadwiślańska w Mętkowie. Dwadzieścia metrów od powstałego niedawno ronda Słonecznego. Po lewej stronie rzuca się w oczy wiekowy budynek. To leśniczówka. Od 1980 roku mieszka w niej Zbigniew Kumala, tutejszy leśniczy.

W jego gabinecie nie sposób nie zwrócić uwagi na archiwalne fotografie i mapy na jednej ze ścian.

- Stworzyłem taki kącik historyczny mętkowskiej leśniczówki. Wszystko dzięki panu Ernestowi Ruppikowi, najmłodszemu synowi mojego niemieckiego poprzednika. Gościł tutaj kilka lat temu. Przesłał mi sporo ciekawych materiałów z opisami i dokładnymi datami. Dzięki niemu udało mi się poznać historię tego miejsca od samego początku jego istnienia - opowiadał Zbigniew Kumala.

Niemal wszyscy przodkowie Ruppika już pod koniec XVIII wieku służyli u hrabiów Henckel von Donnersmarck. W 1868 roku Guido Henckel von Donnersmarck kupił od Antoniny Łąskiej zamek Lipowiec wraz jego dobrami, w tym z dużą ilością okolicznych lasów, m.in. mętkowskich.

W 1884 roku Guido Henckel von Donnersmarck sprzedał 30 tysięcy hektarów lasów w okolicach Częstochowy, zakupionych niespełna dwie dekady wcześniej, i przeniósł do Wygiełzowa tamtejszego nadleśniczego - Franza Knerscha, pradziadka Ernesta Ruppika. Polecił mu wybudowanie w Mętkowie leśniczówki.

Od 1885 r. nieprzerwanie do 1945 r. potomkowie Knerscha pełnili funkcję nadleśniczych Nadleśnictwa Mętków.
- Po jego śmierci nadleśniczym został Robert Piontek, który ożenił się z córką Knerscha, a potem Jerzy Ruppik, który z kolei zawarł związek małżeński z córką Piontka - powiedział Zbigniew Kumala.

Nadleśniczowie z Mętkowa prowadzili też gospodarstwo. Hodowali krowy, świnie, kury. Stojący obok leśniczówki budynek gospodarczy służył za stajnię.

Raz w roku do mętkowskich dóbr przyjeżdżał książę Guido Henckel von Donnersmarck (w 1901 r. otrzymał tytuł dziedzicznego pruskiego księcia, nadany przez cesarza Wilhelma II Hohenzollerna). Kontrolował rozliczenia i przy okazji polował w tutejszych lasach, bogatych w zwierzynę.

Książę Guido zmarł w 1916 r. Należące do niego lasy podzielone zostały na część niemiecką i polską. Tę drugą (w tym Nadleśnictwo Mętków) otrzymał młodszy syn - hrabia Kraft Henckel von Donnersmarck.

W czasie drugiej wojny światowej mętkowski nadleśniczy starał się unikać kłopotów, zarówno ze strony Niemców, jak i Polaków.

- Pod koniec wojny wszystkich niemieckich pomocników nadleśniczego wzięto na front. Wtedy zatrudnił polskiego inżyniera technika. Bardzo go polubił i razem z nim chodził na polowania. Miał przez to zatargi z gestapo. Komendant z agentury w Babicach chciał bowiem, by nadleśniczy zabierał go na polowania, ale ten odmawiał. Dostawał zresztą potem pogróżki - opowiadał Zbigniew Kumala.

Przypomina, że leśnictwo było kluczową dziedziną dla Niemców. Wywozili oni przecież drewno z Polski do Rzeszy. Drzewa z mętkowskich lasów były spławiane Wisłą.

Dobra leśne Donnersmarcków miały powierzchnię ok. 2 900 hektarów. Podzielone były na 12 obchodów, w 7 kompleksach, którymi zarządzał nadleśniczy z Mętkowa, podleśniczy z Wygiełzowa oraz kilkunastu gajowych.

Po drugiej wojnie światowej dobra te zostały rozparcelowane. Pozostałością po Donnersmarckach jest leśniczówka. Dzisiaj mętkowskie leśnictwo liczy 1,6 tys. hektara.

W artykule wykorzystałem wspomnienia Ernesta Ruppika.