Nie masz konta? Zarejestruj się

Trzebinia

Burmistrz dementuje fake newsy: nie kupiłem sobie nowej limuzyny

25.06.2019 20:30 | 13 komentarzy | 9 103 odsłon | Agnieszka Filipowicz

Trzebiński magistrat wzbogacił się o nowy samochodowy nabytek. Mazda 6 zastąpiła dwa stare urzędowe samochody, ale przy okazji - wywołała złośliwe komentarze o rzekomej nowej limuzynie dla burmistrza. On sam stanowczo je dementuje, prezentując się na Facebooku przy prywatnym passacie, który ma 11 lat i luksusową limuzyną nie jest.

13
Burmistrz dementuje fake newsy: nie kupiłem sobie nowej limuzyny
- Przywiązałem się do niego - mówi o swoim passacie burmistrz Jarosław Okoczuk
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Do niedawna trzebiński magistrat dysponował dwoma autami - mercedesem vito i citroenem C5. Burmistrz zdecydował o zmniejszeniu dwusamochodowej urzędowej floty do jednego pojazdu. Dostał na to zgodę rady. W efekcie mercedes vito trafił do Trzebińskiego Centrum Kultury, gdyż stary wóz TCK w międzyczasie odmówił posłuszeństwa. Na stanie magistratu został jeszcze citroen C5, ale ten wysłużony diesel jest awaryjny i czeka go naprawa przewyższająca 50 procent wartości pojazdu, a wart jest 24 tys. zł. Urząd kupił więc nowy wóz. Wybór padł na mazdę wartą 134 tys. zł.

- Piękna, bezpieczna, na benzynę, 2-litrowy silnik - wymienia zalety nowego nabytku Jarosław Okoczuk.
Po co auto urzędowi? Burmistrz spieszy z wyjaśnieniem na facebooku.

- Pracownicy często jeżdżą do Krakowa, aby składać najróżniejszą dokumentację związaną z dofinansowaniem czy rozliczaniem projektów, bo ponad 30-tysięczna gmina przeprowadza na co dzień tyle spraw na terenie powiatu i województwa, że o wiele bardziej opłaca się mieć do dyspozycji samochód, niż każdemu w delegacji zwracać kilometrówki - tłumaczy.

Tymczasem auto nie zdążyło jeszcze wjechać na urzędowy parking, gdy już pojawiły się komentarze o zakupie "limuzyny dla Okoczuka".

Włodarz Trzebini postanowił zdementować pojawiające się fake newsy. Na oficjalnym profilu zamieścił zdjęcie swego passata, którym - jak przekonuje - jeździ najchętniej, także w sprawach służbowych, nie pobierając żadnego ryczałtu. Jak widać na zdjęciu, swego passata nie tylko użytkuje w podróży, ale i osobiście myje.

- Od samego początku stawiam na jawność i przejrzystość działań, dlatego chciałem pokazać wam słynną „limuzynę Okoczuka" - mojego prywatnego, 11-letniego passata, którego bardzo lubię i z którym nie zamierzam się rozstawać. Dbam o niego od lat, a sama motoryzacja to jedna z moich pasji. Ten samochód służy mi naprawdę długo, zwyczajnie przywiązałem się do niego - wyznał burmistrz na Facebooku.
I dodał, że samochodem służbowym jeździ sporadycznie, a w sprawach prywatnych - nigdy. A latem i wiosną, to najbardziej preferuje jednak rower.

Czy to wyznanie zamknie usta oponentom?