Nie masz konta? Zarejestruj się

Ziemia chrzanowska

13.12.2018 08:00 | 22 komentarze | 5 724 odsłon | Michał Koryczan

W czwartek mija 37 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Jak mieszkańcy ziemi chrzanowskiej wspominają wydarzenia z 13 grudnia 1981 roku?

22
Stan wojny z narodem
Marek Śliwa. Fot. Łukasz Dulowski
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Marek Śliwa, nauczyciel historii w I Liceum Ogólnokształcącym w Chrzanowie, miał wtedy czternaście lat.

- Podobnie jak miliony Polaków, o wszystkim dowiedziałem się rano po włączeniu telewizora. Nie było „Teleranka", tylko przemówienie dotyczące wprowadzenia stanu wojennego. Informacje przerażały. Na początku wielu ludzi było wszystkim zdezorientowanych. Traktowało to jako wojnę. Według mnie faktycznie była to wojna z narodem, z którym rządzący nie chcieli się dzielić władzą - opowiada Marek Śliwa, mieszkający w 1981 roku na trzebińskim osiedlu Gaj.

- Z punktu widzenia ucznia, nie wyglądało to wszystko aż tak przerażająco. Szkoły zostały zamknięte. Dopiero w styczniu znów zaczęliśmy chodzić na lekcje. Na osiedlu nie było transporterów opancerzonych. Tak, jak w Chrzanowie czy na Rynku w Trzebini. Pamiętam, że kopalnia Siersza, gdzie pracowała rodzina, została zmilitaryzowana  - mówi pan Marek.

Emerytowany górnik Edward Pająk z Mętkowa o wprowadzeniu stanu wojennego usłyszał od swojego brata.

- Przyszedł rano i mówi: "Coś się stało, bo nie ma żadnego programu w telewizji i w radiu". Potem poszliśmy na mszę do kościoła. Gdy wróciliśmy, to na wszystkich kanałach leciało już przemówienie generała Wojciecha Jaruzelskiego. Nie wiedzieliśmy, co to oznacza. Jak dowiedzieliśmy się o wprowadzeniu różnych obostrzeń, to przyszło załamanie. Przecież za wiele rzeczy groziła kara śmierci. Nie przypuszczałem, że może dojść do czegoś takiego - przyznaje Edward Pająk, który wraz z innymi górnikami z KWK Piast w Bieruniu brał udział w najdłuższym strajku stanu wojennego. Przez dwa tygodnie 650 metrów pod ziemią protestowało ponad tysiąc osób.