Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

IV LIGA. Trener Pierścionek: Musieli coś sp...

04.10.2010 20:12 | 0 komentarzy | 2 912 odsłony | red
Szkoleniowcy naszych czwartoligowych ekip w całkowicie innych humorach wracali do domów po weekendowych spotkaniach. Alwernia sensacyjnie zremisowała bowiem bezbramkowo z liderem w Limanowej, a Balin niespodziewanie uległ u siebie z Lubaniem Maniowy.
0
IV LIGA. Trener Pierścionek: Musieli coś sp...
Marcin Spuła, trener MKS-u Alwernia nie kryje zadowolenia z postawy swoich zawodników w meczu z Limanovią
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Szkoleniowcy naszych czwartoligowych ekip w całkowicie innych humorach wracali do domów po weekendowych spotkaniach. Alwernia sensacyjnie zremisowała bowiem bezbramkowo z liderem w Limanowej, a Balin niespodziewanie uległ u siebie z Lubaniem Maniowy.

Chyba mało kto przed meczem ostatniej w tabeli Alwerni z liderującą Limanovią Limanowa liczył, że podopieczni Marcina Spuły przywiozą z terenu jakąkolwiek zdobycz punktową. Fatalna seria trzech porażek z rzędu, w dodatku z nie najwyżej notowanymi zespołami, brak dwóch podstawowych zawodników: Mieszka Pacanowskiego i Tomasza Jasieczki nie napawały optymizmem. Tymczasem alwernianie zagrali z zębem i wywalczyli w Limanowej cenny punkt.

- Jestem zadowolony z wyniku i postawy chłopaków, którzy spięli się na wyżyny swoich umiejętności. Postawiliśmy się liderowi, pokazując sportową złość w najwłaściwszym momencie. Szkoda tych ostatnich porażek z Orkanem i Hutnikiem. Przy odrobinie szczęścia można było z nimi zremisować. Przed nami ważne pojedynki z Bochnią i Gorlicami. Trzeba je wygrać. Chcemy uciec ze strefy spadkowej – mówi trener MKS-u Alwernia Marcin Spuła.

W zupełnie innym nastroju był Piotr Pierścionek, szkoleniowiec Orła Balin. Jego zespół po trzech przekonujących wygranych, w których za każdym razem aplikował rywalom cztery gole, uległ na własnym boisku drużynie Lubań Maniowy 0-2.

- Wyszła u chłopaków polska mentalność. Kiedy jest dobrze, to nie może być lepiej, tylko musieli coś sp... . Szybko stracony gol, potem nie odgwizdany ewidentny karny dla nas i w końcu drugie trafienie rywali. Potem biliśmy głową w mur. Przegraliśmy zasłużenie. Mam pretensje do drużyny o słabe zaangażowanie i styl gry. To był inny zespół niż we wcześniejszych meczach. Zabrakło determinacji i woli zwycięstwa. Patrzyłem z niedowierzaniem na to co się stało - mówi Piotr Pierścionek.

Po dziesięciu kolejkach w tabeli IV ligi prowadzi Limanovia (22 punkty). Balin jest siódmy (15 oczek), Alwernia szesnasta (6 punktów).

Więcej o poczynaniach czwartoligowców w papierowym wydaniu „Przełomu”.
(MK)