Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

Trzebinianie znów nie przeskoczyli Karpat (ZDJĘCIA)

29.09.2017 10:45 | 54 komentarze | 3 618 odsłony | Michał Koryczan
Ostatnia aktualizacja: 29.09.2017 18:51

Piłkarze MKS Trzebinia zremisowali bezbramkowo z Karpatami Krosno w piątkowym meczu czwartej grupy trzeciej ligi.

54
Trzebinianie znów nie przeskoczyli Karpat (ZDJĘCIA)
Zawodnik MKS Przemysław Porębski (z prawej) w pojedynku z graczem Karpat
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

PIŁKA NOŻNA

III liga - grupa czwarta


MKS Trzebinia - Karpaty Krosno 0-0

MKS: Szymala - Sawczuk (88. Michalec), Kalinowski, Ochman, Stokłosa, Kowalik (85. Małodobry), Cichy, Kłusek (46. Świetek), Mizia, Porębski (72. Majcherczyk), Stanek.

Karpaty: Krawczyk - Gawle, Nowak (58. Świech), Dudek (90+1. Kołodziej), Kantor, Wawoczny, Kolbusz, Białasik (46. Wcisło), Kuliga, Mordec, Cempa.

Piątkowe spotkanie było trzecim w historii pojedynkiem obu klubów. W poprzednim sezonie w Krośnie padł bezbramkowy remis. W Trzebini zespół Karpat odniósł zwycięstwo 2-1. Dla „żółto-czarnych" trafił wówczas Marcin Kalinowski. Dla gości bramki strzelili Dawid Cempa i broniący obecnie barw Stali Rzeszów Jaromir Skiba.
Za trzecim podejściem graczom MKS ponownie nie udało się pokonać zespołu z województwa podkarpackiego. Po bezbarwnym meczu zremisowali bezbramkowo z Karpatami, które w tym sezonie jeszcze nie wygrały na wyjeździe.
W piątkowym starciu w zespole gospodarzy próżno było szukać zawieszonego przez klub Rajmunda Raźniaka. Jak tłumaczy prezes klubu Jacek Augustynek, napastnik przez dłuższy czas nie pojawiał się na treningach.
W meczowej osiemnastce zabrakło też miejsca dla lewego obrońcy Bartosza Jagły. Do kadry po kontuzji wrócił środkowy pomocnik Mateusz Majcherczyk.
W wyjściowym składzie po raz drugi w tym sezonie wystąpił środkowy pomocnik Kamil Kłusek. W porównaniu z ostatnim spotkaniem z Motorem Lublin zastąpił w środku pola Radosława Górkę.
W pierwszej odsłonie bliżsi zdobycia bramki byli gospodarze. Zabrakło im jednak skuteczności. Sytuacji mogli mieć zresztą nieco więcej. W ich szeregach często szwankowało jednak ostatnie podanie.
W 15. minucie Marek Mizia podał w pole karne do Porębskiego, ale ten uderzył tylko w boczną siatkę. Bardzo dobrą okazję do zdobycia gola MKS miał w 22. minucie. Kamil Kłusek odebrał piłkę obrońcy rywali, podał do Cichego, ale ten spudłował z 15 metrów.
Tuż po przerwie indywidualną akcję przeprowadził zmiennik Ernest Świętek, ale będąc już w polu karnym uderzył zbyt lekko i golkiper rywali nie miał problemów z interwencją.
W 56. minucie Mateusz Krawczyk musiał już zaprezentować pełnię swych umiejetności, gdy w bardzo dobrym stylu obronił uderzenie Michała Kowalika z rzutu wolnego.
W ostatnich 30 minutach gorąco robiło się już właściwie tylko pod bramką strzeżoną przez Kacpra Szymalę. W 60.minucie po błędzie Pawła Sawczuka przed szansą stanął Kuliga, ale spudłował z ostrego kąta.
W 79. minucie z kolei Jakub Ochman wybił zmierzajacą do bramki piłkę, uderzoną głową przez Kamila Wawocznego.
Niewiele brakło, a powtórzyłaby się sytuacja z ubiegłego roku, gdy Karpaty w ostatniej minucie zapewniły sobie wygraną w Trzebini. Tym razem jednak strzale Dawida Cempy z rzutu wolnego piłka nieznacznie minęła słupek.

- Ten remis traktujemy jak stratę dwóch punktów. Chcieliśmy wygrać ten mecz. Nie udało się. Wyglądało to, jak wyglądało. Faktycznie brakowało nam dzisiaj spokoju. Wynikało to z chęci szybkiego strzelenia gola. Przez to chłopaki za bardzo się spinali. Teraz jedziemy na Unię Tarnów i postaramy się zdobyć trzy punkty. Co do zmiany trenera, to zarząd o tym decyduje. Na to wpływu nie mamy. My staramy się robić w pełni profesjonalnie to, co umiemy najlepiej - mówi Mateusz Majcherczyk, pomocnik MKS.