Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

Niespodzianka w Pucharze Polski. Trzebinia odpadła z dalszych rozgrywek (WIDEO, ZDJĘCIA)

03.03.2018 12:10 | 34 komentarze | 5 457 odsłon | Michał Koryczan
Ostatnia aktualizacja: 03.03.2018 13:17

Piłkarze MKS Trzebinia przegrali z Sołą Oświęcim w finale Pucharu Polski na szczeblu zachodniej Małopolski.

34
Niespodzianka w Pucharze Polski. Trzebinia odpadła z dalszych rozgrywek (WIDEO, ZDJĘCIA)
Pojedynek podczas meczu MKS Trzebinia - Soła Oświęcim
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

PIŁKA NOŻNA

Finał Pucharu Polski na szczeblu zachodniej Małopolski


MKS Trzebinia - Soła Oświęcim 1-2 (1-0)

1-0 Michał Kowalik (19), 1-1 Piotr Fortuna (54), 1-2 Mateusz Pańkowski (61)

MKS: Wróbel - Chlebda, J. Ochman, Michalec, Jagła, Kowalik, Górka (73. Kłusek), Majcherczyk, Świętek (55. Rogóż), Porębski (62. Stokłosa), Sołtys.

Soła: K. Mioduszewski - Szcząber, Chlebowski, Pańkowski, Ptak, Rogala, Fortuna, Tracz, Gaudyn (90. Wandas), Duda (90. D. Ochman), Stankiewicz (29. Ceglarz)

Nie udał się Jerzemu Kowalikowi debiut na ławce trenerskiej MKS Trzebinia w oficjalnym spotkaniu. Jego zespół rozczarował i w pełni zasłużenie uległ Sole Oświęcim.
Gospodarze byli faworytem sobotniego spotkania i po pierwszej połowie wydawało się, że z tej roli się wywiążą. „Żółto-czarni" nie prezentowali się co prawda zbyt rewelacyjnie, ale na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Gola w 19. minucie zdobył Michał Kowalik, dobijając głową strzał Kacpra Sołtysa. Popularny „Kowal" mógł w pierwszej odsłonie strzelić jeszcze jednego gola, ale po prostopadłym podaniu od Mateusza Majcherczyka, przegrał pojedynek z Kacprem Mioduszewskim.
Trzebinianie domagali się też podyktowania rzutu karnego, ale arbiter nie dopatrzył się faulu na Sołtysie.
Goście też mieli swoje okazje. Najlepszej nie wykorzystał w 36. minucie Piotr Fortuna. Jego uderzenie z kilku metrów odbił Tomasz Wróbel.
Wystarczył nieco ponad kwadrans drugiej połowy, a to ekipa z Oświęcimia cieszyła się z prowadzenia. W 54. minucie do siatki trafił Fortuna. Chwilę później drugą bramkę dla Soły zdobył Mateusz Pańkowski, który popisał się skuteczną dobitką strzału Mateusza Dudy po centrze z rzutu rożnego.
Podopieczni Jerzego Kowalika starali się doprowadzić do remisu. Często brakowało im jednak pomysłu na rozegranie akcji ofensywnych oraz dokładności w decydującym podaniu.
MKS zdołał wprawdzie pokonać jeszcze raz golkipera rywali - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, jednak sędzia odgwizdał spalonego Krzysztofa Michalca.
W ostatnich sekundach do serii jedenastek mógł doprowadzić Kamil Kłusek, ale po jego uderzeniu z kilkunastu metrów piłka przeszła obok słupka.
- Na pewno zagraliśmy słabszy mecz. Wszyscy zaprezentowali się poniżej oczekiwań. Czy wynikało to z godziny rozegrania tego spotkania, nie wiem. Ostrzegałem, że zawodnicy Soły będą chcieli się pokazać. Przewidywałem, że to będzie ciężki mecz, choć niektórzy twierdzili, iż będzie łatwo, lekko i przyjemnie. Pierwszą połówę zaczęliśmy bardzo dobrze. Mieliśmy sytuacje ma podwyższczenie wyniku. Wówczas wszystko ułożyłoby się inaczej. Faul na Sołtysie byłewidentny i należał nam się rzut karny. Mówiłem w przerwie, że rywale rzucą się w drugiej połowie do ataku. Zawodnicy Soły zagrali na dwieście procent. Zostawili na boisku mnóstwo zdrowia. Jest to dla nas nauczka, jak należy podchodzić do meczu - mówi Jerzy Kowalik, trener MKS.