Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

Dlaczego podczas Święta Małopolski gorące herbaty i kawy szły jak woda?

13.06.2009 17:08 | 8 komentarzy | 4 855 odsłony | red
OPINIA. Organizatorzy Święta Małopolski, w części zaplanowanej w Zespole Parkowo-Pałacowym w Młoszowej, nie zadbali o stronę gastronomiczną imprezy. Zapomnieli chyba, że nie samą muzyką człowiek żyje.
8
Dlaczego podczas Święta Małopolski gorące herbaty i kawy szły jak woda?
Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego, i Marek Sowa, członek zarządu województwa małopolskiego, też rozgrzewali się gorącą kawą
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Celebrujący 10-lecie istnienia samorząd wojewódzki zlecił Małopolskiemu Centrum Kultury Sokół w Nowym Sączu przygotowanie z tej okazji cyklu koncertów w Krakowie, Tarnowie, Starym Sączu i właśnie w młoszowskim parku, gdzie wystąpiły kapele góralskie, zabrzmiała muzyka żydowska, a na koniec zagrali i zaśpiewali: Andrzej Sikorowski i Grzegorz Turnau.

Poziom artystyczny był wysoki. Pech jednak chciał, że w piątek wieczorem było bardzo zimno. Sikorowskiemu i Turnauowi aż rozstroiły się instrumenty, co w czerwcu nie jest chyba normalne. Po paru godzinach słuchania muzyki publiczność zmarzła na kość i wygłodniała. Tymczasem na miejscu można było kupić co najwyżej watę cukrową.

Skostniałych słuchaczy uratowała Elżbieta Buła, która sprzedawała gorące napoje. Ustawiła się do niej długa kolejka. Pani Elżbieta powiedziała, że w piątkowy wieczór sprzedała niespodziewanie około 260 herbat i kaw.
- Nie byłam przygotowana na tylu klientów, ale dzielnie grzałam jeden czajnik z wodą za drugim – przyznała.

Pewnie tyle samo, co herbat i kaw, poszłoby, na przykład, pieczonych kiełbasek albo innych „szybkich” potraw, gdyby tylko były.
Łukasz Dulowski

Aktualizacja 13.06.2009, 22.12