Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

Pasażerowie protestują: Niech autobus linii K jeździ po staremu

17.11.2009 14:39 | 22 komentarze | 9 879 odsłon | red
KOMUNIKACJA. Pasażerowie dojeżdżający codziennie do Krakowa domagają się przywrócenia porannego kursu autobusu linii K. Odjeżdżał on o godz. 6.40 z przystanku przy dworcu PKP w Trzebini. „To jedyny kurs, który pozwala nam dojechać do Krakowa przed godz. 8, dzięki czeki czemu zdążamy na studia czy do pracy” - czytamy w piśmie, przesłanym do szefa związku komunikacyjnego.
22
Pasażerowie protestują: Niech autobus linii K jeździ po staremu
Pasażerowie dojeżdżający codziennie do Krakowa domagają się przywrócenia porannego kursu autobusu linii K
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

KOMUNIKACJA. Pasażerowie dojeżdżający codziennie do Krakowa domagają się przywrócenia porannego kursu autobusu linii K. Odjeżdżał on o godz. 6.40 z przystanku przy dworcu PKP w Trzebini. „To jedyny kurs, który pozwala nam dojechać do Krakowa przed godz. 8, dzięki czeki czemu zdążamy na studia czy do pracy” - czytamy w piśmie, przesłanym do szefa związku komunikacyjnego.

Pod protestem przeciwko zawieszeniu niektórych kursów linii K podpisy złożyło dotąd 45 pasażerów. Kolejni wciąż się dopisują.
„Wiemy, że na tej trasie kursują busy oraz autobus linii K, rozpoczynający kurs z dworca ZKKM w Chrzanowie o godz. 6.40. Zanim jednak dojadą do Trzebini są już pełne pasażerów. Ponadto, często są spóźnione, przez co my nie zdążamy do pracy i do szkół. (...). Chcemy jeździć w godnych warunkach, na jakie zasługujemy. Dojeżdżając do pracy nie jedziemy 15 min, tylko 50. Każdy ma prawo siedzieć, a nie stać (...) . To podróż do królewskiego miasta Krakowa i powinna sie odbywać w godziwych warunkach, ponieważ ponosimy z tego tytuły koszty biletowe” - piszą pasażerowie linii K.

Decyzję o zawieszeniu niektórych kursów linii K, w tym tego o godz. 6.40 z przystanku Trzebinia PKP, przewodniczący zarządu ZKKM Tadeusz Gruber podjął, tłumacząc się malejącą liczbą pasażerów. 

- Część osób przesiadło się do szynobusów, część dojeżdża do Krakowa prywatnymi samochodami. Nam więc pasażerów ubywa. Dlatego zawiesiłem tzw. dublowane kursy K, odjeżdżające o podobnej porze, bo nie będę utrzymywał dwóch autobusów, przewożących góra 70 osób. Tym bardziej, że jeden autobus może przewieźć 90 pasażerów – wylicza Tadeusz Gruber.

I dodaje, że obowiązkiem gmin jest organizacja komunikacji lokalnej. A kursy do Krakowa do niej się nie zaliczają.

- Czyli mogą być, ale nie muszą. W piśmie, które otrzymałem, napisano, że każdy ma prawo siedzieć, a nie stać. A niby który przepis o tym mówi? Przecież to jest komunikacja miejska, gdzie poza miejscami siedzącymi, są również stojące. Czy w autobusach, jeżdżących po Krakowie, wszyscy pasażerowie mają zapewnione miejsce siedzące? Nie! - kwituje Tadeusz Gruber.
(AJ)