Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

Dobry wiersz wyczuwała od razu

15.03.2021 15:00 | 0 komentarzy | 1 584 odsłona | Marek Oratowski
Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM".
W wieku 88 lat odeszła ikona chrzanowskiej poezji Lucyna Szubel, ceniona za swoje wiersze i wrażliwość. Dla wielu lokalnych twórców była nauczycielką i mentorką, ale także przyjaciółką potrafiącą powiedzieć dobre słowo zachęty.
0
Dobry wiersz wyczuwała od razu
Lucyna Szubel z biografią Janiny Woynarowskiej swojego autorstwa
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Urodziła się w 1932 r. w Starachowicach. Do Chrzanowa przyjechała razem z mężem.

Poetka, autorka prozy poetyckiej, artykułów publicystyczno-kulturalnych i recenzenckich. Pisała głównie dla dorosłych, ale swój poetycki talent wykorzystała również na stworzenie kilku książek dla dzieci. Wydała 28 zbiorów poetyckich.

Przez 20 lat prezesowała Grupie Literackiej „Gronie" w Żywcu. Jest jedną z założycieli Grupy Twórczej Cumulus w Chrzanowie. Za swoją twórczość otrzymała m.in. Odznakę Zasłużony Działacz Kultury, Medal za Zasługi dla Chrzanowa i Ziemi Chrzanowskiej oraz tytuł Zasłużonego dla Powiatu Chrzanowskiego.
Wiele podróżowała. Między innymi poleciała do Ameryki, po powrocie z której w kraju zastał ją stan wojenny.
- Mogłam zostać w Ameryce na stałe. Nie było to wtedy trudne, ale chciałam wrócić do ojczyzny, do rodziny i bliskich; po tym amerykańskim dobrobycie stać razem z bliskimi w kolejce za chlebem - podkreślała poetka podczas ubiegłorocznego spotkania z okazji 50-lecia twórczości.
Zmarła 14 lipca, a jej pogrzeb odbył się w miniony piątek.

Szanowała inne poetyckie wizje
Ci, którzy ją znali, podkreślają jej otwartość i życzliwość.
- Lucynę Szubel poznałem ponad 30 lat temu, w chwili wstąpienia do grupy Twórczej „Cumulus". Był taki zwyczaj, zresztą trwa do dzisiaj, że poetycki nabytek musiał zaprezentować swoje wiersze grupie, poddając się ogólnej ocenie. Pamiętam, że zdanie Lucyny Szubel liczyło się najbardziej. Jej pozytywna ocena, aprobata, pochwała - wlewały do serca nadzieję, że wiersze mają jakąś literacką wartość. Lucyna Szubel, choć sama ukochała wiersze religijne, wypełnione sacrum, to nigdy nikomu nie narzucała swoich poetyckich miłości. Szanowała inne literackie wizje, formy i tematy, ceniła sobie także różne poetyckie eksperymenty. Pod warunkiem jednak, że wiersz nie splami się wulgaryzmami, ohydnym słownictwem, czy jakąś obscenicznością. Szanowała słowo, kochała słowo - bo jak często powtarzała: „słowo pierwsze było u Boga, nie wolno go brukać" - wspomina chrzanowski poeta Antoni Dobrowolski.
Mile wspomina wspólne, dwudziestoletnie jurorowanie w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim dla Dzieci i Młodzieży Bez Granic.
- Bywało, że musieliśmy przeczytać kilka tysięcy wierszy, a potem je ocenić - to była, z jednej strony, wielka przyjemność, ale też zaszczyt i nauka - bo od Lucyny Szubel można było się wiele nauczyć. Miała nosa, szósty zmysł, intuicję i wiedzę literacką. Dobry wiersz wyczuwała od razu - przekonuje poeta.

Każde spotkanie z nią mnie rozwijało
Bogusława Chwierut z Libiąża poznała chrzanowską poetkę w 2014 roku.
- Pierwsze spotkanie, w lutym 2014 roku, miało duży wpływ na moją twórczość. Dostrzegłam wtedy, jak mało wiem i umiem. Po roku nadarzyła się okazja, by poznać Lucynkę bliżej. Jechałam do jej mieszkania cała spięta. Już wtedy wiedziałam, z kim mam przyjemność i jakim wszyscy darzą ją szacunkiem. Stres, że spotkam się z tak wybitną poetką był tylko na początku. Gdy przekroczyłam próg jej mieszkania wszystkie emocje mnie opuściły. Złapałyśmy nić porozumienia, która trwała do końca dni Lucyny. Nić pięknej, szczerej przyjaźni, pięknego słowa. To ona nauczyła mnie, jak nim się posługiwać, pogłębiając jego bogactwo. Każde następne spotkanie owocowało w różne projekty oraz wzbogacało mnie nie tylko duchowo. To Ona otwierała mi kolejne drzwi do twórczości, do wielkich poetów, ale też umacniała mnie w przekonaniu, że ta droga jest właściwa. Każde spotkanie rozwijało mnie intelektualnie. To za jej przyczyną poznałam wielu wspaniałych poetów: Wacława Buryła, Eligiusza Dymowskiego, Arnolda Samsonowicza, Julka Wątrobę, Józefa Barana i innych. Obecność Lucyny zaowocowała w wielu tomikach, do których chętnie pisała słowo wstępne. Przeglądała moje dokonania z zachwytem, gdyż widziała w tym siebie - opowiada poetka z Libiąża.

W Lucynie Szubel znalazła przyjaciółkę, nauczyciela oraz mentora.
- Jej obecność w wielogodzinnych rozmowach dodawała mi sił i inspiracji. Sama cierpiała w pokorze, a płakała nad cierpieniem innych. Była i jest dobrym duchem mojej twórczości, zawdzięczam jej wszystkie osiągnięcia. Kochała słowa proste, lecz rozmowa była zawsze na najwyższym poziomie. W milczeniu wysłuchała każdej mojej relacji. Wszystkie spotkania traktowałam jako dar Boży i warsztat, podczas którego mogę się wiele nauczyć. Pragnęłam, by była ze mnie dumna i wierzę, że mi się to udało - zaznacza Bogusława Chwierut.

Archiwum Przełomu nr 29/2020