Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Obradowali przez 16 godzin. Nocą puściły im nerwy

01.07.2020 07:11 | 21 komentarzy | 6 256 odsłon | Agnieszka Filipowicz

Chrzanowscy radni poszli na rekord długości obrad. Późną nocą dwa obozy starły się ze sobą na argumenty. Były emocje, oskarżenia o hipokryzję i obłudę, a na koniec sugestia - zróbmy reset, bo dalej tak się nie da pracować.

21
Obradowali przez 16 godzin. Nocą puściły im nerwy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

To była jedna z najważniejszych sesji w roku. Na niej radni decydowali, czy dać burmistrzowi wotum zaufania po debacie nad raportem o stanie gminy oraz czy udzielić absolutorium za wykonanie budżetu za 2019 r. Wotum nie dali, udzielili absolutorium.

Obrady rozpoczęły się o 9.00 rano 30 czerwca, a zakończyły... przed godziną 1.00 1 lipca. Podczas tego sesyjnego maratonu doszło do potyczek na argumenty, bitwy na oświadczenia i pretensji o brak chęci współpracy dwóch obozów w radzie - 10-osobowej grupy popierającej burmistrza i liczącej 11 osób opozycji. Zdaniem burmistrza i sprzyjających mu radnych, opozycja nie chce konstruktywnej współpracy. Stosuje nie siłę argumentu, lecz argument siły. 11 radnych uważa z kolei, że burmistrz nie liczy się z ich zdaniem, a dyskusję w spornych kwestiach od razu przenosi na swój facebookowy profil, bo bardziej zależy mu na autokreacji niż na porozumieniu.

Właśnie taki facebookowy post burmistrza stał się zarzewiem ostrej wymiany zdań na sesji. Burmistrz kilka dni temu, gdy nie doszedł do porozumienia z radnymi co do terminu sesji, zamieścił swój komentarz na Facebooku na ten temat. Na opozycję wylała się fala internetowego hejtu. Sformułowania w rodzaju "pasożyty, którym należy wziąć diety" należały do łagodniejszych. Padały też mocniejsze epitety.
Opozycyjni radni mieli pretensje, że Robert Maciaszek pozwolił na to, by takie obrażające wpisy figurowały na oficjalnym proflu burmistrza, a jednocześnie apelował do opozycji o podjęcie współpracy. Nocą wytknął to Robertowi Maciaszkowi Andrzej Filipczak.

Radna Elżbieta Głąbała tłumaczyła, że dziś internet to potęga, wręcz piąta władza i hejtowania przez internautów po prostu nie da się uniknąć.
- Nie mam żalu do mieszkańców, że nas krytykują. Mam żal do radnych z Nowej Energii, że lajkowali takie obraźliwe wpisy - powiedział radny Roman Madejski i odczytał obraźliwe komentarze, pod którymi postawiła lajka radna Głąbała.
Około północy emocje zaczęły brać górę. Obie strony zaczęły oskarżać się o hipokryzję. Nerwy radnych ostudziła nieco wypowiedź Małgorzaty Kowalskiej, która zaproponowała, by zrobić reset i zacząć od nowa budować współpracę między obiema grupami radnych. Taką chęć wyraziło kilku radnych po obu stronach barykady.
- Cieszy mnie, że widać światło w tunelu. Mam nadzieję, że wszyscy pójdziemy teraz po rozum do głowy. Dziękuję i dobranoc - skomentował niedługo przed godz. 1.00 radny Janusz Jedynak.

Wydaje się, że na koniec emocje radnym nieco opadły. Wciąż jednak istnieje obawa, że owe światło w tunelu to... nadjeżdżający pociąg.