Nie masz konta? Zarejestruj się

Babice

W centrum wydarzeń stanu wojennego

13.12.2019 08:00 | 41 komentarzy | 3 518 odsłony | Michał Koryczan

W czwartek mija 38 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Jak wydarzenia z 13 grudnia 1981 roku wspomina Stanisław Rokosz, sekretarz gminy Babice?

41
W centrum wydarzeń stanu wojennego
Stanisław Rokosz
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

13 grudnia 1981 r. Stanisław Rokosz był w jednostce wojskowej w Kołobrzegu. Oto jak wspomina wydarzenia sprzed 38 lat:
- Można powiedzieć, że byłem w samym centrum. Odbywałem roczną służbę wojskową po studiach. Miałem ją zakończyć w okolicach października. Najprawdopodobniej ze względu na plany wprowadzenia stanu wojennego służba wojskowa została wtedy wszystkim przedłużona. Już samo to wywołało poczucie pewnego zagrożenia. Było z tego powodu duże niezadowolenie żołnierzy. 13 grudnia 1981 roku miałem dyżur w biurze przepustek, sąsiadującym z dyżurką oficera, do którego szły wszelkie informacje. O tym, jakie jest rozwiązanie, nie było wiadomo do samego końca. Pojawiały się jedynie dyspozycje, co kto ma robić. Ze względu na wprowadzenie stanu wojennego musiałem kolejną dobę pełnić dyżur w biurze przepustek, bo nie miał mnie kto zastąpić. Szczęście, że uniknąłem wyjazdu do Trójmiasta, bo ci, którzy nie pełnili służby dostali taki rozkaz. Myśmy z kolei zostali po to, żeby zabezpieczać koszary. Pamiętam, że każdy z nas dostał na wyposażenie broń i z nią spał. Tak było przez parę dni. Potem była ponownie przechowywana w magazynie. W momencie wprowadzenia stanu wojennego byliśmy dość mocno zdezorientowani, bo nie było konkretnej informacji. Pamiętam, jednego z kolegów, który za bardzo się nie podporządkowywał. Gdy pojawił się rozkaz wyjazdu z koszar, odważył się powiedzieć do grupy żołnierzy, żeby zachowywali się odpowiednio i nie strzelali do ludzi. Został za to aresztowany, bo przełożeni wychodzili z założenia, że żołnierz jest od wykonywania rozkazów, a nie dyskutowania. Mieliśmy patrole po mieście. Ludzie byli bardzo wystraszeni, szczególnie w pierwszych dniach po wprowadzeniu stanu wojennego. Pamiętam, jak jedna kobieta miała rodzić, a jej bliscy chcąc wezwać karetkę wypatrywali wojskowych, bo do milicjantów bali się podejść. Dało się odczuć, że do żołnierzy mieli większe zaufanie. Na szczęście w Kołobrzegu było spokojnie.