Nie masz konta? Zarejestruj się

Trzebinia

Trawa uschła, bo nie było wody

05.10.2016 15:50 | 14 komentarzy | 5 484 odsłon | Michał Koryczan

To kpina, żeby tak popsuć boisko. Totalna fuszerka. Brak słów. To tylko niektóre opinie o widocznych efektach remontu obiektu sportowego na trzebińskim osiedlu Wodna. Co na to wykonawca?

14
Trawa uschła, bo nie było wody
Remontowane boisko na osiedlu Wodna. Fot. Mateusz Kłeczek
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Pod koniec sierpnia murawę zryły dziki. Gmina zleciła więc firmie Rembud z Trzebini remont obiektu. Ma on kosztować około 23 tys. zł.

Piłkarze rozgrywającego tam swoje mecze Ruchu Młoszowa liczyli, że fachowcy naprawią wszystko tak jak trzeba. Kiedy zobaczyli efekty ich pracy przeżyli spory szok.

- To kpina i skandal, żeby tak popsuć boisko. Wszystko miało być zrobione możliwie jak najszybciej, a tymczasem zostaliśmy potraktowani tak, jak widać na zdjęciach - mówi Mateusz Kłeczek, zawodnik Ruchu, który przesłał nam fotografie wyremontowanego boiska.

Zdjęć nie brakuje też na Facebooku. Podobnie jak ostrych komentarzy. "Totalna fuszerka", czy ironiczne "prawie jak Wembley" to jedne z łagodniejszych.

Wiceburmistrzowie Trzebini Jarosław Okoczuk i Barbara Siemek uspokajają, że w takim stanie inwestycja, która powinna być już zakończona, na pewno nie zostanie odebrana.

- Wykonawca ma zrobić wszystko jak należy - mówi Okoczuk.

Zbigniew Zając, prezes Ruchu nie chce się oficjalnie wypowiedzieć w tym temacie. Problemu z tym nie ma Władysław Leśko, właściciel Rembudu. Według niego całe zamieszanie jest zupełnie niepotrzebne.

- Zgodnie z umową uzupełniliśmy ogrodzenie boiska oraz dostarczyliśmy rolki z trawą. Klub miał sam się zająć jej rozłożeniem, ale nagle się z tego wycofał. Wziąłem więc podwykonawcę, żeby trawa się nie zniszczyła. Problem w tym, po rozłożeniu trzeba ją podlewać, a na obiekcie nie ma wody. Przyszły słoneczne dni i zrobił się kłopot. Teraz gdy zaczął padać deszcz wygląda to już lepiej. Tam gdzie będzie trzeba, murawa zostanie jeszcze raz wymieniona. Boiska w takim stanie na pewno nie zgłosiłbym do odbioru - mówi Władysław Leśko, przyznając, że nie ma szans, by w tym roku na Wodnej został jeszcze rozegrany jakiś mecz.