Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Kamila Lićwinko myśli o olimpiadzie i chwali chrzanowską młodzież

19.05.2016 21:15 | 0 komentarzy | 4 071 odsłony | Marek Oratowski

Na pewno chcąc myśleć o olimpijskim medalu, trzeba będzie skoczyć powyżej dwóch metrów. Liczę, że wszystko ułoży się po mojej myśli - mówi była halowa mistrzyni świata w skoku wzwyż Kamila Lićwinko. Jako ambasadorka Sportowej Akademii Veolii gościła w czwartek w Zespole Szkół nr 2 w Chrzanowie i trenowała z uczniami.

0
Kamila Lićwinko myśli o olimpiadzie i chwali chrzanowską młodzież
Kamila Lićwinko
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Marek Oratowski: Jaki był ten pierwszy sportowy impuls w pani życiu?
Kamila Lićwinko: Wszystko zawdzięczam rodzicom, którzy pokierowali mnie w odpowiednią stronę. To oni zaprowadzili mnie na pierwszy trening lekkoatletyczny oraz zapisali do szkoły mistrzostwa sportowego. Dużą rolę odegrali także nauczyciele wychowania fizycznego. Sport uprawiam już 17 lat, od czwartej klasy szkoły podstawowej.

Jak znosi pani długie pobyty poza domem, na zgrupowaniach i zawodach?
- To jest ta druga, trudna strona medalu. Cały czas jestem poza domem. Na wakacje w roku są praktycznie dwa tygodnie. W odróżnieniu jednak od moich kolegów i koleżanek mam ten komfort, że trenuję z mężem.

Proszę zdradzić, jakie na tym etapie sezonu ma pani obciążenia treningowe.
- Za niewiele ponad tydzień mam pierwszy start. Z ciężkiego zgrupowania z Włoch wróciłam 15 maja, gdzie trenowałam po pięć godzin dziennie. Teraz już schodzę z dużych obciążeń.

Pewnie marzy pani o dobrym występie na olimpiadzie.
- Pierwszym krokiem będzie zdobycie kwalifikacji olimpijskiej. Spełniłam już kryteria światowe, ale dopiero od początku maja do lipca tego roku można uzyskiwać bardziej rygorystyczne minima Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Na pewno chcąc myśleć o medalu, trzeba będzie w Rio skoczyć powyżej dwóch metrów. Liczę, że wszystko ułoży się po mojej myśli.

Jakie pytanie zadane przez uczniów przykuły pani uwagę?
- Tych pytań było bardzo dużo. Widać, że młodzież była przygotowana do spotkania ze mną. Najbardziej rozśmieszyło mnie pytanie o moje miesięczne zarobki. Uczeń, który je zadał jednak został szybko pozbawiony mikrofonu, więc nie musiałam na nie odpowiadać. Jestem zadowolona z całego dnia spędzonego w Chrzanowie i chętnie tu wrócę. Widać, że w mieście jest wiele usportowionej młodzieży.

Czym jest dla pani patronat nad Sportową Akademią Veolii?
- Cieszę się, że mogę w ten sposób wesprzeć młodych sportowców w spełnianiu ich marzeń. Wiem, że wysoko stawiają sobie poprzeczkę. Dzięki Akademii sportowcy także z okolic Chrzanowa dostają wsparcie finansowe oraz fachowe porady. Trochę szkoda, że wtedy, gdy zaczynałam, nie było takich projektów.