Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

Pucharowa przygoda Żarek dobiegła końca

24.05.2017 21:15 | 1 komentarz | 2 605 odsłony | Marek Oratowski

Unia wysoko pokonała Żarki w środowym finale Pucharu Polski na szczeblu Małopolski Zachodniej. Mecz jednak nie był jednostronnymi widowiskiem, a przez długi czas gracze z Oświęcimia nie mieli pomysłu na sforsowanie obrony miejscowych.

1
Pucharowa przygoda Żarek dobiegła końca
Z dwoma rywalami z Unii walczy Norbert Lelito (Żarki)
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

PIŁKA NOŻNA

Finał Pucharu Polski na szczeblu Małopolski Zachodniej

LKS Żarki - Unia Oświęcim 1-5 (0-1)
0-1 Marcin Pluta (7), 1-1 Bartłomiej Kurzak (55), 1-2 Przemysław Dudzic (70, karny), 1-3 Przemysław Dudzic (82), 1-4 Bartosz Praciak (87), 1-5 Dudzic (90)

Żarki: Pędziałek - Szafran, Saternus (72. Mrozek), R. Jesionowski, Horawa (88. Adamczyk), Przebinda, Nędza, Piegzik (78. Lelito), K. Jesionowski, Kurzak, Cygan (46. Gregorczyk)
Unia: Kubas - Krzywa, Pluta, Pietraszko (53. Ząbek), Kocoń (66. Ryszka), Jonczyk, Swarzyński, Nowotarski (62. Dudzic), Praciak, Dziubek (46. Mrowiec), Rzeszutko

Gospodarze, którzy wcześniej wyeliminowali m.in. Trzebinię, liczyli na przedłużenie pucharowej przygody. Jednak to goście szybko otworzyli wynik po celnej główce Marcina Pluty, który startował do wrzutki z wolnego. W pierwszej odsłonie egzekwowali jeszcze karnego, ale bramkarz gospodarzy wyczuł intencję egzekwującego go Bartosza Praciaka. Gospodarze zaraz po przerwie ożywili się. Groźny strzał oddał Paweł Przebinda, a idącemu w innej akcji na przebój Patrykowi Nędzy zabrakło zdecydowania. W końcu drogę do siatki znalazł Bartłomiej Kurzak, który pokonał zasłoniętgo bramkarza Unii. W 70. minucie piłka trafiła w rękę padającego w polu karnym Roberta Saternusa i sędzia wskazał na "wapno". Jedenastkę na drugiego gola dla gości zamienił zmiennik Przemysław Dudzic. Ostatnie osiem minut to szturm na bramkę Żarek, zakończony jeszcze trzema golami Unii, zadobytymi w zamieszaniu podbramkowym, po płaskim strzale  i uderzeniu głową piłki odbitej od nóg golkipera. Tym samym gospodarze odebrali puchar za udział w finale, a główne trofum przypadło przyjezdnym.
- Pierwszego karnego sędzia podyktował niesłusznie, na szczęście nasz bramkarz wybronił strzał. Początek drugiej połowy był w naszym wykonaniu obiecujący. Niestety, po nieszczęśliwej sytuacji z moją ręką, w którą uderzyła piłka przy wślizgu, znów musieliśmy gonić wynik. Odkryliśmy się i rywale nas wypunktowali w ostatnich ośmiu minutach. Szkoda, ale chwała chłopakom za walkę. Tegoroczny występ pucharowy mimo tej porażki możemy zapisać na duży plus - skomentował Robert Saternus, grający trener Żarek.
Mecz w towarzystwie policjantów oglądała gupa kibiców z Oświęcimia. Obyło się jednak bez ekscesów.