Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

SPORTOWA NIEDZIELA. Lew poskromiony przez Młoszową

30.08.2015 21:15 | 0 komentarzy | 3 269 odsłony | Marek Oratowski

Piłkarze Żarek będący ostatnio na fali nie przywieźli ze Stryszawy nawet punktu, choć do przerwy remisowali 1-1. Nie wykorzystali dwóch karnych. Na Wodnej zespół Młoszowej stracił pierwszy gola, ale podopieczni Stanisława Dwornika natarli potem na graczy Lwa i zadali im trzy ciosy.

0
SPORTOWA NIEDZIELA. Lew poskromiony przez Młoszową
Kapitana Olszyn Artura Muchę powstrzymuje Marcin Adryan (Młoszowa)
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

PIŁKA NOŻNA

Klasa okręgowa - Wadowice

Jałowiec Stryszawa - LKS Żarki 3-1 (1-1)

Bramkę dla Żarek zdobył Łukasz Hejnowski (25)

Żarki: Nędza - Szafran, Saternus, R. Jesionowski, Hejnowski, Cygan (60. Knapik), K. Jesionowski (65. K. Horawa), Adamczyk, Piegzik, Kurzak, Kosowski (70. Lelito)

Zaczęło się bardzo dobrze dla gości. W 25. minucie pięknym strzałem z ponad 20 metrów z wolnego popisal się Łukasz Hejnowski. W 43. minucie gospodarze wyrównali w zamieszaniu podbramkowym po wyrzucie piłki z autu. W 45. minucie goście mieli idealną okazję do strzelenia gola "do szatni". Jednak po faulu na Kurzaku karnego nie wykorzystał sam poszkodowany.

- W drugiej połowie Robert Jesionowski trafił w poprzeczkę. Trochę się odkryliśmy i w końcówce stracilismy dwa gole. W 89. minucie znów nie wykorzystalismy karnego. Po faulu na Kurzaku z 11 metrów Piegzik trafi w słupek. Punktów poszukamy teraz w meczu u siebie z Łękami - powiedział nam Robert Saternus, grający szkoleniowiec Żarek.

Sokół Przytkowice - LKS Bobrek 1-0

 

Klasa A - Chrzanów

Wolanka Wola Filipowska - Wisła Jankowice 2-0

 

Klasa B

Ruch Młoszowa - Lew Olszyny 3-1 (2-1)

1-0 Tomasz Kacik (21), 1-1 Michał Odrzywołek (40), 2-1 Kamil Grabski (45), 3-1 Mateusz Skotniczny (47)

Młoszowa: Żabówka - Rejdych, Adryan, Zając, Wołek (27. Konieczny), Odrzywołek, Skotniczny, Pytlowski (70. Zając), Petka, Pstrucha (27. Grabski), Chechelski (80. Głowacz)

Olszyny: Synal - Piegza, Marchewka, Zając (66. Knapik), Sroka, Kacik (65. Kaszuba), Mucha, Marchewka, Babik (55. Bercal), Sojka, Malik

Na boisku na Wodnej, gdzie gościnnie gra Młoszowa (działacze podpisali umowę użyczenia obiektu na dwa lata) kibice nie zobaczyli wielkiego widowiska. Początek należał do gości, którzy ruszyli z animuszem i przeprowadzili kilka składnych i groźnych akcji. Po centrze z wolnego kapitan gości Artur Mucha główkował nad poprzeczką. Strzał jego kolegi z zespołu Piotra Marchewki z woleja też minął światło bramki. Za to dokładnie z dystansu przymierzył Tomasz Kacik (idealnie trafił pod poprzeczkę) i w 20. minucie Lew objął prowadzenie. Jednak z biegiem czasu animusz przyjezdnych osłabł, a rosła przewaga gospodarzy. W 35. minucie w sytuacji sam na sam, w jakiej znalazł się Mateusz Skotniczny, bramkarz gości obronił piłkę nogami. Gdy wydawało się, że w pierwszej połowie Ruch już niczego nie wskóra, w zamieszaniu podbramkowym największą przytomnością umysłu i refleksem popisał się Michał Odrzywołek, doprowadzając do wyrównania strzałem z bliska. W ostatniej akcji przed przerwą gospodarze wykonywali rzut rożny. Po centrze w pole karne piłka odbijała się, niczym bilardowa kula, by trafić pod nogi zmiennika Kamila Grabskiego, a ten dał ekipie Młoszowej prowadzenie. Zaraz po wznowieniu gry po przerwie, zespół Ruchu wrzucił piłkę w pola karne. Bramkarz Lwa nie będący w niedzielę w zbyt dobrej formie, źle obliczył jej lot. Doszedł do niej atakujący go Mateusz Skotniczy, pakując ją głową do siatki. Choć przez 40 minut gospodarze grali w osłabieniu po drugiej żółtek kartce (i w konsekwencji czerwonej) dla Marcina Adryana, goście nie wykorzystali przewagi. Co więc, to młoszowianie byli bliżsi podwyższenia wyniku, ale zmarnowali kilka kontr (m.in. Dawid Chechelski trafił w słupek).

- Zagraliśmy z pełnym zaangażowaniem tylko na początku spotkania. To za mało, by myśleć o korzystnym wyniku - ocenił Kazimierz Jurkiewicz, trener Olszyn.

- Punkty są ważne, ale ładnej piłki nie było z obu stron. Zagraliśmy z jakąś dziwną, niezrozumiałą dla mnie nerwowością. Szkoda, że w napadzie nie grają już Wideł i Czarnecki, którzy są za granicą. Sytuacji nie ułatwia nam też to, że dalej nie mamy własnego boiska - skomentował trener gospodarzy Stanisław Dwornik.

Zryw Brodła - Wisełka Rozkochów 3-2

Victoria II Zalas - Tempo Płaza 2-0

Victoria 1918 Jaworzno - Górnik II Libiąż 8-0