Nie masz konta? Zarejestruj się

Komunikacja

Wejście tylko przednimi drzwiami

03.12.2009 12:03 | 2 komentarze | 5 106 odsłon | red
KOMUNIKACJA. Chrzanowski związek komunikacyjny eksperymentuje.Aby nauczyć pasażerów kasowania biletów zaraz po wejściu do autobusu, na kilku liniach testowane jest wpuszczanie ich do środka wyłącznie przednimi drzwiami. To pilotażowe rozwiązanie zdołało już podzielić kierowców i pasażerów. Na naszym forum lecą gromy na pomysłodawców. Czy słusznie?
2
Wejście tylko przednimi drzwiami
Pasażerowie komunikacji miejskiej uczą się wsiadać do autobusów wyłącznie przednimi drzwiami
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

KOMUNIKACJA. Chrzanowski związek komunikacyjny eksperymentuje.Aby nauczyć pasażerów kasowania biletów zaraz po wejściu do autobusu, na kilku liniach testowane jest wpuszczanie ich do środka wyłącznie przednimi drzwiami. To pilotażowe rozwiązanie zdołało już podzielić kierowców i pasażerów. Na naszym forum lecą gromy na pomysłodawców. Czy słusznie?

Przeciwnicy twierdzą, że to niepotrzebne utrudnienie, które spowoduje opóźnienia autobusów.
- Ludzie się burzą i nie ma się im co dziwić - uważa kierowca Tadeusz Demczyk. - I tak nie jesteśmy w stanie skontrolować, czy wszyscy mają bilety. Zresztą niby dlaczego mieliby to robić kierowcy? Nam płacą przecież za jazdę. Zresztą psie pieniądze.
- Wątpię, by ludzie nagle przestali jeździć na gapę. Co z tego, że ktoś okaże bilet kierowcy, jak potem i tak go nie skasuje - uważa pasażerka z Luszowic.
Zwolennicy innowacji w chrzanowskiej komunikacji miejskiej są przekonani, że przyniesie ona oczekiwany efekt i liczba gapowiczów się zmniejszy.
- Przynajmniej część z nich będzie się bała ryzykować - twierdzi Marta Rożek z Balina.
- Skoro na Śląsku wpuszczanie osób tylko przednimi drzwiami zdało egzamin, to czemu ma się nie sprawdzić w powiecie chrzanowskim? - zastanawia się kierowca Roman Klamut.
(MK)

Ludzie muszą się do tego po prostu przyzwyczaić. Kiedy na Śląsku wprowadzano zmiany, też były narzekania. Potem każdy pasażer wsiadał do autobusu z biletem w ręku i nikogo nie musiałem upominać. Wszystko szło bardzo płynnie - mówi Roman Klamut jeżdżący autobusami ZK KM Chrzanów.
Wpuszczanie pasażerów wyłącznie pierwszymi drzwiami to nie ewenement. Na taki właśnie pomysł wpadli już jakiś czas temu na Śląsku.
- Przy wsiadaniu należy okazać bilet kierowcy. Czasem sprawdza on, czy nie jest skasowany z drugiej strony. Naprawdę trudno teraz jeździć po Śląsku na gapę. Tym bardziej, że aktywni są także kontrolerzy - Tomasz Halman z Gliwic uważa, że taki sposób walki z gapowiczami przynosi efekty. Przyznaje jednak, że jest to pewne utrudnienie dla pasażerów.
- Często słyszę, jak narzekają. Szczególnie wysiadający. Muszą poczekać, aż wszyscy wsiądą. Jak na przystanku czeka kilkadziesiąt osób, to wszystko trochę trwa - zaznacza Tomek.
Roman Klamut, kierowca autobusów ZK KM, jeździł także na Śląsku. Twierdzi, że wpuszczanie pasażerów tylko przednimi drzwiami zdaje egzamin.
- Ludzie muszą się do tego po prostu przyzwyczaić. Na początku były narzekania. Potem jednak każdy wsiadał z przygotowanym biletem i na nikogo nie musiałem wołać. Wszystko szło bardzo płynnie - przyznaje Klamut. - To wprawdzie nie wyeliminowało całkowicie problemu gapowiczów, ale z pewnością ograniczyło ich liczbę.

Tylko opóźnienia
Chrzanowski eksperyment spotyka się z różną reakcją pasażerów.
- To niedobre rozwiązanie. Utrudnia życie. Wszyscy się tłoczą przy pierwszych drzwiach. Wsiadanie trwa za długo i potem są tylko opóźnienia. Jeszcze jak ktoś kupuje bilet u kierowcy, to już w ogóle - podkreśla mieszkanka Luszowic. - Zresztą wątpię, by ludzie nagle przestali jeździć na gapę. Co z tego, że pasażer okaże bilet kierowcy, jak potem i tak go nie skasuje.
- Jechałam kilka dni temu autobusem. Weszło do niego dwóch młodych ludzi. Kierowca zawołał do nich, żeby podeszli i pokazali bilety. Oni tylko odparli: to ty chodź do nas. Ten tylko machnął ręką. Nie będzie przecież ryzykował, bo jeszcze po głowie może dostać - dodaje pasażerka z Chrzanowa.
Nie wszyscy jednak są do pomysłu ZK KM-u nastawieni negatywnie. Marta Rożek z Balina jeździ autobusami codziennie. Wsiadanie wyłącznie przednimi drzwiami jej zupełnie nie przeszkadza.
- Musimy się po prostu do tego przyzwyczaić - uważa pani Marta, która wierzy, że będzie to skuteczny sposób na gapowiczów.
- Ważne, żeby kierowcy kontrolowali pasażerów. Przecież nawet jak ktoś pokaże bilet, a potem go nie skasuje, to może dostrzec takiego delikwenta w lusterku czy kamerze i potem interweniować - uważa Teresa Śliwa z Trzebini.

Zobaczę w lusterku
Rozwiązanie komunikacyjne podzieliło nie tylko pasażerów, ale również kierowców. Tadeusz Demczyk pomysł uważa za fatalny. - Wsiadanie tylko przednimi drzwiami zajmuje zbyt dużo czasu - mówi Demczyk. - Ludzie się burzą i nie ma się im co dziwić. Przykładowo na przystanku czeka 50 starszych osób. Wszyscy mają darmowe przejazdy, a i tak nie mogą wejść innymi drzwiami. Zresztą na przystankach otwieram też te pozostałe, żeby pasażerowie mogli wysiąść. Zawsze ktoś może skorzystać z okazji i wskoczyć do autobusu. Zresztą, dlaczego mam zajmować się kontrolą? Przecież nikt mi za to nie płaci - podkreśla pan Tadeusz.
Roman Klamut nie widzi w tym jednak żadnego problemu.
- Co za problem zwrócić uwagę? W lusterku mogę zobaczyć, czy pasażer skasował bilet czy nie. Nie mówię, że wyłapiemy w ten sposób wszystkich gapowiczów, ale część na pewno - podkreśla.
Kłopoty wynikające z obowiązkowego wsiadania przednimi drzwiami mogą mieć z pewnością podróżujący z dziećmi w wózkach. Wejście u czoła autobusu jest bowiem zbyt wąskie.
- Dla takich osób otwieramy środkowe drzwi - wyjaśnia Roman Klamut.
Michał Koryczan

Chrzanów jak Londyn
Eksperyment ZK KM wywołał gorącą dyskusję na forum internetowym „Przełomu”. Jako pasażer komunikacji miejskiej muszę dorzucić swoje trzy grosze. Niedawno miałem okazję odwiedzić Londyn. Tam pasażerowie wsiadają tylko przednimi drzwiami. Bilety okazują kierowcy, a posiadacze kart magnetycznych przykładają je do specjalnego czytnika. Bez tego nie pojedziesz. Pozostałe drzwi są w tym czasie otwarte dla wysiadających. Nikt (przynajmniej ja tego nie zauważyłem) z czekających na przystanku nie skorzystał z okazji, aby ukradkiem wskoczyć do pojazdu. Czy wsiadanie i wysiadanie z autobusu trwa strasznie długo? Absolutnie nie! A proszę mi wierzyć, w Chrzanowie z komunikacji miejskiej na pewno nie korzysta więcej osób niż w Londynie. Są oczywiście różnice w rozwiązaniach technicznych (wejście do londyńskich autobusów jest przystosowane do podróżujących z wózkami), ale to przecież można skorygować. Skoro w Londynie się dało, to czy u nas nie jest to możliwe? Uważam, że jak najbardziej tak. Z jednej strony potrzeba konsekwencji w działaniu, z drugiej - zmiany w podejściu pasażerów do proponowanych zmian. Początki zawsze są trudne. Pamiętajmy, że ma to uderzyć w gapowiczów, a więc jakby nie było: złodziei. No, chyba że dajemy im ciche przyzwolenie na jazdę bez biletu i po problemie.
Michał Koryczan

Przełom nr 47 (915) 25.11.2009