Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

SPORTOWA SOBOTA. Wygrana Trzebini, porażki Janiny i Alwerni

26.02.2011 18:14 | 0 komentarzy | 5 007 odsłon | red
Tylko piłkarze Trzebini wygrali sparing z Olkuszem. Wysokiej porażki we Wróblowicach doznała Alwernia. O bramkę gorsi od bielskiego Rekordu byli libiążanie.
0
SPORTOWA SOBOTA. Wygrana Trzebini, porażki Janiny i Alwerni
Uczestnicy turnieju piłki nożnej halowej
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Tylko piłkarze Trzebini wygrali sparing z Olkuszem. Wysokiej porażki we Wróblowicach doznała Alwernia. O bramkę gorsi od bielskiego Rekordu byli libiążanie.

PIŁKA NOŻNA
Rekord Bielsko-Biała – Janina Libiąż 3-2
W sobotę libiążanie spotkali się ze śląskim czartoligowcem. Rywale postawili Janinie twarde warunki i z tej konfrontacji wyszli zwycięsko. Trzecioligowcy z Libiąża jako pierwsi wyszli na prowadzenie. W 4. minucie dogranie Ficka wykorzystał przymierzany do gry w Janinie Jakub Snadny. W tej akcji młody zawodnik popisał się szybkością i w pojedynku o piłkę wyprzedził piłkarzy rywali. Kolejne bramki w pierwszej odsłonie meczu padały już tylko dla miejscowych. Obie po błędach podopiecznych Wojciecha Skrzypka. Wyrównującego gola przeciwnicy strzelili z 16 metrów po długim słupku, a przed przerwą wykorzystali jeszcze podyktowaną „jedenastkę”.

W drugiej połowie padło wyrównujące, samobójcze trafienie. Przy tej okazji duża zasługa była też Snadnego, który tak naciskał rywala, że ten niefrasobliwie uderzając piłkę wbił ją do własnej bramki. Gola na 3-2 zawodnicy Rekordu strzelili po wygranym pojedynku sam na sam z ciągle testowanym golkiperem Libiąża Dawidem Stambułą.

- Dzisiejszy przeciwnik, nie licząc zespołów z ekstraklasy, był jak do tej pory naszym najmocniejszym sparingpartnerem. Moi zawodnicy na jego tle, nie ma co ukrywać, nie wypadli najkorzystniej. Wciąż jeszcze dochodzimy do meczowej świeżości. Bramki dla przeciwników padały po naszych błędach – komentuje szkoleniowiec Janiny Wojciech Skrzypek.

Janina nadal sprawdza nowych graczy. W dzisiejszym meczu na środku obrony wystąpił czarnoskóry zawodnik z Unii Tarnów Tevin Ojirogbe. Czy zostanie w Libiążu na dłużej, zdecydują nadchodzące dni.

Wróblowianka Wróblowice - MKS Alwernia 6-0
W starciu z piątoligowcami w ekipie Alwerni zabrakło m.in. Dukały, Jajki i Jasieczki. Brak doświadczonych zawodników przełożył się na wynik końcowy. Pierwsi znakomitą okazję mieli alwernianie. Zieliński znalazł się przed bramkarzem, ale jego uderzenie z szesnastu metrów było nieskuteczne. Do przerwy prowadziła jednak Wróblowianka, wykorzystując stały fragment gry.
Po zmianie stron MKS grał praktycznie w dziesiątkę.
- Lichota nabawił się urazu i właściwie tylko asystował na boisku - mówi Marcin Spuła, trener Alwerni.

Rywale dominowali w drugiej części, pięciokrotnie pokonując Chuderskiego i wygrywając wysoko 6-0.
- Wynik jest katastrofalny, chociaż pierwsza połowa wyglądała przyzwoicie. Wróblowianka dysponowała 20-osobową kadrą. My przyjechaliśmy "gołą" jedenastką. Pozytywem był występ Mateusza Knapika na środku obrony, który zaprezentował się z bardzo dobrej strony - podkreśla Marcin Spuła.
Skład Alwerni: Chuderski - Kuć, M. Knapik, Kosałka, testowany, Koczwara, Kulawik, Lichota, Domżał, Zieliński, Tekielak.

IKS Olkusz - MKS Trzebinia-Siersza 0-1
Wynik spotkania rozegranego w Strzemieszycach ustalił w 24. minucie Drobniak. Napastnik trzebińskiego MKS-u próbował mocno dograć w pole karne. Piłka po plecach obrońcy zmieniła kierunek lotu i wpadła szczęśliwie do siatki.

- Mecz był wyrównany. Mieliśmy jeszcze kilka okazji bramkowych, między innymi Hałat i Rogalski, zresztą podobnie jak rywale. Szczególnie w końcówce, gdy dokonałem kolejnych roszad w składzie. Zespół gra dojrzalej. Jest pomysł na grę i chłopaki starają się realizować założenia. Chciałbym zagrać w końcu na naturalnej murawie. Może uda się już w najbliższym tygodniu, jeśli aura pozwoli - mówi Marcin Kasprzyk, szkoleniowiec MKS-u.

W pojedynku z czwartoligowcami z Olkusza kontuzji stawu skokowego nabawił się Rolka, z kolei Głownia opuścił boisko z urazem pachwiny.
Skład Trzebini: Wilk - T. Szczepanik, Cieszyński, Kalinowski, P. Szczepanik, Rolka, Hałat, Lickiewicz, Wojdyła, Jędrzejczyk, Drobniak oraz Dobranowski, Czech, Ołownia, Rogalski, Pająk, Machowski i Rokita.

Turniej piłki nożnej halowej "Prawo i piłka"
Kilka tygodni temu przedstaciele służb mundurowych rywalizowali w chrzanowskiej hali sportowej w siatkówkę. W sobotę zagrali w piłkę nożną. By spośród ośmiu drużyn wyłonić najlepszą, rozegrano aż 18 spotkań. W finale spotkały się dwa zespoły Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Krakowie. Pierwszy zespół pokonał oldbojów 4-0. Trzecie miejce przypadło Komendzie Policji Chrzanów po pokonaniu 2-0 połączonych sił Ratowników Medycznych i Urzędników. Spośród drużyn z naszego regionu piątą lokatę zajęła Straż Pożarna Chrzanów, szóstą Zakład Karny w Trzebini, a siódmą Mieszkańcy Chrzanowa. Najlepszym bramkarzem został Tomasz Giermek (KP Chrzanów), najlepszym napastnikiem Karol Bruzda (Straż Pożarna), a najlepszym obrońcą Jan Patejko (Mieszkańcy Chrzanowa).

Charytatywny turniej absolwentów „ósemki”
Chrzanowska „ósemka” w tym roku obchodzi swoje 25-lecie. Z tej okazji zorganizowano turniej piłki nożnej dla absolwentów placówki. Dla niektórych był to przerywnik w przygotowaniach do sezonu dla innych powrót do grania w piłkę po latach. Swoich sił na parkiecie spróbowali też nauczyciele nie podejmując jednak walki z młodzieżą.

– Fajnie, że udało się spotkać i dobrze bawić. Poza aspektem sportowym i integracyjnym ważny był też ten dobroczynny. Dla Marcina Zielezińskiego uzbieraliśmy z wolnych datków 515 zł – komentuje Dariusz Bieroński, który podczas ostatniego spotkania nabawił się kontuzji. W finale mieszkanka roczników 1985/86/83 pokonała 3-1 drużynę 1993/94 dzięki czemu Radosław Latko z rąk dyrektor Jadwigi Banasik mógł odebrać puchar za pierwsze miejsce.

Maraton Krzeszowice- Dobry Wynik Kraków 0-3 (20-25; 22-25; 22-25)
Maraton
: Barnaś, Mosur, Kłosowski, Płaczek, Nawała, Mika oraz Szymański, Dzido, Barczyk.
Choć siatkarze Maratonu w kluczowych momentach zagrali walecznie, musieli uznać wyższość rywala. Decydujące były bowiem brak konsekwencji i dekoncentracja. W pierwszym secie podopieczni Edwarda Zająca prowadzili 5-2. Jednak rywale z początku popełniający szkolne błędy w przyjęciu szybko się otrząsnęli i wyszli na prowadzenie. Maraton jedynie w końcówce o 2 punkty zmniejszył stratę punktową. Drugą partię od prowadzenia 3-0 zaczęli przyjezdni. Z biegiem czasu gospodarze przejęli inicjatywę. Ale od stanu 18-13 stracili 12 punktów, a zdobyli jedynie 4. W trzeciej odsłonie goście przez dłuższy czas utrzymywali 3-4- punktową przewagę. W końcówce jeszcze tliła się iskierka nadziei dla Maratonu, który dwukrotnie wychodził na prowadzenie(20-19, 21-20), jednak ostatnie słowo należało do krakowian, którzy osiągnęli, nomen omen, dobry wynik.

Adam Banach, Bartłomiej Gębala, Michał Koryczan, Marek Oratowski, Jan Dobosz