Nie masz konta? Zarejestruj się

Trzebinia

Trzebinianie wygrali z Jarosławiem w arcyważnym meczu

14.10.2017 12:28 | 56 komentarzy | 4 902 odsłony | Michał Koryczan
Ostatnia aktualizacja: 14.10.2017 17:28

Piłkarze trzecioligowego MKS Trzebinia odnieśli pierwsze od pięciu meczóe zwycięstwo, pokonując na swoim stadionie JKS Jarosław.

56
Trzebinianie wygrali z Jarosławiem w arcyważnym meczu
Marek Mizia (z prawej) zdobył pierwzego gola dla MKS w meczu z Jarosławiem
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Sonda

Jakim wynikiem zakończy się sobotni mecz MKS Trzebinia - JKS Jarosław?

PIŁKA NOŻNA

III liga - grupa czwarta


MKS Trzebinia - JKS Jarosław 3-0 (2-0)

1-0 Marek Mizia (18), 2-0 Przemysław Porębski (38), 3-0 Ernest Świętek  (89)

MKS: Wróbel - Stokłosa, Michalec, Kalinowski (55. Górka), Jagła (84. Sawczuk), Świętek, Cichy, Majcherczyk, Mizia (68. Kłusek), Porębski (88. Jarosz), Stanek

JKS: Zając - Urbaniak (68. Kmak), Surmiak, Pękala, Gliniak, Zawiślak, Stachyra, Sobolewski (89. Bała), Ochał, Maciejewski, Michalak (63. Purcha)

W spotkaniu należącym do tych z gatunku o sześć punktów, trzebinianie pokonali zespół z Jarosławia. To drugi triumf MKS w trzecim w historii pojedynku z tym klubem.
"Żółto-czarni" przerwali tym samym serię pięciu ligowym potyczek bez zwycięstwa. Jednocześnie wygrali pierwszy raz pod wodzą trenera Krzysztofa Szopy.
W sobotę przeciwko ekipie z województwa podkarpackiego zabgrać nie mogli: skrzydłowy Michał Kowalik (poprzednim meczu ligowym obejrzał czwartą żółtą kartkę i musi pauzować) oraz defensor Jakub Ochman. Ten ostatni został przez wydział dyscypliny zawieszony na trzy mecze za naruszenie nietykalności zawodnika rywali podczas spotkania z Unią Tarnów.
Gospodarze od początku starali się narzucić rywalom swój styl gry. Swoją przewagę MKS udokumentował w 18. minucie. Po akcji Świętka, z 16 metrów uderzył Mizia i piłka wpadł tuż przy słupku.
W 20.minucie mogło być 2-0, ale po centrze z rzutu rożnego nabiegający na bramkę Cichy nie trafił w piłkę i ta padła łupem jednego z przeciwników.
W 36.minucie goście mogli wyrównać. Po błędzie Michalca sam na sam z bramkarzem znalazł się Zawiślak, ale uderzył tak, że Wróbel bez większych problemów obronił.
Sytuacja ta zemściła się błyskawicznie. Stanek podał do dobrze dysponowanego tego dnia Porębskiego, a ten mimo tłoku w polu karnym gości minął Zająca i wpakował futbolówkę do siatki.
Miejscowi byli bardzo bliscy strzelenia jeszcze gola do szatni. W 44. minucie Kalinowski trafił jednak z rzutu wolnego w poprzeczkę.
Po zmianie stron przyjezdni ruszyli do odrabiania strat i już w 47.minucie byli bardzo bliscy zdobycia gola kontaktowego. Ładny strzał Pękali z dystansu w znakomitym stylu obronił jednak Wróbel.
W 66. minucie MKS powinien cieszyć się z trzeciej bramki. Po akcji Mizi zimnej krwi zabrakło jednak Porębskiemu i Majcherczykowi. Strzał pierwszego obronił instynktownie Zając, a dobitka drugiego była niecelna.
W odpowiedzi dwie dobre okazje mieli goście. Najpierw po podaniu od Gliniaka fatalnie spudłował Kmak, a potem Purcha główkował nieznacznie obok słupka. W odpowiedzi kapitalną szansę zmarnował Majcherczyk. Niepilnowany w polu karnym uderzył głową nad poprzeczką.
Emocje w spotkaniu zakończył bardzo aktrywny w meczu Świętek, uderzając precyzyjnie po zgranbiu futbolówki przez Stanka.

- Najbardziej cieszą trzy punkty. Mieliśmy dobre fragmenty, ale były one przeplatane fatalnymi. Nie może być takiej rozpiętości w grze zespołu. Zwłaszcza w pierwszej połowie wyprowadzanie piłki było dość kiepskie. Drużyna gości mogła uzyskać co najmniej dwie bramki. Tak się nie stało, co pozwoliło nam troszkę na spokojną grę. W drugiej połowie, rywale też gdzieś dochodzili do sytuacji, może nie klarownych, ale jednak. Myśmy z kolei zmarnowali trzy sytuacje stuprocentowe, co przekładało się na nerwowość w naszych poczynaniach. Zawsze się mówi tak, że jak się gra u siebie z ostatnią drużyną w tabeli, to punkty zostają tak jakby przypisane. Natomiast to jest takie złudne. Zespół Jarosławia chciał grać w piłkę. Robił to troszkę beztrosko, ale napsuł nam trochę krwi - mówi Krzysztof Szopa, trener MKS.


Klasa okręgowa - Chrzanów

Zagórzanka Zagórze - LKS Żarki 1-2
Nadwiślanin Gromiec - Niwa Nowa Wieś 3-1
Halniak Maków Podhalański - Victoria 1918 Jaworzno 0-4

Klasa okręgowa - Kraków II
Świt Krzeszowice - Kaszowianka Kaszów 1-5

Klasa A - Chrzanów
Korona Lgota - Jutrzenka Ostrężnica 2-2
Wolanka Wola Filipowska - MKS Alwernia 1-3
Fablok Chrzanów - UKS Dulowa 3-1
Wisła Jankowice - Błyskawica Myślachowice 1-2

 

Co nas jeszcze czeka w ten weekend?