Z ARCHIWUM TYGODNIKA "PRZEŁOM". Zdzisława Jaśko z mężem Franciszkiem od ponad dwóch dekad kolekcjonują zegary. Mają ich w domu prawie sto. Nauczyli się ich słuchać i je reperować.
Zegary zbieramy od 20 lat. Pierwszymi były kukułki. Jest ich już 12. Każda wydaje inny głos i zawsze wiemy, która w danym momencie kuka. Mąż zaczął je kupować na targowiskach. Zwykle uszkodzone, niekompletne. Najtrudniej było o tzw. mieszki, dzięki którym wydają dźwięk. Mąż nauczył się je reperować, zdobywać potrzebne części. Znaleźliśmy prawdziwych, starych zegarmistrzów, którzy podpowiadali, jak słuchać zegarów i je naprawiać. Dziś coraz trudniej znaleźć dobrego fachowca. Są to już ludzie leciwi, którzy albo jeszcze mają swoje zakłady, albo już na emeryturze. Ale ponieważ są to pasjonaci, zwykle chcą pomóc.
Naszym pierwszym zegarem - poza kukułkami - był zegar szafkowy wiszący, znaleziony na strychu domu. Był w rozsypce. Podziurawiona przez korniki szafka, niedziałający mechanizm, ale mąż zajął się jego naprawą. Zaprzyjaźniony zegarmistrz widząc, że robimy coś z sercem, podpowiadał co i jak naprawić. A szafkę pomógł odrestaurować znajomy stolarz, który często pomaga nam przy drewnianych elementach. Bywa, że puste szafki są tak zniszczone, że trzeba zrobić nową na wzór tej starej. Czasem udawało mu się nawet zdobyć taki sam stary zegar lub pustą skrzynkę.
Nasze zegary wymagają czasu - przeglądów technicznych, pracochłonnego ścierania z nich kurzu raz w tygodniu, czasem zaangażowania znajomych zegarmistrzów.
Pomysłu, żeby zbierać zegary jako takiego nie było, choć protoplastą naszych skromnych zbiorów była chęć posiadania zegara babci. Zawsze jej mówiłam, że chciałabym go
mieć, ale babcia staruszka, przyzwyczajona była do głośnego tykania, obiecała, że jak umrze, to zegar będzie mój. Czekałam na niego długo, ale dziś jest u mnie i to jest największy nasz skarb. Zegary są w większości powojenne. Kilka jest starszych - mają już wiek. Najstarszy ma jeszcze drewniany mechanizm.
Większość z nich dostaliśmy od bliskich i znajomych. Zegary mają ich imiona. Są więc Wiktoria, Józef, Basia, Marysia, Waldek itd. Są też zegary kupowane na targach staroci. Wiemy już, który wybija godziny, albo czemu nie bije i trzeba go nakręcić.
Nasze zbiory rozmieszczone są w całym domu. Jesteśmy tak do nich przyzwyczajeni, że gdzie spojrzymy, wiemy która jest godzina. Niektóre są małe, takie jak np. budziki, szafkowe wiszące na ścianach, kukułki, kominkowe. Ostatnio mąż wykonał "obraz" z zegarków ręcznych, bo było ich dużo, chciał je więc wydobyć z szuflad i umieścić w jednym widocznym miejscu. W sumie wszystkich jest około 90. Brak nam jeszcze zegara dużego, podłogowego i tzw. strunowca.
Zegary, które zbieramy, mają mechanizmy, są nakręcane w różny sposób kluczem, wagami lub korbką. Mamy kilka współczesnych na baterie, ale tych nie zbieramy. To prezenty.
Nie mamy ulubionego zegara, choć ten sentymentalny, od babci, ma największą wartość. Każdy egzemplarz otrzymany od znajomych jest niepowtarzalny i staje się ich cząstką w naszym domu, a w momencie nakręcania, naprawiania bądź ścierania kurzu - myślimy o ich właścicielach.
Często ludzie pytają, czy zegary nam nie przeszkadzają. Nie, bo przyzwyczailiśmy się do ich bicia co kwadrans, co pół godziny i co godzinę. Ich dźwięk to dla nas muzyka. Czasem w ogóle ich nie słyszymy, pytając jeden drugiego, czy np. Berta lub Francuz bił - bo jak wspomniałam, mają one swoje imiona. Wszystkie razem biją tylko w Nowy Rok, a na co dzień staramy się, żeby nie biły jednocześnie.
Archiwum Przełomu nr 41/2020

02.06.2026
KIEROWCĘ C+E. Trasy międzynarodowe - głównie Skand...

31.05.2026
WYNAJMĘ działki 919/9, 919/11 Trzebinia ul. Dąbrow...

13.05.2026
REMONTY łazienek, kuchni, itp. od podstaw-20 lat p...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Mecenas Jan Hoffman kandyduje na prezydenta
Zauważyłem że,kiedy pojawia się w tekście....gdziekolwiek dwa słowa Koalicja Obywatelska...pojawia się Pani z artykułem informacjami...natomiast jednocześnie NIGDZIE Pani nie napiszę złych chwilach tejże partii politycznej,o pomysłach i jeśli nawet przyjdzie...taki moment obiera lub obierze Pani w słowa, które przykryją cały ten bajzel...i to nie są już wolne Media,a człowiek myśląc:"Przełom się sprzedał"...dlatego jeśli nie będzie dzików,nie będzie kiedyś Ukrainy, będzie zgoda...to gwarantuje, że być może kiedyś dziennikarze zaczną pisać o poważnych problemach i jak Je rozwiązać...lub napiszę o tych zaniedbaniach (jak to miało miejsce na PKP-ie w Libiążu)bo tego nikt nie roztrząsał,ale temat o kładce był... PRZYPADEK? Nie sądzę,po prostu LEWACTWO kupuję MEDIA WSZĘDZIE MASAKRA... KIEDYŚ LUDZIE BĘDĄ ZAŁĄCZAĆ TV TYLKO PO TO ABY SŁYSZEĆ TO PiS albo to Wina Tuska...TAKI MAMY CHORY KLIMAT
Szczery
02:28, 2026-06-10
Strzelanie dla sportu, mieszkańcy się boją zabłąkanej k
Gdzie jest ta strzelnica na tym Wapienniki? Bo szukam w internecie i nic znaleźć nie potrafię. Z okolic Wolbromia bym się na nią wybrał z moim sprzętem i amunicją. Postrzelał bym na długim dystansie 100 - 200m.
Ludwik
00:43, 2026-06-10
Na 800 metrach drogi będzie nowy asfalt
To zdjecie jest zabiste
Photo loto
23:54, 2026-06-09
Mecenas Jan Hoffman kandyduje na prezydenta
To doradza radzie czy burmistrzowi?
Peter
22:47, 2026-06-09
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz