Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

Żarki wywiozły trzy punkty z Młoszowej

06.05.2009 21:53 | 0 komentarzy | 2 242 odsłony | red
W rozegranym w środę zaległym meczu A-klasy, piłkarze LKS Żarki pokonali po zaciętej grze w Młoszowej miejscowy Ruch 2-1, strzelając zwycięską bramkę na kilka minut przed końcem spotkania. Gospodarze przegrali czwarty mecz z rzędu, chociaż w rywalizacji z liderem zasłużyli co najmniej na remis.
0
Żarki wywiozły trzy punkty z Młoszowej
Kamil Jesionowski (numer 7 w czerwonym stroju) z Żarek mógł cieszyć się z wywiezionych z Młoszowej trzech punktów. Michał Odrzywołek (z lewej) i Przemysław Kowalski z Ruchu już po raz czwarty z rzędu schodzili z boiska pokonani.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W rozegranym w środę zaległym meczu A-klasy, piłkarze LKS Żarki pokonali po zaciętej grze w Młoszowej miejscowy Ruch 2-1, strzelając zwycięską bramkę na kilka minut przed końcem spotkania. Gospodarze przegrali czwarty mecz z rzędu, chociaż w rywalizacji z liderem zasłużyli co najmniej na remis.

Goście przyjechali do Młoszowej osłabieni brakiem Łukasza Piegzika, który w ostatniej kolejce ustrzelił hattricka. W porównaniu z niedzielnym meczem w Dulowej, w pierwszym składzie na bramce zagrał Krzysztof Poznański. Łukasz Nędza I usiadł tym razem na ławce rezerwowych.

Także Ruch przystąpił do meczu z innym golkiperem niż ostatnio. Do zespołu powrócił grający na jesieni w podstawowej jedenastce Mateusz Kozyra. Władysław Skoczylas, grający szkoleniowiec Młoszowej (w ostatnich trzech meczach puścił 15 goli) tym razem kierował poczynaniami drużyny z ławki trenerskiej.

Po ostatnich kiepskich występach, gospodarze rozpoczęli mecz ze sporym animuszem, żądni rehabilitacji. Już w drugiej minucie mogli wyjść na prowadzenie. Mariusz Gaj ładnie przedarł się lewą stroną i dośrodkował wprost pod nogi Dominika Pytlowskiego (etatowy defensor Ruchu tym razem grał na prawej pomocy, a później także w ataku). Ten jednak przestrzelił z kilku metrów.
Pytlowski mógł zrehabilitować się pięć minut później. Po długim wyrzucie z autu z lewej strony znalazł się tuż przed Poznańskim, ale bramkarz Żarek obronił uderzenie z ostrego kąta.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 14. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Kozyra niepotrzebnie wyszedł do piłki. W pojedynku główkowym z obrońcami Młoszowej lepszy okazał się Robert Lubański i futbolówka wpadła do pustej bramki.
Podrażnieni piłkarze Ruchu ruszyli do ataku, jednak mocny strzał M. Gaja z dystansu ładnie obronił Poznański.
W 20. minucie zakotłowało się pod bramką gospodarzy. Piotr Szafran zakręcił obrońcami, ale jego strzał w krótki róg obronił Kozyra.
Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Młoszowa mogła wyrównać. M. Gaj dostał piłkę w polu karnym, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zdołał zablokować jeden z obrońców Żarek i futbolówka przeszła tuż obok słupka. Gdyby nie ta interwencja, Poznański prawdopodobnie nie sięgnąłby piłki.

Na drugą połowę gospodarze wyszli jeszcze bardziej zmotywowani. W 52. minucie M. Gaj kapitalnie zagrał piłkę za linię obrońców Żarek, wprost pod nogi Marka Niewiedziała, ale ten fatalnie skiksował.
- Miałeś czas, mogłeś przyjąć piłkę – krzyczał podirytowany Skoczylas.

Z minuty na minutę pod bramką Żarek było coraz groźniej. Goście nastawili się na kontrataki.
Po jednym z nich Szafran zagrał mocno wzdłuż linii bramkowej, ale nie było nikogo, kto mógłby wbić piłkę do siatki.
Młoszowa nie rezygnowała i jej wysiłki zostały nagrodzone w 73. minucie. Wprowadzony na murawę pod koniec pierwszej połowy Radosław Białka popisał się bardzo dobrym dośrodkowaniem z prawego skrzydła, a Adrian Petka kapitalnym uderzeniem głową zdobył wyrównującego gola.

- Takich bramek nie powstydziliby się gracze pierwszej ligi – nie krył podziwu szkoleniowiec... Żarek Stanisław Dwornik.

W końcowych minutach gra się nieco zaostrzyła. Widać było, że remis nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z własnej połowy do piłki dopadł Marcin Bębenek (wszedł w 26. minucie za kontuzjowanego Łukasza Nędzę II) i pewnym strzałem zapewnił gościom trzy punkty.

- Nie ukrywam, że bardzo obawiałem się tego meczu. Zespół Ruchu oceniam niezwykle wysoko. Swoją postawą na boisku pokazali, że się nie myliłem. Żałuję, że nie mogliśmy rywalizować w Młoszowej na lepszej murawie. Wtedy oglądalibyśmy znacznie więcej atrakcyjnych akcji. Spotkanie kosztowało mnie sporo nerwów. Chłopaki walczyły jednak do końca. Ogromnie się cieszę, że udało się wygrać na tym trudnym terenie. Po wczorajszym zwycięstwie Zagórzanki zdawaliśmy sobie sprawę, że strata punktów może nas sporo kosztować. Całe szczęście, udało się zachować bezpieczną przewagę. Za kilka dni gramy u siebie z Kamieniem. Łatwo na pewno nie będzie – powiedział po meczu trener Żarek Stanisław Dwornik.

A Młoszowa pomimo bardzo dobrej gry przegrała już czwarty mecz z rzędu. Tym razem niezasłużenie. Cóż z tego, skoro zdobycz punktowa wyniosła zero. W najbliższy weekend Ruch zagra na własnym boisku z rezerwami Alwerni. Na kolejną porażkę podopieczni Skoczylasa pozwolić już sobie nie mogą.
Michał Koryczan

ZOBACZ TAKŻE

Więcej zdjęć z meczu Ruch Młoszowa-LKS Żarki