Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

BALIN. Janina wygrywa emocjonujące derby

09.09.2011 11:26 | 0 komentarzy | 4 402 odsłony | red
W zaległym pojedynku w okręgowej lidze juniorów Orzeł Balin podejmował lokalnego rywala z Libiąża. Nieoczekiwanie zwyciężyli goście, a decydującą bramkę dobijając rzut karny zdobył kapitan zespołu Kamil Pater.
0
BALIN. Janina wygrywa emocjonujące derby
Między obrońców Janiny przedziera się Wiktor Bienias z Orła.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W zaległym pojedynku w okręgowej lidze juniorów Orzeł Balin podejmował lokalnego rywala z Libiąża. Nieoczekiwanie zwyciężyli goście, a decydującą bramkę dobijając rzut karny zdobył kapitan zespołu Kamil Pater.

Orzeł Balin – Janina Libiąż 2-3 (1-0)
1-0 Wiktor Bienias (37), 1-1 Dawid Stempkowicz (48), 2-1 Piotr Ochmański (59), 2-2 Jakub Wilczak (83), 2-3 Kamil Pater (86)
Orzeł: Brożek – Ochmański, Sikora (60. Szemla), Ładocha, Łabanowski, Klocek (60. Matusik), Bienias, Latko, Kuleta (75. Kozub), Łyszczarz (46. Kłaput), Babiarz (80. Wójtowicz)
Janina: Jurek – Pater, Dunaj, J. Poznański (46. Widło), Wonwoźny, Jamróz (65. Piaskowy), Znaleźniak, D. Wilczak (46. Wika), J. Wilczak, Wilk, Stempkowicz

Faworytem byli gospodarze. Janina w tym sezonie nie zdołała bowiem zdobyć jeszcze żadnego punktu. W swoim składzie miała jednak Łukasza Jamroza. Zawodnik, który ostatnio nie mógł występować wraz z rówieśnikami, ponieważ walczył w trzeciej lidze wniósł wiele do ekipy prowadzonej przez Andrzeja Kosa i Łukasza Hejnowskiego.

Przez Jamroza przechodziły wszystkie akcje przyjezdnych i nawet głośne nawoływania z ławki nie pomogły miejscowym zbyt często odebrać mu piłki. Zdecydowanie mniej widoczni byli po drugiej stronie Bienias i Ochmański. Mimo, że trenują na co dzień z seniorami to widać, że brakuje im doświadczenia nabytego podczas ligowych spotkań.

Zgodnie z oczekiwaniami pierwszą sytuację miał Orzeł, ale Bienias posłał piłkę obok słupka. Później groźniejsze akcje przeprowadzała Janina. Po prostopadłym podaniu Jamroza sytuację sam na sam z D. Wilczakiem wygrał Brożek, a po chwili wybronił strzał z trzydziestu metrów w wykonaniu podającego w poprzedniej akcji. W końcówce pierwszej połowy do głosu doszli gospodarze. Po okresie przewagi z dystansu strzelali Bienias i Klocek, ale bez powodzenia. Dopiero w 37. minucie ten pierwszy przymierzył precyzyjnie przy bliższym słupku i Jurek dał się zaskoczyć.

Tuż po wznowieniu gry padło wyrównanie. Wprowadzony na boisko Damian Patyk, które ostatnie sezony spędził w Wiśle Jankowice podał prostopadle do Stempkowicza, a ten zachował zimną krew pokonując Brożka. Podopieczni Łukasza Matusika chcieli ponownie wyjść na prowadzenie, ale główkę Ochmańskiego wybronił Jurek. Dał się pokonać dopiero w 59. minucie kiedy ten sam zawodnik celnie wykonał rzut karny podyktowany za zagranie piłki ręką przez Patera.

Po chwili z boiska u gości zszedł Jamróz i wydawało się, że zespół stoi na straconej pozycji szczególnie, że Orzeł stwarzał kolejne sytuacje. Babiarz nie wykorzystał jednak podania od rywala, a Jurek w ciągu kilkunastu sekund wybronił trzy strzały przeciwników. Przewaga nie została udokumentowała jednak bramką z czego skorzystała Janina.

W 83. minucie z rzutu wolnego idealnie na głowę J. Wilczaka dośrodkował Patyk i notowano remis po dwa. Trzy minuty później w szesnastce został podcięty Patyk i sam poszkodowany podszedł do jedenastki. Jego strzał obronił Brożek, ale sędzia asystent zasygnalizował, że bramkarz Orła zbyt wcześnie opuścił linię bramkową i karnego trzeba było powtórzyć. Tym razem podszedł do niego Pater, ale także trafił wprost w bramkarza. Dobitka była jednak celna i Janina zainkasowała niespodziewanie komplet punktów.

- Pomyślałem, że strzelę w to samo miejsca co kolega, ale się nie udało. Na szczęście dobitka była już celna. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć nawet kiedy z boiska zszedł Łukasz Jamróz, który bardzo nam dzisiaj pomógł. Futbol młodzieżowy jest nieprzewidywalny i w tym upatruję szans w kolejnych derbach jakie w sobotę czekają nas z Trzebinią – komentuje kapitan Janiny Kamil Pater, który zapewnił zespołowy trzy punkty w Balinie.

Adam Banach