Krwawy Jan i nazwisko z Trzebini. Zapomniana historia - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Krwawy Jan i nazwisko z Trzebini. Zapomniana historia z sali sądowej

Tadeusz Jachnicki Tadeusz Jachnicki 16:00, 07.02.2026 Aktualizacja: 12:48, 07.02.2026
3 Krwawy Jan i nazwisko z Trzebini. Zapomniana historia z sali sądowej Tajny Detektyw ilustrowany tygodnik kryminalno-sądowy. R. 3 1933 nr 12 (114) (19 III), s. 13 - Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

W 1933 roku na niemieckiej sali sądowej padło nazwisko mieszkańca Trzebini. Jan Mielczarek, oskarżony o serię brutalnych napadów i cztery zabójstwa, twierdził, że nazywa się Edward Żukowski. I że nie jest tym, za kogo wszyscy go uważają.

Proces Mielczarka, którego prasa ochrzciła mianem „Krwawego Jana”, należał do najgłośniejszych spraw kryminalnych początku lat 30. XX w. Na jego koncie znalazły się liczne napady rabunkowe, pięciu ciężko rannych i cztery ofiary śmiertelne. Sprawa elektryzowała opinię publiczną po obu stronach granicy, a oskarżonemu groziła kara śmierci. W tej sytuacji zmiana tożsamości była ostatnią deską ratunku.

Mielczarek utrzymywał, że w Niemczech działał pod cudzym nazwiskiem. Prokurator nie dał wiary tej wersji, a świadkowie bez wahania rozpoznawali w nim sprawcę napadów. Sensacja jednak poszła w świat — bo Edward Żukowski istniał naprawdę.

Po publikacjach prasowych do redakcji „Tajnego Detektywa” zgłosił się prawdziwy Edward Żukowski, właściciel autobusu z Trzebini. Wyjaśnił, że kilka lat wcześniej złożył w starostwie w Oświęcimiu podanie o koncesję na linię autobusową. Do dokumentów dołączył swój dowód osobisty. Z planów w końcu zrezygnował, ale dokumentów nigdy mu nie zwrócono. Zaginęły w urzędowych aktach.

To właśnie ten zagubiony dowód — jak uznała redakcja — najprawdopodobniej trafił w ręce Mielczarka i pozwolił mu podszyć się pod niewinnego mieszkańca Trzebini. Tym samym obalono pogłoski, jakoby bandyta zdobył dokumenty w wyniku kolejnej zbrodni.

Wyrok zapadł szybko: kara śmierci. A w tle jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych tamtych lat pozostał lokalny ślad — historia, w której zwykły urzędowy błąd sprawił, że nazwisko z Trzebini znalazło się w samym centrum międzynarodowej sensacji.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

HISTORIAHISTORIA

Przejdź do wątku

komentarze (3)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Pozostałe komentarze

AntyAnty

2 1

Kara śmierci była i powinna dalej być.

21:21, 07.02.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Leszek MorawieckiLeszek Morawiecki

1 0

Pamiętam pana Żukowskiego. W pierwszej połowie lat 50-tych miał prywatny sklep spożywczy w kamienicy ul. Długa 5. Może kiedyś więcej o nim napiszę, bo wiem dużo.

23:23, 07.02.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%