Smród na dworcu w Trzebini? Problem trwa od 119 lat - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Smród na dworcu w Trzebini? To problem starszy niż myślisz

Tadeusz Jachnicki Tadeusz Jachnicki 13:30, 24.05.2026 Aktualizacja: 12:19, 24.05.2026
Skomentuj Smród na dworcu w Trzebini? To problem starszy niż myślisz

Dzisiejsze problemy z czystością na dworcu w Trzebini to nie pierwszy raz, gdy pasażerowie narzekają na warunki i „zapach” kolei. 119 lat temu lokalna prasa alarmowała o opłakanym stanie stacji i planach budowy zakładu dezynfekcji wagonów, który miał zatruwać życie mieszkańcom całej okolicy. Protest był tak głośny, że sprawa trafiła do Wiednia.

Dworzec w Trzebini miał być dumą regionu, a jednak pasażerowie wciąż muszą mierzyć się z prozaicznymi, by nie rzec „śmierdzącymi” problemami. Problemami, niestety, powodowanymi przez innych użytkowników. Nie będziemy jednak zgłębiać problemu nieczystych toalet, ale informacja o współczesnych kłopotach stanowi pretekst, by zajrzeć do archiwalnego numeru „Tygodnika Chrzanowskiego” z 1 listopada 1907 roku, który udowadnia, że „zapach” skandalu ciągnie się za trzebińską koleją od ponad wieku.

Wówczas, 119 lat temu, sytuacja była jednak o wiele poważniejsza. Ówczesna stacja w Trzebini była miejscem, gdzie ciasnota i niefortunne położenie „urągały wprost pojęciom bezpieczeństwa”. Warunki sanitarne i kwestie czystości opisano jako „wprost opłakane”, a rosnący z każdym dniem ruch pociągów sprawiał, że stawały się one niemożliwe do zniesienia. 

Prawdziwa bomba wybuchła jednak, gdy Kolej Północna postanowiła wznieść zakład dezynfekcji wagonów tuż przy drodze wrocławskiej. Skandal był murowany: reprezentanci powiatu alarmowali, że z planowanego obiektu będą rozchodzić się na całą okolicę „wstrząsające odory”, a na drogę będą wylewały się rozmaite nieczystości. Był to, jak pisała ówczesna prasa, rażący przykład lekceważenia potrzeb lokalnej społeczności.

Sprawa była tak paląca, że do samego Wiednia, przed oblicze Ministerstwa Kolei, wysłano specjalną delegację pod wodzą hrabiego Edwarda Mycielskiego, w skład której weszli także panowie Kowarzyk, Damski i Keppler. Ich misja była jasna: domagać się budowy nowej, nowoczesnej stacji oraz powstrzymać „aromatyczną” inwestycję. Finał tej historii był iście zwycięski: w chwili składania numeru wspomnianej gazety nadeszła wiadomość, że protest wniesiony drogą telegraficzną odniósł pożądany skutek i budowę śmierdzącego zakładu wstrzymano.

Jak widać, Trzebinia ma długą tradycję walki o standardy sanitarne.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%