Galarnictwo, czyli zajęcie polegające na spławianiu towarów rzeką, było przez wiele stuleci ważną częścią życia ludzi mieszkających nad Wisłą. Zwłaszcza w Małopolsce zawód galarnika dawał pracę wielu mieszkańcom okolicznych wsi. Jednym z miejsc związanych z tą tradycją był rejon Gromca.
Galara, czyli specjalna tratwa, składała się z solidnie związanych pni, najczęściej sosnowych, świerkowych czy jodłowych. Spław rozpoczynał się najczęściej w południowej części kraju, w Małopolsce. Z miejsc takich jak okolice Oświęcimia, Gromca, Krakowa czy Niepołomic ruszano w stronę Warszawy, Torunia, a ostatecznie – Gdańska. Podróż trwała tygodniami i była pełna wyzwań, bo Wisła potrafiła być kapryśna.
Galarnicy tworzyli zgraną społeczność z własnymi tradycjami, przyśpiewkami i zwyczajami. Zmierzch tej profesji przyszedł w XIX wieku, gdy coraz popularniejszy stał się transport kolejowy i drogowy. Stopniowo spław przestawał się opłacać, a ta tradycja zaczęła zanikać. Po II wojnie światowej w zasadzie już jej nie praktykowano.
Unikalne dokumenty będą w sieci
Dzięki zrealizowanemu w Libiążu projektowi "Flisacy i galarnicy – badanie DNA (dźwięki, nagrania, albumy)”, dofinansowanemu z Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, ta część naszej lokalnej historii, zostanie utrwalona i udostępniona zainteresowanym mieszkańcom. Projekt polegał na zebraniu, opracowaniu i zabezpieczeniu opowieści, zdjęć, dokumentów oraz nagrań dźwiękowych związanych z flisacką i galarniczą tradycją.
Zainicjowała go Edyta Gleich, działająca w powstałej w tym roku Fundacji eRDe. To rodowita libiążanka. W latach 90. wyjechała do Chorzowa, gdzie mieszka.
- Prezes fundacji Kamil Badzioch pochodzi z Sandomierza. Oboje żeglujemy. Zastanawiałam się, jak to jest, że mieszkając przez 20 lat w Libiążu nie wiedziałam, że przez gminę przepływa Wisła. Nigdy nie byłam w Gromcu. A działałam w harcerstwie, jeździłam w góry. I ta Wisła była dla mnie czymś obcym. Pomyślałam sobie, że ten projekt będzie takim trochę długiem do spłacenia. Bo takie właśnie historie tworzą naszą tożsamość. Trzeba o nich przypominać - zaznacza Edyta Gleich.
Rozmawiała z mieszkańcami Gromca. M.in. sołtys Jerzy Górski przekazał 18 dokumentów. To wypisy z ksiąg wieczystych, akty notarialne i obowiązkowe polisy ubezpieczeniowe. Te materiały zostały zdigitalizowane. Będą dostępne w najbliższych dniach na zbioryspoleczne.pl. Bardzo pomocna okazałą się też kronika szkoły w Gromcu. Pierwsze zawarte w niej informacje pochodzą z 1818 roku. Była prowadzona do 1972 roku. Udało się ją dzięki projektowi zdigitalizować. Są w niej zapiski choćby na temat powodzi, jakie nawiedzały okolicę – opowiada pomysłodawczyni projektu.
- Dotarliśmy do 90-letniej mieszkanki. Na podwórku jej domu budowano galary. Mieszkające tam dzieci pomagały je uszczelniać. Za to flisacy czasami brali je galarami do Krakowa. Wtedy najczęściej spławiany był węgiel. Na statku mieściło się go 50 ton. Już dziś wiemy, że kto miał galar, miał także pieniądze. Osoby, które chciały sobie dorobić, szły na tzw. galarkę. To znaczy pomagały w przewozie. Do dzisiejszych czasów zachowały się tylko fragmenty galarów. W Gromcu znaleźliśmy dwa miejsca, gdzie znajdowały się budki, w których flisacy chronili się przed deszczem albo bardzo silnym wiatrem. Dziś służą jako kurniki albo miejsca dla królików – opowiada pani Edyta.
Dodaje, że przewozy Wisłą funkcjonowały także podczas drugiej wojny światowej, jednak w ograniczonym zakresie. Choćby dlatego, że w pobliżu powstał obóz Auschwitz. Poza tym galary zostały skonfiskowane na początku wojny, podobnie jak inne środki transportu.
Po projekcie oprócz zbiorów, które można będzie zobaczyć w internecie, zostaną też namacalne ślady. W miejscu, gdzie był załadunek węgla na galary, ma stanąć z funduszy gminy duża tablica. W planie jest także utworzenie punktu dla rowerzystów oraz uruchomienie mobilnej aplikacji.
Galman i sól trafiały do Mętkowa
Podczas podsumowania projektu w Libiąskim Centrum Kultury, pojawiło się kilku prelegentów, którzy opowiedzieli o tym, jak dawniej odbywała się żegluga na Wiśle. Wśród nich dr Stanisław Garlicki z Płazy.
- W XVII i XVIII wieku wydobywano galman w rejonie Ostrężnicy, Myślachowic i Lgoty. To był surowiec, z którego robiono mosiądz. I z Polski ten galman był wysyłany aż do Szwecji. Trafiał do Mętkowa, gdzie nad Wisłą go magazynowano. Towar był składowany na galary i przewożony w górę Wisły, aż do Gdańska. W Mętkowie znajdowały się też potężne magazyny soli, będące własnością biskupów krakowskich. Sól była dowożona Wisłą z Wieliczki i Bochni, a potem rozprowadzana po całej okolicy. Handel skończył się po rozbiorach Polski, kiedy zmieniły się granice i pojawiły się cła – opowiadał historyk, społeczny opiekun zabytków, nauczyciel oraz autor książek.
Za to cały czas, począwszy od końca XVIII wieku, trwał przewóz węgla.
- Węgiel zwożono z Mysłowic, Jaworzna, Tychów nad Przemszę. Specjalnymi pochylniami sypano go na galary, które Przemszą dopływały do Wisły. Średnio zabierały od 20 do 30 ton. W górę rzeki galary ciągnięto zaprzęgami konnymi. Po pierwszej wojnie światowej do tego celu zaczęto używać statków parowych - dodał dr Stanisław Garlicki.
Wspomniał także, że w trakcie drugiej wojny światowej Niemcy mieli plan połączenia Odry i Wisły specjalnym kanałem. Kanał miał dochodzić do Wisły w okolicach Jankowic. Okupanci zamierzali także wybudować autostradę, która miała być pierwowzorem naszej A4. Przecinać miała wspomniany kanał i przebiegać przez Wygiełzów. Do tych prac używano więźniów, ale koniec wojny przegranej przez okupantów położył kres temu projektowi.
W Libiążu pojawił się także Arkadiusz Drulis - prezes Polskiego Cechu Flisaków, Szkutników i Sterników, propagator tradycji flisackich. Przywiózł ze sobą model szkuty - transportowego, płaskodennego statku żaglowego.
- Taki statek miał 37 metrów długości, czyli był większy od tego, jakim płynął Kolumb. Na jego końcu znajdowało się długie, 15-metrowe wiosło. Szkuta była metr zanurzona w wodzie. Mogła zabrać prawie sto ton ładunku. Już w XVIII wieku w Polsce pływało siedem rodzajów statków, m.in. tratwy flisackie i galary - opowiadał.
Archiwum Przełomu nr 45/2025

02.06.2026
KIEROWCĘ C+E. Trasy międzynarodowe - głównie Skand...

31.05.2026
WYNAJMĘ działki 919/9, 919/11 Trzebinia ul. Dąbrow...

13.05.2026
REMONTY łazienek, kuchni, itp. od podstaw-20 lat p...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Tylko jeden lokal znalazł najemcę
Problemem jest przeważnie stawka czynszu i brak powiązań komunikacyjnych, dróg dojazdowych czy miejsc parkingowych.
Pablo
14:26, 2026-06-05
Komornik zajął jej konto. Nie miała pojęcia, że jest za
ciekawe kiedy banki i pseudobanki beda ponosic konsekwencje ze brak szczegolnej weryfikacji przy takich kredytach.
stasiek z zorek
14:21, 2026-06-05
Koniec kar za żebranie? Jest nowy pomysł
U nas z prawem sprawa jest prosta, za żebranie należy się chłosta.
geralt
14:05, 2026-06-05
W Zagórzu powstaną nowe boiska
A czy mógłby któryś redaktorek zrobić kilka zdjęć pięknego krytego kortu do tenisa . W trzebinii i z zewnątrz ile jest miejsc parkingowych . I jak ten obiekt wygląda żeby mieszkańcy mogli ocenić czy było to warte 4 miliony.
Yoop
13:48, 2026-06-05
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz