Józef Cichoń: Bez zmian lokalną piłkę czeka sportowa pustynia - przelom.pl

Polecamy

Zamknij

Bez zmian czeka nas piłkarska pustynia

Michał Koryczan Michał Koryczan 11:00, 11.06.2026
Skomentuj Bez zmian czeka nas piłkarska pustynia

Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM". Od ponad dwóch dekad kieruje chrzanowskim podokręgiem piłkarskim. Dziś Józef Cichoń w rozmowie z Michałem Koryczanem i Łukaszem Dulowskim apeluje o współpracę samorządów i ostrzega: jeśli nic się nie zmieni, piłkarska mapa regionu będzie się kurczyć.

Jak zaczęła się pana przygoda z piłką nożną?

Już jako dziecko kopałem piłkę na boisku w Okleśnej. Starsi zawodnicy trenowali, a my jako dzieci podawaliśmy im piłki, które dosyć daleko odlatywały, bo wtedy w bramkach nie było siatek. Kto szybciej dobiegł do piłki, to miał okazję sobie kopnąć i oddać ją trenującym zawodnikom. Najpierw grałem w Nadwiślance Okleśna, założonej w 1956 roku. Potem, gdy poszedłem do technikum w Wadowicach, to zacząłem grać w miejscowej Skawie. Występowałem w A-klasie i okręgówce. Po zdaniu matury związałem się z Górnikiem Siersza. Grałem w drugim zespole na szczeblu A-klasy. Nie miałem jednak okazji wystąpić w pierwszej drużynie Górnika, rywalizującego na poziomie trzeciej i czwartej ligi. To przez brak umiejętności i fakt, że zbyt późno zacząłem na poważnie trenować piłkę nożną. W 1982 roku, mając już dwójkę dzieci, postanowiłem wrócić do Okleśnej. Nadwiślanka grała wówczas w B-klasie krakowskiej. Rok później wywalczyliśmy awans i mieliśmy okazję mierzyć się z markowymi zespołami, takimi jak m.in. Garbarnia II Kraków, Borek, Słomniczanka czy Kmita Zabierzów.

Boisko znajdowało się tam, gdzie obecnie?

Nie, w zupełnie innym miejscu. Przy stacji kolejowej, na wydzielonej części pastwiska. Przed meczem przemieszczały się tamtędy krowy czy gęsi. Raz była taka śmieszna sytuacja, że w trakcie spotkania jedna nieroztropna pań pędziła krówki przez środek boiska i trzeba było mecz przerwać. Poza tym na murawie można było trafić na „niespodzianki” pozostawione przez zwierzęta. Dobry drybling był więc wskazany. Swoją drogą, dzisiaj takie boisko, jak i cały obiekt, nie zostałby dopuszczony do rozgrywek, nawet dziecięcych. Przed meczem przebieraliśmy się w prywatnym budynku gospodarczym. Bez toalety, umywalki czy natrysków. Przed spotkaniem zawodnicy wozili taczkami piasek, by wytyczyć linie na boisku, które nie dość, że było nierówne, to jeszcze nie spełniało wymogów, jeżeli chodzi o wymiary. Było po prostu za małe. Żeby wybić rzut rożny, trzeba było bramkę u sąsiada otwierać.

Mimo to w pierwszym sezonie po awansie trochę namieszaliśmy w rozgrywkach A-klasy. Po rundzie jesiennej mieliśmy pięć punktów, a na wiosnę nie przegraliśmy meczu i utrzymaliśmy się w lidze, co było szokiem i rozczarowaniem dla rywali. Drużyny krakowskie nie chciały przyjeżdżać do Okleśnej ze względu na specyfikę boiska. Nie radzili sobie na nim. W przeciwieństwie do nas.

Kolejny sezon w A-klasie był dla was trudniejszy?

Wręcz przeciwnie. Wzmocniliśmy skład i walczyliśmy o awans do okręgówki. Na półmetku rozgrywek byliśmy wiceliderem. Na wiosnę w decydującym spotkaniu zmierzyliśmy się ze Świtem Krzeszowice. Po kwadransie prowadziliśmy 1-0. Niestety, w 25. minucie nasz bramkarz uderzył głową sędziego i mecz został przerwany, bramkarz dożywotnio zdyskwalifikowany, a nasz klub ukarany. Tym samym skończyły się sny o okręgówce. W kolejnym sezonie była zmowa przeciwko Okleśnej, która została zdegradowana do B-klasy. Niedługo później drużyna zawiesiła działalność. Na szczęście nie na długo. Nadwiślanka wróciła na piłkarską mapę i na nowe boisko, na którym rozgrywa mecze do dziś.

W środowisku sportowym jest pan kojarzony przede wszystkim jako działacz. Od wielu lat jest pan prezesem Podokręgu Piłki Nożnej Chrzanów.

- W grudniu 2000 roku zostałem prezesem olkuskiego podokręgu piłkarskiego, w którego strukturach grały drużyny z powiatu chrzanowskiego. Taka sytuacja miała miejsce od 1976 roku. Niektórym działaczom było to w niesmak. Zostałem więc namaszczony przez nieżyjącego Sławomira Czapińskiego i dostałem zadanie, aby doprowadzić do reaktywacji chrzanowskiego podokręgu. Udało się uśpić czujność działaczy olkuskich, którzy chcieli mi podłożyć nogę. Na początku 2002 roku postanowili wyprowadzić z podokręgu 30 tysięcy złotych. Nie wiedzieli jednak, że zastrzegłem, iż bez mojego podpisu żaden przelew nie może zostać dokonany. Zgłosiłem to do prokuratury. Sprawa była wtedy bardzo głośna i nie spodobała się władzom Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. To nam pomogło i w 2003 roku udało się reaktywować Podokręg Piłki Nożnej Chrzanów.

Od tamtego czasu stoi pan na jego czele. Jak wygląda dzień pracy prezesa podokręgu?

Podokręg jest otwarty cztery godzinny, codziennie od poniedziałku do piątku. Nie przyjeżdżam tam każdego dnia. Mam zaufanych ludzi, z którymi omawiam wszelkie sprawy. Na bieżąco jestem w kontakcie z sekretarzem. Nasza praca opiera się w większości na pracy zdalnej.

Jakie są proporcje między starszymi działaczami, a młodymi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z futbolem?

Gdy w 2003 roku podokręg został reaktywowany, to byłem jednym z najmłodszych działaczy. Miałem wówczas 40 lat. Dzisiaj wciąż jestem jednym z najmłodszych. O czymś to świadczy.

Mamy coraz ładniejsze obiekty piłkarskie, ale proszę powiedzieć, jak według pana obserwacji wygląda frekwencja na meczach? Czy zawodnicy mają widownię?

W zależności od środowiska, te różnice są bardzo duże. Przykładowo w A czy B-klasie, jeżeli grają drużyny z wiosek i w zespołach występują miejscowi zawodnicy, to ta frekwencja jest znacznie większa niż w przypadku drużyn, których trzon stanowi tak zwana armia zaciężna. W mieście przychodzi garstka ludzi. Jeżeli chodzi o wyższe szczeble rozgrywkowe, myślę tu o czwartej i piątej lidze, frekwencja nie jest za wielka, porównując to z tym, co było kiedyś w Okleśnej, gdy na mecze przychodziło około tysiąca osób. Nie tylko miejscowych, ale także z Regulic, Bolęcina, Rozkochowa czy Spytkowic. Dzisiaj nie ma już takiego zainteresowania, nad czym ubolewam.

Frekwencja to nie jedyny problem. Zaczyna bowiem brakować zawodników. Niedługo może się okazać, że nie będzie miał kto grać w naszych klubach piłkarskich.

Problemu nie ma jedynie w drużynach dziecięcych. W kategorii skrzatów mamy 25 drużyn, w żakach 40, a w orlikach 35. To dlatego, że rodzice jeszcze się angażują. Płacą za udział dzieci w treningach, zawożą je na zajęcia i na mecze. W przypadku młodzika, czyli zawodników w wieku 13-14 lat mamy 23 zespoły, a w przypadku trampkarza już tylko 11. W kolejnych kategoriach wiekowych jest tylko gorze. Drużyn juniora młodszego jest dziewięć, a juniora starszego – pięć. Brakuje strategii związanej z przejściem od młodszych grup wiekowych, do tych starszych. Nie ma też finansowania z centrali, czyli Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz ministerstwa sportu. W efekcie klubów nie stać na utrzymanie tych drużyn, bo rodzice już nie wspomagają finansowo.

Jakie więc perspektywy stoją przed chrzanowskim podokręgiem, który w tym roku obchodził jubileusz 80-lecia?

Podokręg opiera swoją działalność na aktywnej i skutecznej pracy społeczników. Dopóki oni są recesja nam nie grozi. Natomiast nie ma się co oszukiwać. Liczba drużyn i klubów piłkarskich będzie spadała. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, żeby trzy aglomeracje, czyli Chrzanów, Libiąż i Trzebinia stworzyły jeden mocny klub, współfinansowany przez trzy wspomniane samorządy. Dzisiaj kluby „wyrywają” sobie zawodników na zasadzie, kto ma w danym momencie większą finansową siłę przebicia, to pozyskuje zawodnika. Dziś już nie ma możliwości stworzenia w jednym mieście drużyny, która miałaby takie perspektywy jak w poprzednim ustroju, gdzie powiat chrzanowski był potęgą przemysłową i kluby funkcjonowały pod parasolem dużych zakładów.

Nastąpiła zmiana i dzisiaj bardzo ważny jest czynnik sponsorski. Niestety nasz rejon nie jest taki bogaty. W efekcie kluby borykają się z problemami finansowymi. Dlatego musi dojść do radykalnych przemyśleń i zmian nie tylko działaczy klubowych, ale również władz samorządowych.

Archiwum Przełomu nr 48/2025

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

HISTORIADo poczytania

Przejdź do wątku

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%