Nie masz konta? Zarejestruj się

Alwernia

Doktorat to, przede wszystkim, satysfakcja

11.03.2020 14:00 | 2 komentarze | 5 113 odsłon | Alicja Molenda

Z dr. inż. Maciejem Knapikiem - o studiach technicznych, matematyce, korzyściach płynących z posiadania tytułu naukowego, a także o roli odnawialnych źródeł energii w budownictwie - rozmawia Alicja Molenda.

2
Doktorat to, przede wszystkim, satysfakcja
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Babice to pana rodzinna wieś?
- Nie. Jestem krakusem. Z pobliskiej Alwerni pochodzi mój dziadek. W dzieciństwie regularnie spędzałem weekendy w Alwerni, na działce, z rodzicami. Do Babic przyjechałem po latach „za żoną", która stąd pochodzi.

Pewnie poznaliście się państwo na studiach?
- Tak, ale skończyliśmy dwa różne kierunki. Żona bibliotekoznawstwo, ja inżynierię środowiska, ze specjalnością zdobytą w Instytucie Inżynierii Cieplnej i Ochrony Powietrza Politechniki Krakowskiej. Tutaj postanowiliśmy zamieszkać, tu znalazłem pracę w pracowni projektowej. Wpisuję się więc w rzadkie zjawisko osiedlania się na terenach, które wielu młodych ludzi opuszcza.

Ta inżynieria to były studia pana marzeń?
- Nie. Po liceum celowałem w medycynę lub farmację, ale zabrakło mi trochę punktów. Bez trudu natomiast dostałem się na politechnikę.

Czyli na studia techniczne. Były problemy?
- Pomimo że nigdy nie miałem z matematyką problemów, na świadectwie maturalnym widnieje ocena celująca, to na studiach właśnie „królowa nauk" okazała się największym wyzwaniem. To był rzut na głęboką wodę. Kosztowała mnie ta matematyka trochę nerwów, dużo pracy, ale udało się ją opanować. Potem było o już dużo łatwiej, bo i zagadnienia związane ze studiami były ciekawe, takie na czasie: m.in. gospodarka surowcami, paliwami i energią. Dalej praca inżynierska i magisterska, obroniona z wyróżnieniem. Obie u tego samego promotora. Profesora, który zaproponował mi potem pisanie pracy doktorskiej, a właściwie podjęcie studiów doktoranckich, zakończonych 7 czerwca tego roku obroną pracy.

Studia doktoranckie. Nie jest tajemnicą, że to kosztowna przyjemność.
- Doktorat z tzw. „wolnej stopy" to kosztowna przyjemność. Studia doktoranckie są darmowe, a w zasadzie były, bo od nadchodzącego roku akademickiego wchodzą zmiany związane z „Ustawą 2.0". Na studiach doktoranckich można było otrzymać dość pokaźne stypendia, jednak mnie się to nigdy nie udało, ze względu na zbyt małą liczbę punktów lub niewielką liczbę miejsc stypendialnych. Z czegoś jednak trzeba było się utrzymać, dlatego równolegle pracowałem w biurze projektowym. To był mój „poligon doświadczalny", związany z tzw. zielonym, niskoenergetycznym budownictwem, co wiązało się z tematem doktoratu i bardzo mi pomogło w gromadzeniu materiału badawczego. Równolegle, przez 6 lat studiowałem (studia doktoranckie trwają 4 lata, ale zostały mi przedłużone o kolejne 2, ze względu na długotrwałe prace badawcze), napisałem 8 artykułów (publikacje są niezbędne do otwarcia przewodu doktorskiego), brałem udział w różnych konferencjach naukowych - zawsze w ramach urlopu wypoczynkowego, co było niezbędne w walce o punkty wymagane od doktorantów. Na moim roku grupa liczyła 14 osób. Większość zrezygnowała, ja obroniłem się jako trzeci z grupy. Trudno jest łączyć pracę zawodową z naukową.

Doktorat można też pisać, pracując na uczelni.
- Tak. To byłoby spełnieniem marzeń moich i  każdego, kto zamierza pisać pracę doktorską, ale na uczelniach nie ma etatów dla młodych naukowców, bo nie ma wystarczająco dużo studentów. Tak zadziałał niż demograficzny.

Wspomniał pan o matematyce, która jest zmorą uczniów w szkołach wszystkich szczebli. Dlaczego jej nie lubią i nie umieją?
- Powodów jest wiele. Uczniowie matematyki nie rozumieją, bo nauczyciel w szkole ma zwykle za mało czasu, aby spokojnie tłumaczyć poszczególne zagadnienia. Pracuje z materiałem za szybko. Klasy są zbyt liczne, aby mógł sobie pozwolić na „dociąganie" ucznia, który czegoś nie zrozumiał", albo musi coś nadrobić. To rodzi frustrację, niechęć do przedmiotu, awersję do odrabiania zadań w domu... A to właśnie trening, praca własna i ćwiczenia w domu pozwalają utrwalić materiał.

Konsekwencją jest konieczność korzystania z korepetycji.
- Tak. Korepetycje z matematyki są bardzo powszechne, mają się dobrze, jest na nie niesłabnące zapotrzebowanie w szkołach podstawowych, do niedawna w gimnazjach i, oczywiście, w szkołach średnich. I to się od lat nie zmienia. Korepetycje to praca indywidualna z uczniem, lekcje są dostosowane do niego, na wiele aspektów można reagować na bieżąco. Z korepetycji można nieźle żyć. I w wielkim mieście, i w małym.

Jaki był temat pana rozprawy doktorskiej?
- „Analiza zakresu termomodernizacji oraz wykorzystania energii odnawialnych dla budynku mieszkalnego w celu przekształcenia go w obiekt nisko-energochłonny". W uproszczeniu: zbadałem, na przykład, jakie metody i urządzenia zastosować przy ocieplaniu i dostarczaniu ciepła do starego, siedmiorodzinnego budynku, aby uczynić go obiektem, którego ogrzewanie nie będzie dużym wydatkiem. W dużej mierze chodzi także o ograniczenie emisji spalin związanych ze spalaniem chociażby węgla.

I co się okazało?
- Że warto w to zainwestować. Po ok. 7-9 latach inwestycja się zwróci. Termomodernizacja, nowoczesna pompa ciepła i instalacja fotowoltaiczna kosztuje ok. 25 tys. zł i przynosi oczekiwany efekt. W przypadku nienowych, ale mniejszych budynków, trzeba więcej czasu na profity z takiej inwestycji. Każdy przypadek należy jednak rozpatrywać indywidualnie. Ma na to wpływ duża ilość czynników.

Jak to się oblicza?
- Są kryteria, normy ekologiczne, warunki techniczne i procedury obliczeniowe, pozwalające na znalezienie optymalnych rozwiązań i pakietów pozwalających na redukcję zapotrzebowania energetycznego budynku. To jest zadanie projektanta. Jako naukowiec, musiałem stworzyć specjalny program, zawierający szereg algorytmów, pozwalający na znalezienie możliwie najlepszego rozwiązania przy zadanych warunkach.

We wstępie do rozprawy zwraca pan uwagę na konieczność inwestowania w źródła energii odnawialnej w gospodarstwach domowych. Czemu to jest takie ważne?
- Jako kraj członkowski UE, jesteśmy zobowiązani do podnoszenia efektywności energetycznej, oszczędzania energii i zwiększania wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych, co ma na celu ograniczenie korzystania z paliw kopalnych. Warto przypomnieć, że budownictwo zużywa 40% tych paliw, emituje 24% gazów cieplarnianych, dlatego polityka klimatyczno-energetyczna stawia przed nim cele, które muszą być uwzględniane i w projektowaniu nowych obiektów, i dostosowywaniu istniejących do nowych norm. Do 2030 r. o 40% trzeba zredukować emisję gazów cieplarnianych, do 27% zwiększyć udział energii odnawialnej we wszystkich źródłach zużywanej energii, a efektywność energetyczną podnieść o 30%. To duże wyzwanie. Wszystkie te parametry odnoszone są do poziomu z roku 1990. Dodam, że wymagany udział wykorzystania odnawialnych źródeł energii dla Polski do 2030 r. został określony na poziomie 15%. To norma, której spełnienie pozwoli m.in. stawić czoła problemowi smogu trapiącego polskie miasta i miasteczka.

Kraków, Babice. Gdzie powietrze jest gorsze?
- W Babicach czy Chrzanowie jest tak samo jak w Krakowie, a może nawet gorzej. Chodzi o niską emisję. Ludzie palą tu tym, co mają do spalenia. Do Krakowa zaś sporo pyłów nawiewa wiatr z zachodu, miasto ma słabe „przewietrzanie", stąd smog.

Ratunek jest w czym? W zakazach i nakazach?
- Nie, w edukacji, na którą potrzeba pieniędzy i chęci. I chodzi nie tylko o to, aby ludzie wiedzieli, że nie warto palić byle czym, ale też zrozumieli, że warto zainwestować w odnawialne źródła energii, tak samo jak warto segregować śmieci. To trzeba im pokazać i ich do tego przekonać. W ludziach należy wzbudzić pewien rodzaj świadomości ekologicznej. Trzeba też dostarczyć wiedzy na temat możliwości skorzystania z różnych dotacji, np, na wymianę kopcącego pieca na ekologiczny. I trzeba ludziom pokazać dobre praktyki i efekt, szczególnie ten ekonomiczny.

A jaka forma edukacji ekologicznej jest skuteczna?
- To jest trudne pytanie. Oczywiście poprzez media, internet, telewizję dla starszych. Ja kiedyś nawet słyszałem jak proboszcz w kościele mówił ludziom po mszy, że są w gminie dotacje na piece.

W czym pomaga tytuł doktora na rynku pracy w branży budowlanej?
- Doktorat to jest, przede wszystkim, satysfakcja z wykonanych badań, zderzenie ich z literaturą specjalistyczną, czasem nowe, konstruktywne wnioski. Wiedza i tytuł pomagają w budowaniu autorytetu. W branży zaś niezwykle ważne jest doświadczenie w projektowaniu, a najważniejsza praktyka na budowach i uprawnienia potwierdzone trudnymi egzaminami.

A satysfakcja finansowa?
- Wydaje mi się, że tytuł naukowy jej nie gwarantuje. Sądzę, że może jednak czasem pomóc. Wszystko jednak zależy od branży i czego oczekuje pracodawca.

Zawodowo czym pan się obecnie zajmuje?
- Projektowaniem, m.in. instalacji ogrzewania, węzłów cieplnych, sieci cieplnych i  przyłączy CO, urządzeń chłodniczych, gazowych dla przemysłu, domów jednorodzinnych, biurowców.

Czy habilitacja i ewentualny powrót na uczelnię są pana marzeniem?
- Praca na uczelni jest pewnego rodzaju marzeniem i spełnieniem moich własnych aspiracji. Zajęcia ze studentami bardzo mi się podobają i dawało mi to dużo satysfakcji podczas trwania studiów doktoranckich. Jednak praca na uczelni to nie tylko zajęcia ze studentami, ale także prace naukowe i badawcze. O habilitacji nie myślę, cieszę z tego, co osiągnąłem do tej pory, a kosztowało mnie to wiele wysiłku i poświęceń. Jak wcześniej zostało wspomniane, na uczelniach brak jest wakatów, duży wpływ ma na to niż demograficzny; zmniejszająca się liczba studentów. Niedawno zmieniłem pracę i zamierzam dalej rozwijać się zawodowo jako projektant. Posiadam już 6-letnie doświadczenie w projektowaniu. Obroniłem doktorat, mogę więcej czasu poświęcić na zebranie odpowiedniego doświadczenia i zdobycie uprawnień do projektowania. Czas pokaże, jestem optymistycznie nastawiony.

Pana pasje pozazawodowe to...
Może wydawać się to dziecinne, ale bardzo lubię gry komputerowe. Zawsze to pomagało mi w pewien sposób się zrelaksować i odciąć od trosk życia codziennego. Upodobałem sobie tutaj gry strategiczne, takie jak chociażby kultowa seria The Settlers czy Europa Universalis. Jednak szczególne miejsce w moim rankingu zajmuje seria gier Gothic. Interesuję się także sportem, najbardziej ekstraklasową piłką nożną i Formułą 1. Szczególnie bliski jest mi jeden z krakowskich klubów. Kilka miesięcy temu zapisałem się na jedną z akcji crowdfundingowych, w wyniku czego zostałem akcjonariuszem tego klubu. Wolny czas poświęcam na zabawy z 5-letnim synem Robertem, a wieczorami, gdy już pójdzie spać, oglądam materiały popularnonaukowe na Youtube, na przykład Scifun`a czy też Historię bez cenzury.

Rozprawa doktorska Macieja Knapika liczy 179 stron. Bibliografia obejmuje 153 tytuły. Opiera się na 22 normach i rozporządzeniach, czyli obowiązujących w zakresie jej badań aktach prawnych, zawiera ok. 150 elementów graficznych (rysunków, infografik).
Jej promotorem jest dr hab. inż. Marian Hopkowicz


CV
Maciej Knapik
- absolwent X Liceum Ogólnokształcącego im. KEN w Krakowie, Politechniki Krakowskiej im. Tadeusza Kościuszki (studia inżynierskie, magisterskie oraz doktoranckie.
Żona Katarzyna, lat 28, syn Robert, lat 5.
Zainteresowania: sport (piłka nożna, Formuła 1), gry komputerowe, historia Polski

Przełom 34/2019