Nie masz konta? Zarejestruj się

Do poczytania

Moda w Chrzanowie jest bezbarwna. Czas na kolor!

21.11.2019 00:00 | 0 komentarzy | 1 513 odsłona | Natalia Feluś

Specjalnie dla Czytelniczek „Przełomu" - garść letnich, modowych porad serwuje Ana-looka, chrzanowska blogerka modowa. O sobie i swojej pasji opowiada w rozmowie z Natalią Feluś.

0
Moda w Chrzanowie jest bezbarwna. Czas na kolor!
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Od siedmiu lat prowadzisz bloga modowego (https://ana-looka.com/). Skąd pomysł na jego założenie?
- Namówił mnie do tego mój przyszły mąż - Karol, który zauważył, że ciągle noszę do pracy mnóstwo ciuchów z wyprzedaży, żeby je sprzedać za grosze koleżankom. Zasugerował, bym została tzw. „szafiarką". Obiecał, że będzie mi pomagał przy zdjęciach i faktycznie jest autorem większości moich sesji modowych, które można zobaczyć na blogu.

Prowadzisz stronę internetową, masz konta w serwisach społecznościowych - na Facebooku i Instagramie. Co jest miernikiem ich popularności? Liczba polubień lub serduszek? A może podlinkowywania?
- Jeśli chodzi o stronę internetową, to dużo większy ruch był dwa, trzy lata temu, kiedy miałam około 30 komentarzy pod każdym wpisem. Obecnie jest ich mało, choć liczba odsłon nadal utrzymuje się na stabilnym poziomie. Teraz ruch przenosi się do mediów społecznościowych, ale blog pozostanie dla mnie miejscem, gdzie mogę sobie popisać i pokazać dużo zdjęć. Na FB czy Instagram wrzucam tylko jedno, góra dwa ujęcia, i odsyłam do konkretnych wpisów na blogu; i to się sprawdza. Liczba osób, które mnie obserwują może nie jest oszałamiająca (ponad 1 600), ale w stu procentach prawdziwa. Nigdy nie kupiłam żadnego obserwującego i z tego jestem dumna.

Czy jest to praca, którą wykonujesz na poważnie, chcąc na tym zarobić, czy raczej zajęcie just for fun (dla zabawy)?
- Chciałabym traktować to na poważnie, ale nie jestem w stanie, dlatego że mam stałą pracę. Nie mogę więc być tak elastyczna, jakby sytuacja tego wymagała. W tej branży wiele eventów, warsztatów i szkoleń odbywa się w godzinach dopołudniowych, kiedy ja zwykle jestem w pracy przynoszącej mi stały dochód.

Codziennie poświęcasz czas na prowadzenie swojego bloga?
- Staramy się z mężem robić przynajmniej jedną sesję na tydzień, czasem uda się dwie. Był taki czas, kiedy próbowałam robić zdjęcia sama, na statywie. Ale to nie wychodziło tak, jak ujęcie, które złapie żywe oko fotografującego, np. powiew wiatru i rozwianą sukienkę.

Da się na tym zarobić?
- Oczywiście, że tak. Przykładem są dziewczyny, których konta obserwuję. Mój blog nie zarabia i raczej nie będzie zarabiać.

Na swojej stronie prezentujesz wciąż nowe stylizacje. Gdzie kupujesz tak dużo, żeby nie stracić na tym majątku?
- Przede wszystkim wyprzedaże, wyprzedaże i jeszcze raz wyprzedaże. Śledzę je na bieżąco. Parę razy w miesiącu muszę kupić nowe rzeczy, bo mogę powtórzyć w stylizacji buty, torebkę czy spódnicę, ale mam świadomość, że oczekuje się ode mnie czegoś nowego. Bardzo często kupuję także w second-handach, które lubię za unikalność i niskie ceny.

Wspominałaś, że nadmiar ubrań sprzedajesz za grosze znajomym. Czy jeszcze w inny sposób pozbywasz się niepotrzebnych rzeczy?
- Oddaję też część co miesiąc na cele charytatywne.

Przerabiasz swoje ciuchy?
- Na potrzeby stylizacji blogowych nie, ale na co dzień zdarza mi się coś uciąć czy przeszyć.
W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chrzanowie, w ramach Chrzanowskiego Dnia Kobiet, prezentowałaś modowe spa - drugie życie ciucha. Ta idea spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem pań.

- Jest spore zainteresowanie tematem. Ludzie są szczerze zdziwieni, że stare ubrania można w tak ciekawy sposób wykorzystać, zwłaszcza, że teraz niewyrzucanie i niemarnowanie jest na topie.
Gdzie kupujesz akcesoria do przeróbek ubrań?

- Najczęściej w pasmanterii, jeśli szukam czegoś konkretnego. Jeśli nie wiem czego chcę, to idę do second-handu i patrzę, czy jakaś bluzka ma fajne aplikacje, sweter guziki, a spodnie zamki - rzeczy, które mogę odciąć. Wtedy wszystkie te dodatki mogę kupić na wagę, za grosze.

W chrzanowskiej bibliotece współorganizujesz też regularnie SWAP-y, czyli co?
- Czyli wymiany ubrań. Przynosimy to, czego już nie nosimy. Oczywiście muszą to być rzeczy w dobrym stanie, nieuszkodzone i wtedy za darmo wymieniamy się z innymi. Takie SWAP-y robimy zwykle dwa razy w roku - wiosną i jesienią.

Niedawno byłaś w Łodzi, na See Blogers. Co to za impreza i czy często bierzesz udział w podobnych akcjach?
- Bardzo bym chciała, natomiast czas mi na to nie pozwala. O See Blogers wiedziałam z wyprzedzeniem i tak też się na to wydarzenie zapisałam i dostałam. See Blogers to zjazd twórców internetowych. To wielki festiwal, poświęcony youtuberom, blogerom, influencerom itd. Zapraszane są osoby z życia publicznego, celebryci, eksperci, którzy udzielają nam pewnych wskazówek i rad podczas paneli dyskusyjnych, a to wszystko za darmo. See Blogers pozwoliło mi spotkać i poznać wiele osób, które wcześniej kojarzyłam z Instagrama. Te i nowe znajomości są na wagę złota.

Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia sesji zdjęciowych?
- Inspiruję się innymi kontami na Instagramie, lecz nigdy, niczego nie kopiuję. Nawet jeżeli coś zobaczę i mi się spodoba, to zawsze robię to po swojemu. Obserwuję też ulicę np. siadam na krakowskim Rynku z kawą i podpatruję ludzi: ta dziewczyna ma fajne spodnie, ta nietypową fryzurę - i wszystko to składa się w mojej głowie w jedną całość. Potem, z tego co mam, próbuję stworzyć coś na moją własną modłę.

Jak określisz swój styl?
- Bardzo eklektyczny. Łatwiej mi określić jaki mój styl nie jest. Na pewno nie jest elegancki, na pewno nie jest klasyczny - czuję się w takich stylizacjach fatalnie. Mój styl nie jest też sportowy. Staram się przełamywać: np. jeśli mam sportową bluzę, dodam do niej plisowaną spódnicę. Do sportowych butów - zwiewną sukienkę.

Na co głównie stawiasz w modzie?
- Na wygodę. A jeśli chodzi o części garderoby, to kiedyś zdecydowanie na spodnie, ale teraz staram się iść w stronę spódnic. Kiedyś nie znosiłam butów, teraz uwielbiam je kupować. Poluję na ciekawy fason lub odcień.

Co zaproponujesz naszym Czytelniczkom na letnie, upalne dni?
- Kolor, kolor i jeszcze raz kolor.

Mam w szafie neonową, pomarańczową bluzkę. Jeszcze nigdy jej nie włożyłam, bo nie wiem z czym zestawić, by wyglądała dobrze. Co radzisz?
- Absolutnie nie bać się intensywnych barw. Taką bluzkę można zestawić z dżinsowymi szortami i uzupełnić całość bielą, np. w postaci białych butów. Neon powinien być stonowany. Ja się nie boję i czasem dodaję nawet drugi neon. To zależy jak kto w takiej stylizacji się czuje. I jeszcze raz: nie bać się kolorów. W Chrzanowie na ulicach jest po prostu szaro. Pokolorujmy je swoimi barwnymi stylizacjami! Dopasujmy swój ubiór do słońca, zwłaszcza teraz, latem.
Trzy rzeczy, które obowiązkowo muszą znaleźć się w walizce modnej, tegorocznej wczasowiczki to...
- Dżinsowe szorty, jakiś fajnie powycinany top - może być typu hiszpanka, no i bikini, oczywiście. Obowiązkowo kolorowe!

A jak wystylizować się na nieco chłodniejszą aurę wakacyjną?
- Znowu stawiam na brak spodni, czyli długa spódnica, sportowe buty i dżinsowa kurtka.

Ulubiony ciuch z szafy Ana-looki?
- Chyba dżinsowa kurtka, którą noszę nawet jesienią na swetry i/lub buty - kowbojki.

Jakie jest twoje marzenie związane z byciem blogerką modową?
- Chciałabym zrobić kursy stylistów i personal shopperów, zakończone certyfikatem. Ale to drogie przedsięwzięcia. Może kiedyś...
I tego Ci życzę.
- Dziękuję.

CV
Ana-looka,
czyli Anna Fitrzyk, to rodowita luszowianka. W Chrzanowie mieszka od prawie dekady. Od lipca 2012 roku z powodzeniem prowadzi bloga modowego. Z wykształcenia kulturoznawczyni i brokerka informacji, z zawodu bibliotekarka i współorganizatorka wydarzeń związanych z odzieżowymi trendami w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chrzanowie, z zamiłowania blogerka i konsultantka modowa oraz maniaczka torebek.

Przełom nr 27 (1402) 10.6.2019