Nie masz konta? Zarejestruj się

Trzebinia

OPINIA. Szóstki Okoczuka nieaktualne. Trzebinię trzeba przemyśleć na nowo

21.01.2023 17:17 | 15 komentarzy | 9 391 odsłon | Alicja Molenda
Od co najmniej 30 lat Trzebinia nie przeżywała tak potężnego kryzysu wizerunkowego jak ten, z którym mamy do czynienia obecnie. Nie ma tygodnia, żeby w mieście nie wybuchał jakiś trudny temat. Tym wydarzeniom i sprawom towarzyszą wizyty mediów ogólnopolskich, bo nasze problemy są niecodzienne, nietypowe. Ale nie nowe.
15
OPINIA. Szóstki Okoczuka nieaktualne. Trzebinię trzeba przemyśleć na nowo
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Po południu włączam telewizor i słyszę: "Kolejne zapadlisko w małopolskiej Trzebini. Nikt nie został poszkodowany". Wyłączam.

1. Od tygodni przekaz medialny jest taki sam. Lokalne władze i zewnętrzni eksperci od tygodni też powtarzają to samo: "nie zamieciemy pod dywan", "czekamy na wyniki badań". A ludzie mówią: mamy tego dość, bo temat likwidowania kopalni Siersza przez zatapianie znany jest w Trzebini od ponad 20 lat.

Eksperci, np. geolog dr inż. Marek Szuwarzyński i inni, dawni pracownicy trzebińskich kopalń, powtarzali wielokrotnie, że będą zapadliska i że będą podtopienia. I to właśnie trafiło "pod dywan" na zasadzie chowania głowy w piasek przez odpowiedzialne instytucje lub na zasadzie: jakoś to będzie.

W poprzednich latach zapadliska to były incydentalne sytuacje. Teraz są już lawinowe. Za dwa lata czekają nas liczniejsze podtopienia.

Wydaje mi się, że mieszkańcy zagrożonych terenów chcą teraz jednego. Precyzyjnego wskazania miejsc, które są zagrożone i jasnego określenia, co i kiedy będzie tam zrobione, aby zapobiec ewentualnym szkodom czy nieszczęściom. Wszyscy chcemy wiedzieć, gdzie się nie wolno w Sierszy budować, gdzie nie wolno się poruszać (las? cmentarz?), które budynki na terenach zagrożonych wymagają wzmocnienia, które tereny odwodnienia, które cieki szybkiego udrożnienia. I kiedy to będzie zrobione. Chcemy wiedzieć, czy trzeba kogoś na jakiś czas przekwaterować, jak sugerował prof. Marek Cała z AGH w radiu RMF, na jak długo i ewentualnie dokąd. Czy gmina ma taki obiekt? Czy dzieci w szkołach, na placach zabaw, boiskach sportowych w rejonie Sierszy i Gaja są bezpieczne? To na początek. Żeby spokojnie spać.

Funkcjonowanie administracji publicznej i komunikowanie w warunkach kryzysu jest trudne. Wymaga  wsparcia specjalistów od takich sytuacji. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że obecne komunikowanie sytuacji na zewnątrz przez gminę z profesjonalizmem nie ma nic wspólnego. Jest chaotyczne, wybiórcze, ograniczone do strony internetowej gminy i FB. To właściwie głównie PR. Kto na tym cierpi?

2. Trzebiński kryzys wizerunkowy wywołały nie tylko czynniki zewnętrzne, takie jak zapadliska czy wstrząsy z fedrujących na potęgę kopalń, smród z rafinerii.

Drugim powodem kryzysu są różne problemy wewnętrzne gminy, o których radni i opinia publiczna dowiadują się albo w ostatniej chwili, albo po czasie, bo taka jest polityka informacyjna gminy, takie pojmowanie „transparentności".

Przykładem wyjęta spod dywanu historia z boiskiem w Psarach, odśnieżanie dróg podczas poprzedniego ataku zimy, sprawy dotyczące ochrony zabytków, budowa wiaduktu w Młoszowej i towarzysząca jej awantura o udostępnienie radnym treści dokumentu porozumienia gminy z koleją, sprawa Dworu Zieleniewskich.

Szczerze mówiąc nie przypominam sobie takiego skumulowania poważnych problemów w jednym czasie, w sytuacji, gdy gmina biednieje, starzeje się, ma mnóstwo problemów związanych z ekologią, problemów społecznych (stan bloków socjalnych w Górce też przyciągnął do Trzebini telewizję).

Żeby stawić czoła tym wszystkim historiom wynikającym w dużej mierze z zaniedbań, potrzeba ogromnej wiedzy, czasu i doświadczenia. Właściwego określenia priorytetów.

To jest strasznie smutne, że w obecnej sytuacji na liście komunikowanych na fejsbukowym banerze priorytetów burmistrza jest tylko jedna (!) istotna rzecz - obwodnica. Notabene inwestycja GDDKiA. Pozostałe elementy jego „szóstki" to stały fragment permanentnie prowadzonej przez burmistrza, oderwanej od rzeczywistości, kampanii wyborczej, co dla wielu mieszkańców wobec dziesiątek nabrzmiałych problemów bieżących jest po prostu irytujące i nie na miejscu. Dla mnie również.
Stolica letniej rekreacji, miasto sportu, trzebińskie M4, miasto inwestycji, mecenat kulturalny itd.? Czy to nie jest trochę groteskowe podejście do rzeczywistości? Jak uprawiać sport i rekreację, organizować imprezy budować dom, osiedlać się w mieście, w którym trzęsie, zapada sie ziemia i śmierdzi?

Tę life-stylową wizję rozwoju gminy torpeduje natura i przemysł. Z tym się trzeba zmierzyć w najbliższych latach. Do wyborów samorzadowych jest jeszcze daleko.

3. Chcemy w Trzebini spokoju, czystego powietrza, sprawnego odśnieżania i dobrych dróg, szacunku ze strony koncernów przemysłowych korzystających z naszej ziemi, doceniania lokalnego biznesu, przemyślanych inwestycji, zrozumienia dla tradycji i kultury. O to ma zadbać samorzad. Chcemy też uczciwej, rzeczowej informacji, także o sprawach trudnych. Nie propagandy. Nie chcemy wciąż słuchać o obietnicach wyborczych sprzed kilku lat, bo wybory odbędą się dopiero w 2024 roku. Do tego czasu, każdy kandydat na burmistrza będzie sobie musiał Trzebinię przemyśleć na nowo, bo jej realia się kompletnie zmieniły.