Latem 1942 r. naziści niemieccy założyli w Trzebini obóz pracy przymusowej dla Żydów (Zwangsarbeitslager für Juden). Był to obóz RAB Kolei Rzeszy (Reichsautobahnlager). Ze względu na jego lokalizację w pobliżu dworca kolejowego został nazwany przez mieszkańców miasta „obozem za torami”.
Najprawdopodobniej należał do tzw. organizacji Schmelta, w skład której wchodziły obozy na Górnym Śląsku, gdzie wykorzystywano jako niewolniczą siłę roboczą głównie Żydów. Sprowadzono ich z całej Europy: Rumunii, Węgier, Polski, Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, Słowacji, Czech i ZSRR. Ocalali więźniowie podkreślali, że jedną z największych trudności była komunikacja językowa. A niezrozumienie rozkazów strażników kosztowało życie.
„Byli wśród nas przedstawiciele wszystkich zawodów: handlowcy, sprzedawcy diamentów, rzemieślnicy, lekarze, prawnicy, ale zawodu, który mieliśmy wykonywać, czyli robotnika kolejowego, szukaliśmy na próżno.” (Erich Altmann, „W obliczu śmierci”, Paryż 2007)
Obóz liczył od 450 do 600 więźniów – mężczyzn i 26 kobiet pracujących w kuchni i pralni. Na miejsce zmarłych, sprowadzano kolejnych. Jeden z ocalałych więźniów, który przebywał w obozie od jesieni 1942 r. do jego likwidacji, szacował liczbę ofiar śmiertelnych na ponad 400. Również inni ocalali więźniowie podkreślali bardzo wysoką śmiertelność w obozie na skutek głodu, wycieńczenia pracą, chorób, pobicia czy zastrzelenia przez strażników. Zwłoki wywożono na cmentarz żydowski w Chrzanowie. Ponad 150 ciał więźniów zostało zakopanych na cmentarzu żydowskim w Trzebini. W miejscu zbiorowej mogiły w 2010 r. postawiono pomnik upamiętniający ofiary obozu.
Komendantem obozu był Hermann Bergmann, pochodzący z Bremy, członek NSDAP, później SA. Przeżył wojnę i nigdy nie poniósł odpowiedzialności karnej za dokonane zbrodnie. Początkowo strażnikami obozu byli w większości pracownicy kolei, którzy zostali oddelegowani do tej funkcji. Po kilku miesiącach sprowadzono funkcjonariuszy SA.
JAK WYGLĄDAŁ OBÓZ
„Obóz w Trzebini składał się z dziewięciu baraków. W każdym baraku znajdowały się trzy duże pomieszczenia. Każde pomieszczenie wyposażone było w 15 podwójnych łóżek. W związku z tym w każdym pomieszczeniu było miejsce dla 30 mężczyzn. Każde pomieszczenie wyposażone było w piec i miało dwa okna. Każdy z nas otrzymał worek słomy i dwa koce. W centrum obozu znajdowała się barakowa łaźnia, w której codziennie można było skorzystać z gorących pryszniców. Kuchnia i pomieszczenia dla strażników znajdowały się poza ogrodzonym drutem kolczastym terenem.” (Erich Altmann)
EKSTERMINACJA POPRZEZ NIEWOLNICZĄ PRACĘ
Więźniowie byli wykorzystywani przez niemieckie firmy budowlane (Heimann & Littman z Berlina, Trebitsch AG z Berlina oraz C Kleinert z Wrocławia) głównie do rozbudowy dworca towarowego i budowy parowozowni (budynek ten stoi do dziś). Chodzili w ubraniach cywilnych lub roboczych z naszytą gwiazdą Dawida i numerem więźniarskim, w drewnianych chodakach.
„[…] musieliśmy pracować 6 dni w tygodniu, zaś w niedzielę mieliśmy mieć wolne. Jeśli jednak były jakieś wagony do wyładowania, zmuszeni byliśmy pracować także w każdą niedzielę. […] Kierownictwo obozu było mianowicie zainteresowane tym, abyśmy pracowali jak najwięcej godzin, bo firmy winne były zapłacić kierownictwu obozowemu za każdą godzinę każdego więźnia. Prawdziwy handel niewolnikami. Z tą tylko różnicą, że teraźniejszym, nowoczesnym właścicielom niewolników nie zależało na tym, żeby ich niewolnicy pozostawali zdrowi, tzn. zdolni do pracy, bo ich petenci oraz wspólnicy dostarczali im tych zupełnie za darmo. Przeciwnie, byli zadowoleni, jeśli ci wymierali szybciej, żeby móc dostać nowych. Stwarzało to nową okazję do grabieży. […] Do pracy chodziliśmy w drewniakach. Drewniaki te kosztowały wielu ludzi życie. Najczęściej ziemię pokrywał śnieg, a jego gruba warstwa przyklejała się do podeszw drewniaków, co uniemożliwiało chodzenie. Kto się zatrzymał, żeby otrzepać śnieg, otrzymywał potworne kije. Kto biegł ze śniegiem na butach, ten mógł się poślizgnąć i upaść. A SS-mani zabawiali się strzelaniem do tych, którzy się przewrócili.” (Bernard Nissenbaum, Archiwum Jad Waszem)

Budynek parowozowni wybudowany przez więźniów, widok obecny. Fot. T. Kostuch
EKSTERMINACJA POPRZEZ GŁÓD I WYCHŁODZENIE
„W Trzebini nieco ponad połowa normalnych racji żywnościowych składała się z gotowanych w wodzie rzepy. Dla 500 osób posiłek stanowiło pięć funtów margaryny, a codziennie rozdzielano 200 gramów chleba. Dwa razy w tygodniu rozdawano tylko suche pieczywo.” (Erich Altmann)
„Było -14 stopni Celsjusza, najzimniejsza pogoda, jakiej doświadczyłem. Mój nos zamarzł i był cały biały. Jeden z oficerów użył mnie jako przykładu, aby pokazać, co zrobić z zamarzniętym nosem. Wziął trochę śniegu i potarł nim mój nos, który krwawił. Zadziałało, zachowałem nos. Nie zachowałem jednak końców palców u rąk i nóg.” (Nathan Ramet, Fortunoff Video Archive for Holocaust Testimonies)
POMOC MIESZKAŃCÓW TRZEBINI i ŻYDÓW Z CHRZANOWA
Mieszkańcy okolicznych domów, jak i Żydzi z chrzanowskiego getta próbowali nieść pomoc więźniom obozu na różne sposoby. Ci ostatni podawali jedzenie więźniom m.in. wtedy, kiedy przywozili zwłoki na cmentarz w Chrzanowie.
„Nigdy w życiu nie zapomnę chwili, kiedy przybyliśmy do getta. Wieść o tym, że należymy do obozu, rozeszła się jak pożar. Ulice były pełne ludzi. […] Ze wszystkich stron coś nam podawano. Papierosy, ciasta, chleb, każdy chciał coś dla nas zrobić i każdy chciał coś wiedzieć. Nasz strażnik był bezradny. W końcu dotarliśmy do wspólnej kuchni. […] Kiedy dowiedziano się o naszych warunkach życia, że nie mamy chleba ani leków, że potrzebujemy sznapsa dla <>, ledwie skończyliśmy mówić, a wszystko zostało nam udostępnione. […] Ktoś wsunął mi do kieszeni kilka tysięcy marek, które natychmiast zebrano, a powrót odbył się w wozie wypełnionym po brzegi. Jaka radość w obozie! Było co palić, każdy dostał kawałek chleba. Od tej pory wiedzieliśmy, że w pobliżu naszego domu mieszkają nasi bracia i siostry, którzy pomagają nam, bez względu na cenę.” (Erich Altmann)
„W czasie okupacji, drogą koło naszego domu przechodzili codziennie Żydzi z obozu <>, którzy pracowali przy budowie parowozowni. Przed wojną to ja się nawet Żydów bałam, bo mieli pejsy oraz długie brody – ale ci przechodzący więźniowie byli wygoleni i bardzo <>. Szli o stałych porach (do pracy i z pracy), więc zaczęliśmy przy drodze wykładać na papierach jedzenie. Potem zaprzestaliśmy, bo konwojujący ich Niemcy się zorientowali i baliśmy się robić to dalej. Ale widać było, że ci Żydzi liczyli na tą pomoc, bo jeden z nich nawet raz odważył się odezwać – prosząc, żebyśmy o nich nie zapominali. Dlatego my z bratem oraz z innymi dziećmi z sąsiedztwa – zwykle byli to Halina i Maniek Gawlik – zaczęliśmy po prostu rzucać jedzenie (najczęściej była to kalarepa lub marchew) w kolumnę więźniów i natychmiast uciekać w pobliskie olszyny. Niemcy nas gonili, przeklinając przy tym niemiłosiernie.” (Lucyna Piskorz zd. Potocka. Źródło: A. Kostka, J. Piskorz, Trzebińskie historie, Trzebinia 2008)
LIKWIDACJA OBOZU DLA ŻYDÓW
„2 listopada 1943 r. podczas porannej zbiórki pojawił się mężczyzna w cywilnym ubraniu. (Szybko ustalono, że należał do Gestapo). Poinformował nas, że obóz zostanie rozwiązany. Wszyscy mieliśmy trafić do fabryki obuwia, ponieważ zimą nie mogliśmy pracować na zewnątrz.
- Nie martwcie się. Zadbamy o to, aby wszystko przebiegło jak najlepiej dla was. Fabryka znajduje się 25 kilometrów stąd. Niestety nie mamy do dyspozycji pojazdów, więc będziecie musieli przemieścić się pieszo. Zabierzcie tylko absolutne minimum. Reszta waszych rzeczy zostanie wam dostarczona. Bądźcie więc radośni i śpiewajcie.
Co za ohydna podłość, co za cynizm! Po prostu wyruszyliśmy w drogę do Auschwitz-Birkenau.” (Erich Altmann)
„3 listopada 1943 roku, nigdy nie zapomnę tego dnia. W Trzebini byłem prawie rok. Apel mieliśmy wcześnie, o 5. rano. Było dużo ciężarówek, esesmanów i psów. Rozumieliśmy, dokąd jedziemy. […] Opróżnili cały obóz. Zabrano też 6 dziewcząt, które pracowały w kuchni. Byłam z wujkiem na ciężarówce, która była otwarta. Dojechaliśmy do dużej bramy Birkenau. Zeszliśmy z ciężarówek. Musieliśmy ustawić się w szeregu. Esesmani krzyczeli. Wokół nas byli Żydzi w pasiakach. To był początek piekła.” (Nathan Ramet)
Po wywiezieniu wszystkich żydowskich więźniów do KL Auschwitz, obóz przekształcono według różnych świadectw na obóz dla belgijskich robotników i szkoleniowy dla Ukraińców.
Przestał istnieć w styczniu 1945 r.
Agnieszka Kostuch
*25 listopada br. o godz. 14:30 odbędzie się uroczystość odsłonięcia tablic informacyjno-upamiętniających na terenie, gdzie znajdował się obóz (ul. Staszica 17 c w Trzebini). Organizator wydarzenia Stowarzyszenie Kehila Trzebinia zaprasza wszystkich zainteresowanych do wzięcia w nim udziału.



20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
W Libiążu nie było loterii. Cała pula poszła do biznesmena, który wygrał nową drogę do jego biznesu. Finito.
Rybka_z_Helu
19:59, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Od samego początku to śmierdziało i śmierdzi właśnie mamy pimy pierwsze efekty. W Babicach się połapali i szybko się z tego wycofali, a pozostali brnęli, bo pewnie mieli mieć z tego w przyszłości "owoce"...
Tubylec
19:57, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Bo pYlicja przechodzi Nadzwyczajne Szkolenie w zakresie mamdatow za nienoszenie maseczek na wypadek gdy pififizer zechce jeszcze zarobic .......... pisywnia cylowa dla jajec
petrus
19:46, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Jak libiąscy radni bezrefleksyjnie głosowali 3 lata temu za wniesieniem aportem terenu i budynku do spółki plus zaciągnięcie kredytu to tutaj na forum Przełomu i na profilu gminy trąbiono, że to śmierdzi. To ciśnięto, że te osoby nie mają racji. I s_z_a_m_b_o właśnie wybija. Mamiono radnych niskimi kosztami co już wówczas było bajką. 3 lata i jest potwierdzenie. I co radni, dołożycie teraz że swoich ?
Mieszkaniec_
19:21, 2026-05-21
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
5 0
Dzien bez wiadomosci o goralach z gory synaj to dzien stracony
Pozostałe komentarze
3 0
@Adaś Niezgódka : dokładnie, sprzedawcy diamentów hehe. Chociaż raz napiszcie jak witali okupantów ze wschodu i z zachodu też.
1 0
Tak samo jak Polacy. Zacznij uczyć się historii. Dopuszczający w gimbazjum to nie powód do chwały.
2 1
Nie wypierajcie się Historii. Tak było i warto o tym przypominać bez względu kogo dziś popieracie. Róbmy wszystko aby takie systuacjie nigdy więcej się nie powtórzyły. Dziś takimi komentarzami robicie to samo... za chwilę będziecie to robić emigrantom a za parę lat mogą to roboć nam. Zastanówcie się nad tym.
0 1
kręć korbą kręć
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz