Nie masz konta? Zarejestruj się

Regulice

Na motorze czuję się wolny - mówi Kamil z Regulic. Zamierza zarazić pasją swoje dzieci

09.11.2021 15:00 | 5 komentarzy | 2 692 odsłony | Natalia Feluś
Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM". O swojej pasji do motorów i wyczynowej jeździe terenowej enduro opowiada Kamil Łądka z Regulic.
5
Na motorze czuję się wolny - mówi Kamil z Regulic. Zamierza zarazić pasją swoje dzieci
Kamil Łądka i jego motor do jazdy enduro. Fot. Archiwum prywatne
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Natalia Feluś: Od kiedy jeździsz na motorze?
Kamil Łądka: Zacząłem jeździć będąc już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Moim pierwszym sprzętem była motorynka Pony.

Na czym teraz jeździsz?
- Mam Beta 300RR model 17 enduro. Jest to mój czwarty z kolei motor przeznaczony do jazdy enduro.

Czym się różni motocykl enduro od innych?
- Jego zawieszenie jest wyższe oraz bardziej przystosowane pod ciężki teren. Cały motor enduro jest o wiele lżejszy, co daje efekt lepszego prowadzenia w terenie, a motocyklista znacznie mniej się męczy. Waga w enduro jest bardzo ważna, bo czym lżejszy sprzęt, tym łatwiejszy do prowadzenia. Większość elementów jest plastikowa i prosta w demontażu.

Udoskonalasz go własnoręcznie. Co zmieniasz?
- To prawda, większość rzeczy robię sam. W motorze dorzucam dodatkowe osłony, które chronią części mojego jednośladu i ratują pojazd w cięższym terenie, takim jak wąwozy, kamieniste podjazdy i inne podobne.

To droga pasja?
- Ceny samego gołego motoru są różne. Nowe motory to koszt 35-50 tys. zł. Dodatki z kolei kosztują około 3-5 tys. zł. Motocykle używane są tańsze, ale też jest to zależne od rocznika i stanu technicznego. Dla przykładu, za motor używany 3-4 letni zapłacimy jakieś 15-25 tys. zł w zależności od marki i stanu. Kask, ubranie, zbroja, ochraniacze i ortezy kolan to wydatek kilkuset złotych za każde z nich. Oczywiście można kupić rzeczy używane, co jest o wiele tańsze od nowych. Wszystko jest zależne od tego, na co kogo stać.

Jeździsz sam czy w grupie?
- Najczęściej jeżdżę w większej grupie po to, aby w razie awarii motoru lub kontuzji dostać wsparcie od kolegów. Enduro jest to sport wyczynowy, który często wiąże się ze wspólnym zakończeniem wyjazdu.

W jakich rajdach bierzesz udział?
- Ostatnio uczestniczyłem w KCH Enduro Dynamit, zorganizowanym w Płazie Wapienniku przez Stowarzyszenie KCH. Rajd tego rodzaju polega na pokonywaniu rożnych przeszkód tj. ostrych podjazdów, wąwozów, kamieni, kłód, przepraw błotnych itd. Zwycięzcą jest ten, kto zrobi najwięcej okrążeń w jak najszybszym czasie.

Co najbardziej lubisz w tym sporcie?
- Trudność pokonywania danych przeszkód, które z początku mogłyby się wydawać nierealne do przejścia, zwłaszcza dla osoby, która nigdy nie jeździła w enduro. Jest to moja odskocznia od dnia codziennego, tak się regeneruję, ładuję baterie. Na motorze czuję się po prostu wolny.

Zamierzasz zarazić pasją swoje dzieci?
- Tak, chciałbym, żeby moje dzieci dzieliły ze mną pasję do motorów, albo chociaż kibicowały mi w konkursach, w których będę brać udział.

Jakie masz plany dotyczące rajdów i motorów?
- Marzy mi się, aby wystartować w przyszłym roku w kilku zawodach i zakończyć je na wysokich miejscach, pokonując swoje dotychczasowe osiągnięcia.

O czym powinni pamiętać początkujący?
- Tym, którzy zaczynają swoją przygodę z jazdą na motorze, radzę zainwestować w porządne ochraniacze całego ciała, żeby jak najmniej się poobijać, zwłaszcza w początkowym okresie nauki. Warto też zastanowić się nad lekcjami z nauczycielem, szkoleniowcem Enduro. Ja osobiście jeżdżę z Enduro Krzeszowice, które prowadzą szkołę jazdy dla osób w każdym wieku. Jej założycielem jest Marcin Malczyk. Nauczyłem się od niego bardzo dużo przez jego filmy na YouTube, a od dłuższego czasu na żywo. Te szkolenia polecam każdemu.


CV
Kamil Łądka, rocznik 1988. Pochodzi z Ostrężnicy. Absolwent Zespołu Szkół Ekonomiczno-Chemicznych w Trzebini, z zawodu ślusarz-spawacz, zajmuje się serwisem urządzeń dźwignicowych na stanowisku elektromontera. Mieszka z żoną i córką w Regulicach. Niebawem spodziewa się kolejnego potomka.

Archiwum Przełomu nr 44/2020

Czytaj również