Nie masz konta? Zarejestruj się

Blogi

„Przełom" papierowy i cyfrowy

16.09.2018 18:22 | 3 komentarze | 1 550 odsłona | Alicja Molenda

Dzisiaj „Przełom" kończy 28 lat. Na koncie ma 1361 wydań papierowych i tysiące materiałów na przelom.pl publikowanych od trzynastu lat. Jaka to jest gazeta i dokąd zmierza?

3
„Przełom" papierowy i cyfrowy
Przełomowe treści udostępniamy już na trzech platformach. Wkrótce będą kolejne
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Jak biorę dziś do ręki pierwszy numer "Przełomu", to się czują trochę jak w średniowieczu. Sama już nie dowierzam, że można było kiedyś robić gazetę bez komputerów, bez telefonów komórkowych, bez internetu, bez elektronicznego systemu zarządzania makietą, bez oprogramowania wspomagającego działalność wydawniczą. O fejsbukach, messengerach i innych komunikatorach już nie wspomnę. W 1990 roku mieliśmy telefon na korbkę podłączony do centrali urzędu pocztowego i maszynę do pisania. Resztę trzeba było wydeptać. I dało się!

28 lat temu, wraz z powrotem demokracji, wpisaliśmy się w potrzebę przekazywania lokalnych informacji, korzystając z wolności słowa, kontrolnych funkcji prasy, prawa do krytyki. Tego oczekiwali mieszkańcy małych miasteczek i wiosek. Szybko zdobyliśmy tysiące czytelników, bo czytanie papierowych gazet i angażowanie się w sprawy publiczne było wtedy modne. Modne były tematy społeczne, polityczne.
Od tego czasu minęło lat 28 i świat informacji kompletnie się zmienił. Zaangażowanie mieszkańców w sprawy publiczne także. Współczesny czytelnik oczekuje dzisiaj na treści zupełnie inne, choć oficjalnie nie chce się do tego przyznać. Woli sensację, rozrywkę, przekaz krótki, szybki, obrazki. Skanuje, nie czyta. Wszystko to dokumentują i pokazują narzędzia statystyczne cyfrowego świata. Tylko nieliczni mają czas i ochotę na więcej i ambitniej. „Przełom" o nich nie zapomina. Sieganiu po więcej służy nasz autorski, lokalny projekt "Do poczytania", z którym powoli przebijamy się z papieru na portal.

Największą rewolucją w historii „Przełomu" był moment, gdy nasz sztandarowy produkt, czyli lokalne wiadomości, zaczęliśmy dystrybuować na innych platformach. Najpierw na naszej stronie internetowej, będącej odrębnym tytułem prasowym, generującej dziś ok. 1,5 mln odsłon miesięcznie i mającej 150 tys. użytkowników, potem w mediach społecznościowych i w formie e-wydania. Wszystko to kompletnie zmieniło tryb pracy redakcji. Ale to nie koniec.

Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku przybędzie platform rozpowszechniajacych lokalne informacje tworzone przez wydawnictwo. Wraz z naszymi partnerami planujemy udostępnić wydanie cyfrowe "Przełomu" za pośrednictwem beaconów. To urządzenia wysyłajace sygnały do alplikacji moblinych umożliwiających sięganie po różne treści. M.in lokalnych informacji. W końcową fazę wkracza też projekt Stowarzyszenia Gazet Lokalnych finansowany przez Google DNI, którego pilotażowe wdrożenie powierzono „Przełomowi", bo jest cenioną marką wsród tygodników lokalnych. Dzięki tej platformie zaproponujemy czytelnikom wydanie cyfrowe, do którego treści będą wybierać sami. To będzie całkiem nowy produkt rynkowy. Cieszę się, bo pilotaż to spore wyróżnienie.

Sięgamy po nowe, innowacyjne technologie, bo mierzalny do bólu internet pokazuje, że czytelników nam w nim przybywa, i że nasze treści są interesujące. Nie pozostaje więc nic innego jak zwiększać ich dostępność mając na względzie kurczenie się rynku prasy papierowej i potężny spadek czytelnictwa gazet i książek w Polsce.

Rewolucja cyfrowa sprawia, że również czytelnicy są dzisiaj inni. Błyskawicznie reagują na publikacje nie oszczędzając ani bohaterów, ani autorów. W pewnym sensie je współtworzą, choć nie zawsze chcą brać odpowiedzialność za to co piszą. Bywają agresywni. Od początku istnienia portalu przelom.pl przeciwstawialiśmy się tej agresji, hejtowi i mowie nienawiści. Te nasze  standardy nie wszystkim odpowiadają, ale nauczyliśmy się z tym żyć i zamierzamy się ich trzymać.

W wolnych chwilach przeglądam komentarze i wpisy na Przełomowym forum. Czasem z ich autorami dyskutuję. I bardzo się z nich cieszę, choć niektóre bywają dla redakcji bezlitosne. Nie zdradzę tajemnicy, że kilka razy w roku czytelnicy przyklejają nam różne łatki. W styczniu jesteśmy lewakami, w marcu skrajną prawicą, w czerwcu liberałami. Zależy o kim piszemy. I tak jest od początku istnienia tytułu i nie sądzę, że to się kiedykolwiek zmieni. Świadczy niezmiennie, że jako zespół trzymamy się złotego środka, nie polityki. Staramy się natomiast konsekwentnie nie odrywać od spraw małych, podwórkowych, ważnych dla lokalnej społeczności, a przede wszystkim od lokalnych bohaterów. I powiem nieskromnie, że to jest wielka sztuka i wielka odwaga robić taką właśnie gazetę. I tej odwagi gratuluję wszystkim swoim współpracownikom.

Przy okazji tych nieokrągłych urodzin "Przełomu", dziękuję czytelnikom: za wierność i interaktywność. Jeśli reagujecie, to znaczy, że lokalny świat wciąż was interesuje i jest dla was ważny. I tego się wspólnie trzymajmy.